Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Prokuratury na wzór zachodni

Treść

Z prokuratorem krajowym Januszem Kaczmarkiem, zastępcą prokuratora generalnego, rozmawia Wojciech Wybranowski

Panie Prokuratorze, ostatnie półtora roku to daleko idące zmiany w Prokuraturze Krajowej...
- Zmiany można zauważyć na kilku płaszczyznach, zacznę od tej, która jest jakby najbardziej widoczna, a mianowicie od zmian kadrowych. Zmieniliśmy prawie wszystkich prokuratorów apelacyjnych w Polsce, postawiliśmy na ludzi młodych, na ludzi, którzy byli praktykami, którzy w swojej codziennej pracy zajmowali się zwalczaniem przestępczości zorganizowanej. Chcieliśmy, by swoją praktyczną pracę wykorzystali również w kierowaniu firmą, żeby rozruszać prokuratury w całej Polsce. Zmiany kadrowe zaszły również w poszczególnych pionach, jeżeli chodzi o Prokuraturę Krajową, m.in. w Biurze ds. Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej. Natomiast przed nami jest bardzo duża reforma prokuratury.

Jakie są jej założenia?
- Pierwszy projekt, który wprowadza zmiany, daje możliwości sprawniejszego zwalczania przestępczości - czyli projekt Ustawy o Prokuraturze - wszedł pod obrady Sejmu. Zakłada on ze spraw najważniejszych możliwość utworzenia wysoko wyspecjalizowanego Biura ds. Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej w Prokuraturze Krajowej i podległych mu w terenie jedenastu oddziałów terenowych. W ramach tej reformy chcemy zorganizować, i to już wprowadzamy, pewne zespoły, komórki, które działają w Biurze ds. Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej, zajmujące się następującymi segmentami: monitorowaniem największych przestępstw mających charakter ogólnopolski i wychodzących poza granice Polski, a więc dotyczących m.in. mafii paliwowej czy też przestępstw godzących w bezpieczeństwo energetyczne Polski. Dzięki wielości wizyt, które odbyliśmy poza granicami Polski, zwróciliśmy uwagę, że w wielu krajach, a w szczególności w Stanach Zjednoczonych, bardzo duży nacisk w pracy prokuratorów kładzie się na analizę kryminalną. Jest ona połączeniem: analityk - informatyk - prokurator. Dziś, bez tej analizy, np. przy skomplikowanych sprawach gospodarczych, pewnych rzeczy nie da się ustalić. Chcemy w przyszłym roku stworzyć wydział zajmujący się taką analizą. Kiedy rozmawialiśmy na ten temat w Stanach Zjednoczonych, na moje pytanie: "Ilu analityków jest zatrudnionych w prokuraturze, FBI, DIA?" - dostałem odpowiedź, że niejednokrotnie jest tak, że jeden analityk jest przydzielony do jednej sprawy, a bywa i tak, że do jednego śledztwa przydzielonych jest kilku analityków. I daje to niesamowite efekty, stwarza bowiem możliwość połączenia pewnych informacji w jedną całość, poprzez ustalenie, kto w jakiej firmie zasiada, jakie są jego związki z inną firmą, z daną fundacją etc. Pozwala to na ustalenie przepływu osobowego czy finansowego i w sposób zdecydowany posuwa śledztwo do przodu. Chcemy coś podobnego zrobić w Polsce.

W planach jest też wprowadzenie funkcji asystenta prokuratora.
- W ramach tych zmian, o których mówiłem, ustawa o prokuraturze przewiduje instytucję, jakiej prokuratorzy domagali się od kilku lat, co mamy nadzieję sfinalizować. Chodzi mi o asystentów dla prokuratorów. To instytucja znana w niektórych prokuraturach na świecie, sprawdzająca się w sądzie, w związku z powyższym - taka osoba będąca pomocnikiem prokuratora mogłaby zdać egzamin również w prokuraturze. Dzisiaj mamy około sześciu tysięcy prokuratorów. Zachodzi więc pytanie, czy jest potrzeba dalszego przydzielania etatów w prokuraturze. Tu mogą być już różnego rodzaju opory, ktoś może powiedzieć: "jest tak dużo prokuratorów, że stop większej liczbie etatów". Trzeba jednak pamiętać, że prokuratura ma również coraz więcej zadań, które różne ustawy na nią nakładają. Ażeby praca prokuratorów była bardziej efektywna, chcemy nieco ich odciążyć, wprowadzając asystentów. Środowisko przyjęło to z bardzo dużym zadowoleniem, sądzę, że nie będzie też oporów ze strony parlamentu. Asystenci mieliby wykonywać proste czynności procesowe, przesłuchiwać pod nadzorem prokuratora, dokonywać oględzin, a zatem chodzi tu o takie czynności, które mogłyby być z upoważnienia i pod nadzorem prokuratora prowadzone. Pamiętajmy, że chcemy w kodeksie postępowania karnego wprowadzić zasadę, iż śledztwo jest domeną prokuratora, on za nie odpowiada, a nie - jak dotychczas - policjant.

Z jednej strony mówi się o odciążeniu prokuratorów, z drugiej - wprowadza przyspieszony tryb orzekania, np. 24-godzinne sądy. Czy to nie utrudni pracy prokuratorom? Wymagana będzie dyspozycyjność praktycznie całą dobę.
- To jest coś za coś. Zwiększy to oczywiście obowiązki prokuratorów, nałoży na nich więcej zadań, ale proszę pamiętać, dlaczego takie rozwiązania zostały przyjęte. Dlatego żeby usprawnić procedurę karną, żeby pomiędzy czynem przestępczym a wyrokiem był jak najmniejszy odstęp czasowy. Żeby z jednej strony sprawca przestępstwa poczuł, że wymiar sprawiedliwości funkcjonuje w sposób nie tylko prawy, ale i szybki, a z drugiej strony również żeby społeczeństwo miało taką informację, że nie ma tutaj bezczynności, jest szybka reakcja na przestępstwo. Zwracam uwagę, że będzie to dotyczyć pewnej sfery przestępstw, które są również dotkliwe, bo dotyczą tzw. chuliganki, przestępstw stadionowych, aktów wandalizmu.

Jeden z największych sukcesów prokuratury to niewątpliwie "sprawa Mazura", która ruszyła wreszcie po latach marazmu.
- Tak, weszliśmy w nowy etap tej sprawy. To, o czym do tej pory się tylko i wyłącznie mówiło, przeistoczyło się w konkretne działania poprzedzone wcześniej wizytą prokuratorów w Stanach Zjednoczonych, spotkaniami ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry z ambasadorem Stanów Zjednoczonych, z prokuratorem generalnym Stanów Zjednoczonych. W efekcie udało się wdrożyć rozpoczęcie procesu ekstradycyjnego. Przypomnę, że istotą naszych działań było spowodowanie wdrożenia tego procesu ekstradycyjnego. A dzisiaj, kiedy proces ekstradycyjny pana Mazura ruszył, oczekujemy wyłącznie decyzji niezawisłego sądu, biegną też już określone terminy. Przez okres kiedy ta procedura nie była wdrożona, upływały tylko kolejne lata, natomiast można było na rozstrzygnięcie czekać w nieskończoność.

Mówił Pan po powrocie ze Stanów Zjednoczonych, że w poprzednich latach popełniono pewne błędy, które zablokowały na długi okres ekstradycję Edwarda Mazura.
- Amerykanie dali nam do zrozumienia, że były błędy i pewne niedociągnięcia, w związku z powyższym ta ekstradycja nie była wdrażana. Przyjmijmy to sformułowanie jako takie, które zostało nam przedstawione, natomiast najważniejsze jest obecnie to, że proces ekstradycyjny Edwarda Mazura ruszył.

A jak obecnie wygląda sprawa tzw. mafii paliwowej?
- Kilkaset osób usłyszało już zarzuty. To jednak sprawa, która - mówiąc kolokwialnie - ciągle pączkuje. Pojawiają się nowe zjawiska, nowe osoby, w związku z tym ten zespół prokuratorów, który pracuje w Krakowie - mimo że są to prokuratorzy z różnych stron Polski - ma ciągle coś do realizacji. W niedługim czasie będą oni kończyli aktem oskarżenia wątek policyjny, a więc ten, w którym funkcjonariusze policji dostarczali informacje przestępcom paliwowym, ochraniali przywózkę paliwa. Kolejny wątek zostanie zakończony, kilka innych ma ciągle swój tok, m.in. wątki zahaczające o polityków, wątki wychodzące poza granicę Polski, jak choćby sprawa Unipetrolu, w której to współpracujemy z czeską prokuraturą. Śledztwo w sprawie mafii paliwowej może zeszło na drugi plan od strony medialnej, ale nadal prowadzone są w nim czynności procesowe.

Bardziej nagłośniona medialnie jest obecnie sprawa tzw. afery korupcyjnej w Ministerstwie Finansów, gdzie po raz pierwszy chyba od lat pokazano, że nie ma już urzędniczych "świętych krów" i nietykalnych "białych kołnierzyków".
- To sprawa bardzo rozwojowa. W chwili, w której rozmawiamy, mogę powiedzieć, że bardzo możliwe, że w perspektywie kilku tygodni będą kolejne zatrzymania. W tym postępowaniu już poza urzędnikami zatrudnionymi w Ministerstwie Finansów na poszczególnych stanowiskach kierowniczych, a więc tymi, którzy przyjmowali korzyść majątkową, a w zamian za to wydawali korzystne dla szeregu przedsiębiorców decyzje, wchodzimy na etap beneficjantów tych korzyści, a więc tych, którzy korzystali z tego procederu. Przypomnę, że listem gończym poszukiwany jest pan Rudolf Skowroński, szef firmy InterCommerce, osoba bardzo barwna; przypomnę, że kilku pomniejszym biznesmenom postawiono już zarzuty. Sprawa jeszcze nie ma końca i sądzę, że jeszcze o niej usłyszymy. Pewne jest, że ta sprawa wykazała związki między światem przestępczym, takiej zwykłej "bandytki", a biznesmenami, przedstawicielami służb specjalnych, funkcjonariuszami państwowymi - i z przykrością muszę powiedzieć, że również niektórymi prokuratorami i sędziami.

Na początku naszej rozmowy wspomniał Pan o zmianach kadrowych w prokuraturze. Ale do naszej gazety dochodzą sygnały z różnych regionów kraju, że tu i ówdzie nadal pracują prokuratorzy, co do których było wiele zastrzeżeń.
- Jako Prokuratura Krajowa zrobiliśmy zmiany w terenie, stawiając na prokuratorów apelacyjnych, ludzi, których mogliśmy poznać, o których wiemy, że są to sprawni, dobrzy prokuratorzy. Wiąże się to też z pewnym zaufaniem do tych osób. Natomiast to oni są tymi, którzy powinni dokonać na swoim terenie przeglądu kadr pod kątem tego, czy dana jednostka ma dobre wyniki, czy realizuje swoje zadania, ale również czy w danej jednostce szef jest dobrym menedżerem i nie stoi w sprzeczności z prawem i godnością prokuratora. Wiem, że część zmian nastąpiła i jeżeli są jakiekolwiek przypadki świadczące o niewłaściwej pracy prokuratora, to takie sygnały będą musiały być brane pod uwagę.

Dziękuję za rozmowę.
"Nasz Dziennik" 2006-12-23

Autor: wa