Przywracali nadzieję represjonowanym
Treść
Ćwierć wieku temu ks. kard. Józef Glemp powołał Prymasowski Komitet Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i ich Rodzinom. Jego najważniejszym zadaniem było przywracanie nadziei internowanym i ich najbliższym poprzez udzielanie wsparcia na różnych płaszczyznach: materialnej, duchowej, prawnej czy medycznej. W przeddzień jubileuszu na Zamku Królewskim w Warszawie odbyło się uroczyste spotkanie osób związanych z działalnością tej instytucji.
W trakcie spotkania przekazane zostało archiwum Prymasowskiego Komitetu liczące 722 teczki do zbiorów Państwowego Archiwum Akt Nowych.
Komitet został powołany przez Prym asa Józefa Glempa 17 grudnia 1981 r., ale - jak podkreślił ks. bp Bronisław Dembowski - ludzie już 13 grudnia zaczęli szukać informacji o internowanych i wykazywali chęć niesienia pomocy.
Anna Teresa Szymańska, jedna z najbardziej aktywnych osób w Prymasowskim Komitecie, przybliżyła sposób funkcjonowania tej organizacji. - To był Prymasowski Komitet Przywracania Nadziei. Komitet postawił sobie za zadanie przywrócenie nadziei w przekazanej uwięzionym kostce mydła, obrazku czy jabłku - przypomniała Szymańska.
W komitecie powstawały zespoły zajmujące się poszczególnymi obszarami pomocy: medycznej, prawnej czy też materialnej. 21 grudnia 1981 r. na pierwszym posiedzeniu komitetu ustalono cele i założenia. Do najważniejszych zadań należało niesienie pomocy wszystkim, którzy jej potrzebują bez względu na różnice światopoglądowe. Bardzo ważna była sekcja pomocy pozbawionym wolności. Główne zadanie ludzi, którzy do niej należeli, stanowiły wyjazdy do uwięzionych i internowanych. Anna Trzeciakowska należąca do tego zespołu zaznaczyła, że jeśli nawet nie udało się wejść do więzienia czy przekazać paczki, to ważne było pokazanie więźniom, że nie są sami. Natomiast służba więzienna zdawała sobie przez to sprawę, że nie jest anonimowa i bezkarna.
Profesor Andrzej Friszke w swoim referacie "Państwo - Społeczeństwo - Kościół" podkreślił, że Kościołowi w latach 80. przypadła rola rozjemcy. Ważne było, aby nie doprowadzić do rozlewu krwi i łagodzić reżim stanu wojennego.
Jacek Sądej
"Nasz Dziennik" 2006-12-18
Autor: wa