Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Przykład walki z neonazizmem

Treść

Mieszkańcy miasta Delmenhorst (niedaleko Bremy) pokazali Niemcom, że można skutecznie przeciwstawiać się wzrostowi wpływów neonazistów, choć niekiedy trzeba za to sporo zapłacić, w ich przypadku - dosłownie. We współpracy z władzami miejskimi zebrali fundusze i przekazali prawie trzykrotność wartości obiektu, w którym neonaziści chcieli utworzyć ośrodek szkoleniowy. Wszystko po to, by nie dopuścić do jego powstania w mieście, a co za tym idzie - do szerzenia się ideologii neonazistowskiej.
W rozmowie z "Naszym Dziennikiem" burmistrz miasta Delmenhorst stwierdził, że jest dumny z postawy swoich mieszkańców, którzy pokazali, że można i trzeba przeciwstawić się neonazistom. - Zero tolerancji dla faszyzmu, rasizmu i neofaszyzmu - podkreślił Patrick de La Lamme i dodał, że wszystkie demokratyczne siły powinny mieć taki sposób rozumowania. Wezwał też do delegalizacji Narodowo-Demokratycznej Partii Niemiec. - Jestem za bezwzględnym zakazem działalności NPD - podkreślił burmistrz.
Po wielomiesięcznych negocjacjach z właścicielem hotelu władze miasta Dolmenhorst wraz z przedstawicielami specjalnie powołanej Inicjatywy Społecznej poinformowały, że miasto zebrało odpowiednie fundusze i właściciel wyraził zgodę na sprzedaż budynku za łączną kwotę ponad 3 mln 400 tys. euro. Zdaniem rzeczoznawców, faktyczna wartość budynku wynosi 1 mln 330 tys. euro.
Sprawa nabrała rozgłosu po nagłośnieniu informacji, że znany ze swoich skrajnie rasistowskich poglądów hamburski adwokat Juergen Rieger (zawsze w sądach broni neonazistów) zamierza kupić w mieście Delmenhorst budynek po nieczynnym już hotelu z zamiarem umiejscowienia tam centrum szkoleniowego - Zakładu Szkoleniowego dla Ojczyzny i Narodowej Identyfikacji. Według niemieckich mediów, w praktyce odbywałyby się tam szkolenia bojówek neonazistowskich. Dotychczasowy właściciel hotelu, Guenter Mergel (również sympatyk NPD), zamierzał sprzedać (lub nawet - jak informowała część prasy - podarować) organizacji neofaszystowskiej swój budynek.
Gdy Guenter Mergel ogłosił zamiar sprzedania neonazistom hotelu, w mieście wybuchły protesty. Mieszkańcy Delmenhorst wyszli nawet na ulice, aby przeciwstawić się szerzeniu skrajnej nazistowskiej ideologii w ich mieście. Powołano specjalną Inicjatywę Społeczną, by zapobiec przejęciu obiektu przez neonazistów. Na stronach internetowych miasteczka pojawiły się podpisy mieszkańców sprzeciwiających się powstaniu neonazistowskiego centrum. Przy wsparciu lokalnych mediów prowadzono wśród mieszkańców zbiórkę funduszy, ponieważ władze miejskie nie dysponowały sumą, jakiej zażądał właściciel.
Jeszcze nie zdecydowano, co będzie mieściło się w odkupionym przez miasto budynku. Według pierwszych spekulacji, znajdzie się tam być może dom opieki dla osób starszych lub dom kultury.
Zastępca frakcji SPD w Delmenhorst Antje Beilemann w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" stwierdziła, że jest dumna z postawy swoich współmieszkańców. - To właśnie społeczna inicjatywa mieszkańców miasta udaremniła ekspansję NPD w tym mieście - powiedziała Beilemann. - Jestem dumna, że udało się wspólnie z mieszkańcami, przy ich ogromnym zaangażowaniu, pokrzyżować plany członków NPD. Im więcej ludzi głośno wyraża swój protest przeciwko faszyzmowi, rasizmowi i neofaszyzmowi, to tym bardziej odbiera im szanse działania - podkreśliła.
Zdaniem Beilemann, przypadek miasta Delmenhorst pokazał, że wspólne występowanie przeciwko skrajnościom jest skuteczną inicjatywą w walce z neofaszyzmem, rasizmem i ekstremą.
Antje Beilemann, podobnie jak burmistrz Delmenhorst, jest za delegalizacją Narodowo-Demokratycznej Partii Niemiec. Zastrzega jednak, że to nie wystarczy. - Poprzez zakaz działalności tej partii nie spowodujemy zmiany skrajnego nastawienia jej członków. W tym wypadku należy więcej edukować społeczeństwo - uważa przedstawicielka SPD.
Waldemar Maszewski, Hamburg
"Nasz Dziennik" 2006-12-22

Autor: wa