Przegrali, wciąż prowadzą
Treść
To nie był dobry występ polskich siatkarzy. W zakończonym w niedzielę tuż przed północą meczu grupy C Ligi Światowej podopieczni Raula Lozano przegrali w Pireusie z Grecją 1:3 (18:25, 25:17, 24:26, 16:25). Polacy, którzy dwa dni wcześniej wygrali 3:2, utrzymali prowadzenie w grupie. Mają dwa punkty przewagi nad Grekami.
Od początku zmagań w tegorocznej edycji LŚ argentyński trener naszej reprezentacji musi borykać się ze sporymi problemami kadrowymi. Jak by tego było mało, przed niedzielnym meczem urazów nabawili się Arkadiusz Gołaś i Piotr Gruszka. Ten drugi mimo to pojawił się na parkiecie, ale nie zdołał poderwać kolegów do lepszej i skuteczniejszej gry. Od pierwszych minut to Grecy byli stroną przeważającą, a nasi spisywali się słabo - źle serwowali, nie potrafili przedrzeć się przez szczelny blok rywali. Gdy gospodarze prowadzili 16:8, Lozano odbył ze swymi podopiecznymi poważną rozmowę, nic jednak nie wskórał. Za chwilę było 18:8. W końcówce seta na parkiet weszli Dawid Murek i Grzegorz Szymański, nasi zdobyli cztery punkty z rzędu, ale na więcej nie było ich stać.
Lepiej było w drugiej partii. Polacy zagrali skoncentrowani, nie mylili się w obronie, poprawili blok i zagrywkę, co tak zaskoczyło Greków, że poddali się niemal bez walki. I gdy wydawało się, że rozśpiewana i liczna grupa naszych kibiców (gospodarze byli zszokowani faktem, że we własnej hali nie mogli liczyć na tak gorący i żywiołowy doping swoich fanów) doczeka się kolejnego zwycięstwa Biało-Czerwonych, role całkowicie się odwróciły. Choć początek trzeciej partii jeszcze dawał nadzieję, z każdą upływającą minutą było coraz gorzej. Polacy poderwali się jeszcze w końcówce (dramatycznej), ale seta przegrali. Czwarty początkowo był wyrównany, oba zespoły zdobywały punkt za punkt, ale w decydujących momentach Polacy sprawiali wrażenie, jakby nie wierzyli w możliwość odniesienia zwycięstwa. Zaczęli popełniać proste i niewymuszone błędy, denerwowali się, a Grecy skrzętnie to wykorzystali. Wygrali seta, cały mecz 3:1
i zachowali szansę na wyprzedzenie naszych w tabeli grupy C.
Polacy wyprzedzają dziś Greków o dwa punkty. To niby sporo, ale przed nimi cztery ciężkie pojedynki - u siebie z Serbią i Czarnogórą i na wyjeździe z Argentyną. W finale LŚ zagra tylko zwycięzca grupy bądź - w przypadku zwycięstwa Serbów, gospodarzy finałowego turnieju - zespół z miejsca drugiego.
Piotr Skrobisz
"Nasz Dziennik" 2005-06-21
Autor: ab