Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Przyjdź!

Treść

Fragment czytanej dziś Ewangelii znakomicie nadaje się na scenariusz, pełen dynamizmu, zwrotów akcji, malowniczych opisów groźnych, niedających się okiełznać sił natury, ludzkiego zmagania z żywiołem. Nie o zewnętrzne okoliczności tu chodzi – raczej o wewnętrzną przestrzeń, jaka zarysowała się w Piotrze Apostole, zakreśloną słowami: „Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!”, i wołaniem: „Panie, ratuj mnie!”. Dokonała się w nim zmiana punktu widzenia: triumf, może pragnienie przeżycia czegoś więcej, ludzka ciekawość, pewność siebie zamieniły się w pokorne wołanie o ratunek. Piotr, dopóki patrzył na Jezusa, szedł po falach, gdy odwrócił wzrok, poddając się podmuchowi wiatru, wystraszył się go – zaczął tonąć.

Śmiało można powiedzieć, że w przestrzeni zakreślonej słowami: „Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!”, i modlitwą: „Panie, ratuj mnie!”, mieści się to, co nazywamy duchowym dojrzewaniem każdego z nas. Jest to proces posiadający absolutnie fundamentalne znaczenie dla mojej teraźniejszości i przyszłości, mający wpływ na relacje, w które wchodzę, stosunek do świata materii, hierarchię stawianych celów. Bywa, że trzeba dużo (czasem wszystko!) stracić, aby na nowo odnaleźć w życiu to, co najważniejsze. Ale jeśli ma to być cena Nieba, warto ją zapłacić.

ks. Paweł Siedlanowski
Nasz Dziennik, 8 sierpnia 2014

Autor: mj