Przebudzenie z letargu
Treść
Europejczycy mają dość zlaicyzowanego szkolnictwa, które coraz częściej jest obszarem indoktrynacji, a nie edukacji. W przeddzień rozpoczęcia roku szkolnego w Hiszpanii trwa istna burza wokół nowego, obowiązkowego przedmiotu "Wychowanie obywatelskie", który - zdaniem wielu rodziców - ma na celu formację ich dzieci w duchu liberalnym. Promocja równości płci i tolerancji wobec mniejszości seksualnych to jedne z głównych założeń nowego przedmiotu. We Francji rodzice stojący na przegranej pozycji w starciu ze zlaicyzowaną edukacją coraz częściej wybierają dla swoich dzieci niepubliczne szkoły katolickie. Aż 30 tys. francuskich uczniów wciąż czeka na odpowiedź, czy zostaną przyjęci do wybranej katolickiej szkoły. Tyle samo wie już, że ze względu na brak miejsc nie rozpocznie nauki w gimnazjum czy podstawówce o profilu zgodnym z nauczaniem Kościoła. Boom na katolickie szkolnictwo we Francji, i to nie tylko ze strony katolików, dowodzi fiaska zlaicyzowanej państwowej edukacji niepotrafiącej odpowiedzieć na kryzys wartości i narastającą agresję wśród młodzieży.
Wielu hiszpańskich rodziców uważa, że nowy przedmiot forsowany przez hiszpańskie władze jest niezgodny z ich sumieniem i żąda zwolnienia swoich dzieci z obowiązku uczęszczania na zajęcia. Do hiszpańskich szkół wpłynęło już ok. 15 tys. tzw. deklaracji niezgodności z sumieniem, w których rodzice nie wyrażają zgody na udział dzieci w demoralizujących zajęciach.
W ostrych słowach propozycje resortu edukacji skrytykowała Konferencja Episkopatu Hiszpanii. Biskupi domagają się, aby przedmiot "wychowanie obywatelskie" nie był obligatoryjny.
"'Wychowanie obywatelskie' jest nie do zaakceptowania w swej formie. Po pierwsze, dlatego że legalnie przekazuje młodzieży antropologię, którą wyznają tylko niektórzy, i w treści, ponieważ jej przesłania nie pozwalają na integralny rozwój osoby" - zauważył ksiądz kardynał Antonio Camisares w liście pasterskim przeczytanym w ubiegłą niedzielę w całej prowincji Toledo.
Minister edukacji Mercedes Cabrera wyraziła wczoraj nadzieję, że liczba rodziców protestujących przeciwko kontrowersyjnym lekcjom nie będzie duża, gdyż stworzyłoby to "skomplikowaną sytuację" z punktu widzenia prawnego. Zdaniem minister, celem przedmiotu jest jedynie "formowanie odpowiedzialnych obywateli w systemie demokratycznym". Zupełnie przeciwnego zdania jest Hiszpańskie Forum Rodziny (HFR). Według członków Forum, nowy przedmiot nie tylko ogranicza prawa wychowawcze rodziców, ale stanie się także narzędziem do przekazywania lewicowej ideologii obecnego rządu. HRC na jesień zapowiada manifestację przeciwko nowemu przedmiotowi. - Uważamy, że od początku do końca jest to błąd. Zarządzenie uderza w podstawowe prawa rodziców do wychowania swoich dzieci zgodnie z wartościami, które wyznają. Jest to kolejny - po zalegalizowaniu związków homoseksualnych - radykalny krok rządu w stronę liberalizacji społeczeństwa - wskazuje z kolei Mariano Martinez Aedo, dyrektor Instytutu Polityki Rodzinnej w Madrycie.
Ratunek w przewodniku?
Federacja Szkół Katolickich FERE-CECA, która w swoim czasie wyraziła sprzeciw wobec przedmiotu "Wychowanie obywatelskie", zapowiedziała publikację specjalnego podręcznika-przewodnika odnoszącego się do treści przedmiotu "Wychowanie obywatelskie". - Obok różnych tematów w tzw. przewodniku znajdzie się nauczanie Kościoła katolickiego w kwestiach, które porusza "Wychowanie obywatelskie". Przewodnik będzie zawierał również bibliografię, by móc poszerzyć wiedzę na poszczególne tematy w świetle religii katolickiej - wskazuje Manuel de Castro, sekretarz generalny FERE-CECA.
Francuskie wyjście
Od 2003 r., daty długiego strajku w sektorze państwowym, prywatne katolickie szkolnictwo cieszy się we Francji wciąż wzrastającym zainteresowaniem. Wydłużają się listy kandydatów do tych szkół. Najwięcej chętnych odnotowuje się w wielkich aglomeracjach miejskich. Najbardziej oblegane są szkoły katolickie w regionie paryskim, Perpignan i Grenoble.
Przedmieścia dużych miast zamieszkuje istna mieszanka ludnościowa - imigranci z lat 60. i ich potomkowie, którzy nie potrafili się zintegrować z francuskim społeczeństwem. Wiele dzielnic na tych terenach już od kilkunastu lat jest zakwalifikowanych do tzw. stref edukacji priorytetowej (ZEP). Funkcjonujące tam szkoły mają wzmocnioną kadrę pedagogiczną, która otrzymuje wyższe wynagrodzenie, a codziennością niemal jest tam agresja uczniów, częste absencje i niski poziom nauczania.
- Szkoły państwowe we Francji są bardzo upolitycznione, są narzędziem pewnej ideologii, która nie jest w stanie wychowywać młodego człowieka. Ma na nie przemożny wpływ lobby wolnomyślicieli i masonów, wrogich Kościołowi. Dlatego zbliżenie sektora szkół katolickich ze szkolnictwem państwowym jest obecnie bardzo trudne - zauważa JoĎl TriviÝre, dyrektor Instytucji Świętego Józefa w Caen, grupującej szkołę podstawową i gimnazjum.
- Byłoby przesadą twierdzić, że szkoły prywatne są lepsze od państwowych, ale na pewno jest to prawdą na przedmieściach dużych aglomeracji - wskazuje Jean Goyard, rzecznik konserwatywnego stowarzyszenia Przyszłość Kultury.
Zgodnie z francuskim prawem katolickie placówki są zobowiązane do przyjmowania uczniów niezależnie od ich religii, uczą się więc w nich dzieci muzułmanów, prawosławnych czy protestantów. W 2005 r. zmodyfikowano ustawę o laickości, która zakazuje noszenia w szkołach symboli religijnych. Prawo to nie obowiązuje w szkołach katolickich, gdzie muzułmańskie uczennice mogą przychodzić na zajęcia w tradycyjnych chustach. - Sami też manifestujemy naszą wiarę i domagamy się od wszystkich uczniów respektowania naszych przekonań. Uczniowie innych wyznań nie są liczni, ale są, i cieszymy się z tego, bo to pozwala im być może na pierwszy kontakt z katolicyzmem - mówi JoĎl TriviÝre.
Obecnie 97 proc. szkół prywatnych we Francji należy do stowarzyszeń katolickich. Posiadają one łącznie 8,5 tys. placówek, w których kształci się 2,1 mln uczniów na 12 mln francuskiej młodzieży szkolnej.
Franciszek L. Ćwik, Caen
o. Marek Raczkiewicz, Madryt
"Nasz Dziennik" 2007-09-01
Autor: wa