Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Przerażenie i przestroga

Treść

Dla "Naszego Dziennika" komentuje ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz
- teolog moralista z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu i Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu:

Dwa słowa: "przerażenie" i "przestroga", pojawiają się pod wpływem doniesień o nowelizacji brytyjskich przepisów w zakresie biotechnologii człowieka. Podane rządowe przepisy Human Fertilisation and Embryology Bill mają umożliwiać zastosowanie zapłodnienia in vitro (IVF) do "tworzenia dzieci mających być wykorzystywane jako zasób zapasowych narządów" ("Spare-part babies").
Ponadto przepisy te liberalizują eksperymenty polegające na łączeniu embrionów ludzkich i zwierzęcych ("inter-species embryos").
Pierwsza sprawa oznacza przede wszystkim ironiczne i cyniczne podejście do ludzkiego życia. Nowe życie, nowy człowiek zostaje w sposób bezprzykładny powołany do istnienia jako magazyn części zamiennych. Jest to zdrada człowieczeństwa w tym człowieku! Podkreślam słowo "bezprzykładny", dlatego że nawet dotychczasowe formy manipulacji człowiekiem dokonywały się na zasadzie wykorzystania już istniejącego życia (np. eksperymenty medyczne w ramach tzw. medycyny oświęcimskiej). Tutaj natomiast człowiek zostaje powołany do istnienia nie po to, by był człowiekiem, lecz by był magazynem części zamiennych.
Jest to podwójna zdrada człowieka. Po pierwsze, zdradzony zostaje człowiek w zreprodukowanym in vitro organizmie. Jest tylko nośnikiem, przedmiotem części zamiennych. Po drugie, zostaje zdradzony człowiek ratowany w ten sposób. Najprostsza intuicja podpowiada, że ocalenie jego życia dokonuje się w sposób "nieludzki". Czy zatem działanie "nieludzkie" jest działaniem na miarę człowieka i jego godności? Czy ono - przyjęte i przyzwolone - nie godzi w godność samego biorcy? Czy ktoś prawdziwie czujący się człowiekiem miałby wolę istnieć, żyć, funkcjonować dzięki drugiemu człowiekowi, poniżonemu, zmanipulowanemu, wykorzystanemu dosłownie do końca?
Przykład ten odsłania jeszcze aspekt przestrogi - w sposób zapewne niezamierzony - odsłania istotę samej techniki in vitro. Nazywana w sposób nieuprawniony, zakłamany "metodą leczenia" jest w gruncie rzeczy manipulacją człowiekiem, techniką (re)produkcji. Jest ugodzeniem w godność osoby ludzkiej na poziomie samego zaistnienia. Oczywiście, radykalizm tego stwierdzenia nie banalizuje ani problemu niepłodności ludzkiej, ani problemu braku zapasowych narządów. Niemniej tych problemów nie można rozwiązywać w taki sposób!
Zapłodnienie in vitro nie jest w żadnym wypadku ani metodą terapii, ani metodą wspomaganej prokreacji. Jest ewidentnym i godzącym w życie ludzkie działaniem manipulacyjnym. Nie sposób w tym miejscu nie wspomnieć zgorszenia, które wywołała wypowiedź premiera Tuska sugerująca niejednoznaczność stanowiska Kościoła w tej kwestii. Taka sugestia jest kłamstwem!
Jest jeszcze trzeci, może najmniej istotny problem zagadnienia. To napięcie etyki i ekonomii. Skąd "naukowcy" czy raczej biotechnomanipulatorzy z Wielkiej Brytanii chcą brać komórki jajowe do tych eksperymentów? Warto przypomnieć, że te działania wymagają ogromnego materiału rozrodczego. Dość wspomnieć, że do sklonowania Dolly doszło przy 277. próbie. Rodzi się przypuszczenie, że materiał rozrodczy może być eksploatowany z krajów rozwijających się. Niezależnie jednak od sfery hipotez jest też sfera faktów - biotechnologia (także zapłodnienie in vitro) kosztuje ogromne pieniądze. Znaczna część z nich mogłaby posłużyć leczeniu chorób podstawowych.
Pozostaje jeszcze problem hybryd czy chimer zarodkowych ludzko-zwierzęcych. To temat na osobną analizę. Przypomina on jednak po prostu - stwierdzając najkrócej - obrazy mitologii greckiej. Obrazy, które porażają swoją brutalnością i które wydawały się już zamierzchłym echem minionych czasów. Okazuje się jednak, że świat nasz jest jak ten opisany w "Archiwum X", gdzie nauka miesza się z zabobonem, cynizm wobec człowieka z deklaracjami praw i uprawnień. Ocalić w tym świecie nadzieję dla człowieka pozostaje niezwykle aktualnym zadaniem dla Kościoła.
not. IB
"Nasz Dziennik" 2007-12-11

Autor: wa