Przypomnieć zapomnianych bohaterów
Treść
Z Kazimierzem Krajewskim, kierownikiem Referatu Badań Naukowych i Zbiorów Bibliotecznych Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie, rozmawia Marcin Austyn Warszawskie OBEP IPN organizuje po raz pierwszy na swoim terenie Rajd Szlakami Żołnierzy Wyklętych. Co spowodowało, że zdecydowali się Państwo, iż pierwsza tego typu impreza odbędzie się na ziemi ostrołęckiej? - Jest to niezwykle interesujący region o zapomnianych dzisiaj, a kiedyś bardzo mocnych tradycjach patriotycznych, sięgających lat powstań narodowych. W latach okupacji niemieckiej działały tu silne struktury AK i NSZ. Wejście wojsk sowieckich do Polski w 1944 i 1945 roku nie stanowiło żadnego "wyzwolenia", jak twierdziła ongiś propaganda komunistyczna. Była to zamiana jednej okupacji na drugą i początek niechcianej, uzurpatorskiej władzy sprawowanej z moskiewskiego mandatu przez komunistów. Żołnierze mazowieckiej konspiracji niepodległościowej wiedzieli, iż cel, dla którego kiedyś ochotniczo stanęli w szeregach konspiracji, nie został osiągnięty - Polska nadal nie była wolna. Miejscowy obwód AK Ostrołęka, przechodząc różne przeobrażenia organizacyjne, przekształcił się w jednostkę Zrzeszenia WiN. Ostrołęckie Narodowe Siły Zbrojne weszły w skład Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, bo taką właśnie formę przybrała zbrojna organizacja wojskowa ruchu narodowego. Warto dodać, że walka podziemia z niechcianym systemem komunistycznym na ogół kojarzy się - niesłusznie - z rokiem 1947 jako datą krańcową. Na ziemi ostrołęckiej ta walka była prowadzona jeszcze w latach pięćdziesiątych. W tym autentycznym, największym - aż do czasów "Solidarności" - ruchu skierowanym przeciwko "władzy nieludzkiej" uczestniczyło w Ostrołęckiem kilka tysięcy osób. Ludzie organizujący ów ruch niepodległościowy i odgrywający w nim najaktywniejszą rolę - zostali przez komunistów wybici i zniszczeni. Polegli w walkach lub wymordowano ich w katowniach bezpieki. Komuniści starali się też zadać im podwójną - cywilną - śmierć, przez lata zniesławiając ich i odbierając im dobre imię. Chcieliśmy, by młodzi mieszkańcy ziemi ostrołęckiej dowiedzieli się o prowadzonej ongiś przez ich przodków walce, której uczestnicy zapłacili za swą postawę najwyższą cenę. Jakie formy organizacyjne przybrała niepodległościowa konspiracja w tym regionie właśnie po 1947 roku i co było dla nich szczególnie charakterystyczne? - Nadal działał tu XVI Okręg NZW, dowodzony kolejno przez Józefa Kozłowskiego "Lasa" (do czerwca 1948 r.) i Witolda Boruckiego "Dęba", "Babinicza" (do sierpnia 1949 r.). Pod ich rozkazami znaleźli się ludzie pochodzący właściwie z wszystkich nurtów niepodległościowych, którzy chcieli kontynuować walkę (oni sami byli żołnierzami AK). Funkcjonowanie organizacji zostało oparte na zasadach tzw. demokracji żołnierskiej, polegającej na stosowaniu daleko posuniętej demokratyzacji powoływania i rozliczania władz konspiracyjnych - przy zachowaniu normalnych wzorów rozkazodawstwa i stosunku podwładnych do przełożonego, obowiązujących w każdym wojsku. Komendant okręgu był wybierany kolegialnie przez kadrę średniego szczebla, jego pracę kontrolował sąd okręgowy, komendanci struktur terenowych podlegali okresowej ocenie dowództwa - i swych towarzyszy broni (obowiązywał wymóg uzyskania swoistego wotum zaufania konieczny do dalszego pełnienia funkcji). Właściwie można byłoby powiedzieć, że jeśli gdzieś w tamtych latach była prawdziwa demokracja - to właśnie w leśnych obozowiskach komendantów "Lasa" i "Babinicza". Obok struktur wojskowych prowadzących walkę powołano struktury cywilne - na wypadek spodziewanej zmiany sytuacji w polityce światowej i związanego z tym upadku reżimu. Konsekwentnie prowadzono akcję propagandową, informującą społeczeństwo o celach walki prowadzonej z reżimem komunistycznym. Specyficzną cechą XVI Okręgu NZW był udział w jego szeregach sporej grupy żołnierzy przybyłych z Wileńszczyzny, którzy - zetknąwszy się już z systemem komunistycznym - nie mieli złudzeń co do intencji ówczesnych władz i swą postawą wpływali na zwiększenie determinacji i dynamiki walki. Kadrę i żołnierzy XVI Okręgu NZW charakteryzowało też olbrzymie napięcie ideowe, dążenie do wysokiej dyscypliny i stała troska o poprawny stosunek do ludności niezorganizowanej. Mogę dodać, że bez autentycznego poparcia mieszkańców mazowieckich wiosek i miasteczek konspiratorzy i partyzanci spod znaku NZW z pewnością nie mogliby prowadzić swej walki przez tyle lat. Ostatni partyzanci dowodzeni przez Hieronima Rogińskiego "Roga" walczyli tu jeszcze w latach pięćdziesiątych. W jaki sposób docierano do młodych uczestników Rajdu? - Rajd organizowany jest wspólnie z ZHR i to harcerze stanowią znaczną część jego uczestników, jest też grupa młodzieży ze szkół powiatu ostrołęckiego. Uczestnicy będą mieli do pokonania trasy wiodące szlakami walk partyzanckich z lat 1945-1952, w trakcie których będę mieli do wykonania zadania pogłębiające ich wiedzę na temat tak nieodległej, a obecnie zapomnianej przeszłości. Jest też przewidziana rekonstrukcja historyczna. Trzeba podkreślić, że wspólnie z harcerstwem nasi koledzy z innych oddziałów IPN takie rajdy już organizują - odbywają się one m.in. na Pomorzu szlakami niepodległościowej partyzantki spod znaku legendarnego majora "Łupaszki". Tego typu inicjatywy są atrakcyjne dla młodych ludzi? - Pierwszy raz organizujemy tego rodzaju rajd, ale doświadczenia naszych kolegów pokazują, że imprezy takie są potrzebne, cieszą się dużym zainteresowaniem ze strony młodzieży. Młodzież chce się interesować historią, tylko trzeba umieć nawiązać z nią kontakt i pokazywać tę historię w sposób interesujący. Mówimy o rzeczach, które przez lata były albo przemilczane, albo przekłamywane - tych ludzi, których tu pokazujemy, przez całe lata opluwano. Tymczasem gdy czytamy ich życiorysy, to okazuje się, iż są to ci, którzy często dosłownie w pierwszych miesiącach okupacji niemieckiej podjęli pracę niepodległościową i kontynuowali ją latami. To są wspaniałe postaci i jakaś sprawiedliwość od nas im się należy. Przywracanie im dobrego imienia uważamy za nasz obowiązek. Są już propozycje na kolejne tego typu rajdy w warszawskim okręgu IPN? - Mamy takie pomysły, jednak w tej sprawie nie ma jeszcze ostatecznych decyzji. Dziękuję za rozmowę. "Nasz Dziennik" 2008-06-05
Autor: wa