Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Prosiłaś o modlitwę, to cię zwolnię

Treść

Sekretarka pracująca w szkole podstawowej Landscore w hrabstwie Devon (Anglia), gdzie uczy się jej pięcioletnia córka, ma zostać zwolniona z pracy, gdyż poprosiła przyjaciół o modlitwę za swoje dziecko. Z prywatnego komputera wysłała do znajomych maila z prośbą o wsparcie duchowe, po tym jak jej córka została zbesztana przez nauczycielkę za rozmowę ze swoim przyjacielem o Bogu. List ten trafił w ręce dyrektora szkoły, który zapowiedział wyciągnięcie najsurowszych konsekwencji wobec pracownicy.

Jennie Cain przesłała pocztą elektroniczną list do bliskich znajomych z prośbą o modlitwę za swoją córkę Jasmine, która naraziła się nauczycielce, gdyż rozmawiała ze swoim kolegą o niebie i Panu Bogu. Dyrektor placówki Gary Read dotarł do tej korespondencji i zapowiedział wyrzucenie kobiety z pracy. Obecnie prowadzone jest wobec niej śledztwo. Jest ona oskarżona o poważne uchybienia w pracy.
Kiedy Cain dowiedziała się o zbesztaniu swojej córki, niezwłocznie chciała porozmawiać z nauczycielką na ten temat. Chciała, aby rozmowa miała bardziej charakter spotkania dwóch rodziców niż dwóch pracowników szkoły, toteż postanowiła poczekać z nią do zakończenia zajęć. Niestety, nauczycielka Sharon Gottelier poinformowała o tym dyrektora i już następnego dnia Cain została wezwana do jego gabinetu. Dyrektor oznajmił, że jest wysoce niezadowolony ze sposobu, w jaki jej córka obnosi się ze swoją wiarą.
Po tej rozmowie kobieta rozesłała ze swojego prywatnego domowego komputera prośbę o modlitwę za córkę do dziesięciu zaufanych przyjaciół. Jennie nie ma pojęcia, w jaki sposób dyrektor szkoły wszedł w posiadanie tej korespondencji. Dodaje, że czuje się zażenowana tym, iż ktoś przeglądał jej prywatną korespondencję dotyczącą spraw modlitewnych. - Myślę, że chodzi o to, co ja i moje dzieci reprezentujemy - powiedziała Cain. - Wszystkie te akcje podjęte przeciwko mnie i to, jak czuję się osaczona, to wszystko jest przytłaczające - dodała. Jak zauważyła, te wydarzenia, włącznie z oskarżeniem o dopuszczenie się zaniedbań, rozegrały się w zaskakująco błyskawicznym tempie. Sama Jennie opisuje siebie jako "cichą chrześcijankę", która nigdy nie zamierzała komukolwiek narzucać swoich poglądów.
Zdaniem komentatorów "Daily Mail", która upubliczniła tę sprawę, jest to jawny przykład dyskryminacji, z jaką spotykają się chrześcijanie w swoich miejscach pracy, i nie jest to pierwszy taki przypadek. Gazeta przypomina jednocześnie sytuację pielęgniarki Caroline Petrie, która została zawieszona na dwa miesiące w pracy przez szpital North Somerset, po tym jak zaoferowała jednej z pacjentek, że będzie się modlić o jej powrót do zdrowia.
Łukasz Sianożęcki
"Nasz Dziennik" 2009-02-13

Autor: wa