Przywódcy Grupy Wyszehradzkiej chcą ożywić współpracę
Treść
Tylko przemawiając razem, możemy stanowić liczącą się w Unii Europejskiej siłę - mówili jednym głosem po dwudniowym spotkaniu w Lanach prezydenci państw należących do Grupy Wyszehradzkiej. - Wspólnota wyszehradzka nie jest pustym zbiorem, łączą nas bowiem wspólne interesy wynikające z położenia geograficznego i przynależności do Unii Europejskiej - powiedział na zakończenie obrad prezydent Czech Vaclav Klaus. Szefowie Czech, Słowacji, Węgier i Polski przyznali, że było to przyjacielskie i niezwykle owocne spotkanie.
Głównymi tematami trwającego dwa dni spotkania prezydentów państw Grupy Wyszehradzkiej były współpraca regionalna i bieżące sprawy wynikające z przynależności do Unii. Zarówno pierwszego, jak i drugiego dnia szczytu szefowie czterech państw podkreślali zasadność kontynuowania współpracy w ramach Grupy oraz potrzebę jej zacieśniania.
Na konferencji prasowej kończącej szczyt w Lanach prezydent Polski zaznaczył, że wszyscy szefowie państw Grupy Wyszehradzkiej zgodnie wyrazili sprzeciw wobec ewentualnych opóźnień rozszerzenia strefy Schengen. Była to odpowiedź na informację, jaka wypłynęła w piątek z Komisji Europejskiej, jakoby nie wiadomo było, kiedy zostaną zniesione kontrole na wewnętrznych granicach Unii.
Lech Kaczyński podkreślił także zgodność członków Grupy Wyszehradzkiej w kwestii równego dostępu do rynków europejskich, zwłaszcza rynku pracy, oraz w kwestii równego traktowania wszystkich państw UE. - Chodzi o przestrzeganie tych rygorów, które Unia Europejska nakłada. Powinno być tak, że jeśli rygory te zostały już za zgodą wszystkich nałożone, to też wszyscy powinni ich przestrzegać - mówił. Prezydenci Czech, Słowacji, Węgier i Polski zwrócili również uwagę na potrzebę zacieśniania współpracy nie tylko w ramach Grupy, lecz także z regionem państw bałtyckich i innymi krajami europejskimi.
Po zakończeniu szczytu w Lanach wszyscy czterej prezydenci odsłonili na rynku lańskiego zamku ławkę, mającą upamiętniać ich spotkanie.
Aneta Jezierska, Praga
"Nasz Dziennik" 2006-09-18
Autor: wa