Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Przestępstwa nie stwierdzono

Treść

Śledztwo w sprawie umowy pomiędzy Totalizatorem Sportowym a telewizją Polsat zostało kolejny raz umorzone. To oznacza, że umowa jest ważna i do 2009 roku spółka Skarbu Państwa, jaką jest TS, będzie nadal płacić komercyjnej stacji horrendalne kwoty za transmisję losowań gier liczbowych.

- Postępowanie dotyczące umowy pomiędzy Totalizatorem Sportowym a Polsatem zostało umorzone - poinformowała nas rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga, prokurator Renata Mazur. - Powód: czyn [podpisanie umowy i sama umowa - przyp. AS] nie zawiera znamion przestępstwa - dodała.
Jak podkreśliła Renata Mazur, do prokuratury nie wpłynęło żadne zażalenie na decyzję śledczych, więc od kilku dni jest ona prawomocna. Co w takim razie wskazały opinie biegłych z zakresu reklamy telewizyjnej i księgowości? I czy nie potwierdziły one zarzutów dotyczących sposobu zawarcia umowy i jej treści, jakie od kilku lat podnosi TS? Tego nie udało nam się ustalić. - Szczegóły poznamy dopiero, gdy akta sprawy wrócą z prokuratury apelacyjnej - powiedziała prokurator Mazur. Kiedy to nastąpi? - Możliwe, że pod koniec tego miesiąca - dodała.
Śledztwo w sprawie niekorzystnych umów na transmisje gier liczbowych w Polsacie prowadziła najpierw Prokuratura Okręgowa w Warszawie, potem trafiło ono do prokuratury Praga Północ.
Mimo że TS złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w 2001 roku - a wiec 2 lata po zawarciu umowy, organa ścigania postępowanie to wielokrotnie umarzały bez wykonania podstawowych czynności śledczych. Sprawa ruszyła dopiero w ubiegłym roku po interwencji ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Widać jednak, że interwencja na nic się zdała - biegli, którzy przygotowywali opinię w sprawie umowy, mieli kilkakrotnie przedłużany termin zakończenia prac. Gdy po dziewięciu miesiącach od ich zlecenia oddali wreszcie opinię, okazało się, iż jest ona niepełna. Teraz - po decyzji prokuratury - widać, że albo była to gra na zwłokę, albo faktycznie biegli nie znaleźli żadnych dowodów na niezgodność z prawem zawartego porozumienia pomiędzy spółką Skarbu Państwa a komercyjną telewizją.
Umowa na transmisje gier liczbowych Totalizatora Sportowego z Polsatem ma obowiązywać do 2009 roku. Została zawarta w grudniu 1999 r. na 10 lat. Z ramienia TS podpisali ją Sławomir Sykucki - ówczesny prezes zarządu (był nim do połowy 2000 r., wcześniej, w latach 1995-1997, sprawował funkcję dyrektora w TS), oraz Henryk Miś - w latach 1998-2000 członek zarządu. TS płaci Polsatowi kilkadziesiąt milionów rocznie (treść umowy objęta jest tajemnicą handlową, ale są to sumy w granicach 35-40 mln zł). To rachunek za emitowanie reklam TS na antenie stacji. Totalizator zobowiązuje się do kierowania 70 proc. swoich reklam do Polsatu, a w zamian stacja nie pobiera pieniędzy za transmitowanie losowań gier liczbowych.
Cenę jednostkową za te reklamy ustala stacja telewizyjna według obowiązujących w danym czasie stawek. Warunki dyktuje więc Polsat i - jak wielokrotnie podkreślali przedstawiciele Totalizatora Sportowego - umowa jest dla spółki niekorzystna. Dlaczego więc taka decyzja prokuratury? Może dowiemy się czegoś, jak akta sprawy wrócą z prokuratury apelacyjnej...
Anna Skopinska
"Nasz Dziennik" 2007-03-22

Autor: wa