Przeszkadzali w śledztwie
Treść
Proces trzech prokuratorów oskarżonych o nieprawidłowe prowadzenie śledztwa w sprawie stłumienia protestu górników w kopalni "Wujek" w 1981 r., gdzie zginęło 9 osób, rozpoczął się wczoraj przed Wojskowym Sądem Okręgowym w Warszawie. Oskarżonym o popełnienie zbrodni komunistycznej grozi do 3 lat więzienia.
W odczytanym wczoraj przed warszawskim sądem wojskowym akcie oskarżenia prokurator pionu śledczego IPN Andrzej Majcher zarzucił dwóm prokuratorom, Witoldowi K. oraz Januszowi B., utrudnianie śledztwa, które prowadzili po tragicznym stłumieniu górniczego protestu w kopalni "Wujek" podczas stanu wojennego. Celem tych działań miało być uniknięcie odpowiedzialności karnej przez sprawców śmierci 9 osób. Prokuratorzy mieli nie wykonać niezbędnych czynności dowodowych, m.in. nie dokonali zabezpieczenia miejsca wydarzeń, broni i łusek po pociskach użytych przez milicję i ZOMO. Nie ustalili także ilości amunicji zużytej przez funkcjonariuszy tych formacji oraz tego, w jakich miejscach znajdowali się zabici i ranni, nie przesłuchali wielu istotnych świadków, m.in. personelu medycznego. Ponadto Janusz B., działając na szkodę interesu prywatnego pokrzywdzonych, wydał postanowienie o umorzeniu śledztwa, bezpodstawnie przyjmując, że użycie broni w kopalni miało charakter obrony koniecznej. Majcher podkreślił, że umorzenie było sprzeczne z zeznaniami górników i opiniami biegłych lekarzy, którzy stwierdzili, że strzały padły z oddalenia, a nie z bliska, jak by to miało miejsce podczas obrony koniecznej. Były szef wojskowej prokuratury garnizonowej w Gliwicach Roman T. został oskarżony o przekroczenie uprawnień służbowych i wydanie polecenia Januszowi B., aby ten nie przesłał odpisów umorzenia śledztwa pokrzywdzonym, wbrew obowiązującym przepisom.
Prokurator IPN przypomniał, że orzekając w sprawie zabójstwa górników, sąd stwierdził w jednym z wyroków, iż podczas śledztwa nie przeprowadzono elementarnych czynności procesowych, co ma przełożenie na to, że po latach trudno jest ustalić odpowiedzialność sprawców. Wojskowi prokuratorzy mieli wykonać "szereg czynności pozorowanych, aby stworzyć podstawy do umorzenia śledztwa". Ich działania utrudniły tym samym postępowanie karne i "stanowiły pomoc dla sprawców w uniknięciu odpowiedzialności".
Żaden z oskarżonych nie przyznaje się do winy. Swoje przyznanie się do winy, które złożył podczas śledztwa, wycofał na wczorajszej rozprawie Roman T.
ZB
"Nasz Dziennik" 2006-04-11
Autor: ab