Przewrót polityczny w Gruzji
Treść
Do przewrotu politycznego, zwanego też "aksamitną rewolucją", doszło w sobotę w Gruzji. Protestująca od wielu dni opozycja, oskarżająca prezydenta Eduarda Szewardnadzego o sfałszowanie wyników wyborów i domagająca się jego dymisji, zajęła parlament, a jedna z jej liderek ogłosiła się pełniącą obowiązki prezydent. Dotychczasowy szef państwa ustąpił ze stanowiska w dzień święta narodowego Gruzji.
Wczoraj wieczorem doszło do bezpośrednich rozmów Szewardnadzego z ministrem spraw zagranicznych Rosji Igorem Iwanowem i jednym z przywódców opozycji Michaiłem Saakaszwilim. W ich trakcie prezydent zgodził się na ustąpienie. Iwanow, który po rozmowach ogłosił, że zakończył swą misję mediacyjną, z odlotem do Moskwy czekał na prezydenta Szewardnadzego, któremu zagwarantował bezpieczeństwo. Dotychczasowy szef państwa oświadczył jednak, że pozostanie w kraju. Tłumacząc powody swej dymisji, odparł: "lepiej, żebym ja odszedł, niż aby między Gruzinami doszło do przelewu krwi".
Iwanow dwukrotnie wczoraj spotkał się z prezydentem Eduardem Szewardnadzem i przywódcami opozycji.
Tymczasowo władzę w Gruzji będzie sprawowała przez 45 dni przedstawicielka opozycji Nino Burdżanadze, która już w sobotę ogłosiła się pełniącą obowiązki prezydent, do czasu rozpisania przedterminowych wyborów prezydenckich.
Po ucieczce do podstołecznej willi w Krcanisi Szewardnadze proklamował w kraju stan wyjątkowy. Jednak wczoraj po południu oświadczył, że on jeszcze nie obowiązuje. We wcześniejszym wystąpieniu telewizyjnym szef resortu obrony Dawid Tewzadze oświadczył, iż armia nie otrzymała żadnego rozkazu podjęcia działań interwencyjnych.
Wojsko zachowywało się zresztą niejednoznacznie. Liderzy opozycji poinformowali w nocy z soboty na niedzielę, że na ich stronę przeszedł 50-osobowy oddział sił specjalnych z miejscowości Zungidi, a telewizja Rustawi-2 podała, że w bazie sił ministerstwa obrony w miejscowości Waziani doszło do mobilizacji sił i że żołnierze przygotowują ciężką broń. Jednak wczoraj wieczorem na stronę opozycji przeszła większość jednostek wojskowych.
Nie wiadomo, jak obalenie Szewardnadzego wpłynie na sytuację w różnych regionach Gruzji, w tym w separatystycznych republikach Abchazji i Południowej Osetii. Sprzymierzeniec Szewardnadzego i przywódca autonomicznej Adżarii, Asłan Abaszydze, wprowadził wczoraj na terytorium swojej republiki stan wyjątkowy.
Opozycja podjęła walkę o przejęcie władzy w pozostałych regionach kraju, a jeden z jej liderów Beso Dżugeli zaapelował o obalanie lokalnych władz.
Do tzw. aksamitnej rewolucji doszło w sobotę. Walcząca z Szewardnadzem opozycja zdobyła gmach parlamentu w Tbilisi. Gdy Szewardnadze usiłował dokonać inauguracji nowo wybranego składu izby, która miała zatwierdzić wprowadzenie stanu wyjątkowego, na salę wtargnęli zwolennicy radykalnego przywódcy opozycji Michaiła Saakaszwilego, przerywając prezydentowi wystąpienie i zmuszając go do ucieczki.
Opozycja zaczęła wkrótce potem zajmować inne budynki władz. Akcja opozycji doprowadziła do powstania w Gruzji dwuwładzy. Szewardnadze wycofał się poza centrum stolicy, gdzie ogłosił stan wyjątkowy, zaś jedna z liderek opozycji, szefowa parlamentu poprzedniej kadencji Nino Burdżanadze, ogłosiła się p.o. prezydent.
Wspólnota Niepodległych Państw potępiła w sobotę działania gruzińskiej opozycji. Wezwała do rozwiązania obecnego konfliktu środkami prawnymi. W komunikacie ogłoszonym przez administrację Ukrainy sprawującej obecnie przewodnictwo we Wspólnocie podkreślono, że WNP jest gotowa wystąpić jako mediator w konflikcie w Gruzji.
Reagując na sobotnie wydarzenia w tym kraju, Rada Europy i OBWE wezwały do znalezienia "demokratycznego rozwiązania" konfliktu między prezydentem a opozycją. Wielka Brytania zaapelowała o "spokój i dialog". Waszyngton ograniczył się do śledzenia wypadków. Sekretarz generalny ONZ Kofi Annan wezwał strony konfliktu do "powściągliwości oraz by uczyniły wszystko w celu podjęcia skutecznego dialogu politycznego z myślą o pokojowym zażegnaniu kryzysu".
W relacji z Gruzji Agencja Reutera twierdzi, iż Zachód obawia się obecnie przede wszystkim tego, że konflikt polityczny w tym państwie zagrozi budowie planowanej nitki ropociągu przebiegającego przez ten kraj z sąsiedniego Azerbejdżanu do Turcji.
BM, PAP, Reuters
Eduard Szewardnadze
Ten 75-letni polityk zaczynał od szkoły partyjnej przy KC KP Gruzji i Państwowego Instytutu Pedagogicznego w Kutaisi. Jako 20-latek wstąpił do Komunistycznej Partii Gruzji i przez lata piął się po szczeblach kariery partyjnej, uzyskując w 1972 roku stanowisko I sekretarza partii. Sprawował je do lipca 1985 r., gdy Michaił Gorbaczow powierzył mu funkcję ministra spraw zagranicznych ZSRS. Szewardnadzemu w dużej mierze przypisuje się to, że Moskwa zgodziła się na zjednoczenie Niemiec. Na prośbę opozycyjnych przywódców gruzińskich, którzy obalili prezydenta Zwiada Gamsachurdię, wrócił do Gruzji w 1992 r. i objął stanowisko przewodniczącego Rady Państwa. W 1995 r. został wybrany na prezydenta. Pięć lat później rozpoczął drugą pięcioletnią kadencję. Ostatnio zacieśniał stosunki polityczne z USA, które stały się pierwszym źródłem pomocy zagranicznej dla Gruzji.
Nino Burdżanadze
Była kiedyś sojuszniczką Szewardnadzego. Jej ojciec, bogaty i wpływowy już w czasach sowieckich, kieruje obecnie monopolem bawełnianym w Gruzji i podobno w głównej mierze finansował ostatnią kampanię prezydencką Szewardnadzego. W 1995 roku weszła do parlamentu, wiążąc się szybko z prorządową formacją - Gruzińskim Związkiem Obywatelskim, i stając na czele parlamentarnej komisji spraw zagranicznych. W listopadzie 2001 roku została przewodniczącą parlamentu, czyli drugą osobą w państwie, jednak wkrótce zaczęła się stopniowo oddalać od prezydenta, wyrażając rozczarowanie jego polityką "pozbawioną ducha rozwoju". Niektórzy opozycjoniści mimo to nadal wątpią w jej przemianę, uważając, że wciąż jest powiązana z Szewardnadzem.
Michaił Saakaszwili
Przywódca najbardziej radykalnego skrzydła gruzińskiej opozycji. Ten 35-letni prawnik wykształcony w USA, dawny protegowany prezydenta i były minister spraw wewnętrznych zdobył już przed ostatnimi wyborami popularność swoimi radykalnymi hasłami. Słynny stał się jako minister w ekipie Szewardnadzego (2000-2002), kiedy to publicznie zaczął wytykać korupcję najwyższym notablom prezydenckiej ekipy. Saakaszwili, mówiący biegle po angielsku, opowiada się za zacieśnieniem stosunków z Zachodem i nie kryje swoich antyrosyjskich nastrojów. Media okrzyknęły go mianem nacjonalisty, m.in. ze względu na jego stanowisko w sprawie sporu z secesjonistycznymi republikami: Abchazją, Południową Osetią, a także Adżarią, którym groził rozwiązaniem siłowym.
Rewolucjoniści zwykle nie kończą rewolucji
Z prof. Mieczysławem Smoleniem z Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego, Katedry Rosjoznawstwa o wydarzeniach w Gruzji rozmawia Mariusz Bober
Kto z opozycji realnie przej mie obecnie władzę?
- Często bywa tak, że ci, którzy rozpoczynają rewolucję, po jej zwycięstwie schodzą na plan dalszy. Bywa zresztą, że są wysuwani przez kogoś na pierwszy plan. Rodzi się więc pytanie, kto za nimi stoi?
A kto stoi?
- Mimo bogatej tradycji historycznej jest wątpliwe, że opozycja sama poradziłaby sobie ze zmianą władzy bez wsparcia obcych państw, bądź Rosji, bądź innych, być może USA.
Więc Rosja?
- Trudno obecnie na to pytanie odpowiedzieć. Rosjanie, widząc, że Szewardnadze nie ma postawę społecznego, zrezygnowali z obrony jego pozycji. Rosja przyjmie teraz pozycję wyczekującą, obserwując, co się będzie działo. W końcu ma swoje wojska także w Gruzji. Pewne wpływy w tym kraju odgrywa też Zachód, który chce mieć kontrolę nad sytuacją w tym strategicznym regionie, przez który przebiega transport ropy i gazu. Jest to o tyle ważne dla państw zachodnich, że komplikuje się sytuacja w Zatoce Perskiej, a ropa z basenu Morza Kaspijskiego będzie prawdopodobnie znacznie tańsza od arabskiej, w dodatku będzie transportowana przez "bezpieczne" tereny tureckie.
Jaka będzie polityka zagraniczna nowych władz? Według wielu Gruzinów, bardziej korzystne jest dla nich przywrócenie kontaktów gospodarczych z Rosją?
- Oczywiście. Gruzini wcześniej mieli bardzo korzystne kontakty gospodarcze z Rosją. Prowadziło to do częściowego uzależnienia Gruzji od Moskwy, jednak taka jest sytuacja tej kaukaskiej republiki. Natomiast ostatnie zacieśnianie więzów politycznych przez Szewardnadzego z USA nie przyniosło korzyści gospodarczych dla przeciętnego obywatela.
Jaka będzie polityka wewnętrzna nowych władz, zwłaszcza wobec separatystycznych republik?
- Te problemy ciągną się od ok. 200 lat. Myślę, że nie dojdzie do większych zmian, ale zostanie zachowane dotychczasowe status quo.
Dziękuję za rozmowę.
Nasz Dziennik 24-11-2003
Autor: DW