Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Procedura długa i żmudna

Treść

Uzyskanie zezwolenia na zmianę przeznaczenia gruntu rolnego np. pod budownictwo mieszkaniowe, przemysłowe lub turystykę nie jest łatwe i zajmuje sporo czasu. Nie brakowało więc nigdy chętnych, którzy za pomocą łapówki, nawet dużej, chcieli skrócić sobie drogę administracyjną lub uzyskać decyzję o tzw. odrolnieniu gruntów nawet w sytuacji, gdy z różnych względów nie powinna być ona wydana. W resorcie rolnictwa mają być uszczelnione procedury wydawania takich decyzji. Zresztą pewne rozwiązania już dawno wprowadzono.

Departament Gospodarki Ziemią w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi "został zobowiązany do informowania o tym, kto jest właścicielem gruntów, które mają być odrolnione, oraz czy te grunty nie były własnością Skarbu Państwa". Decyzję tę podjęto na posiedzeniu kierownictwa ministerstwa jeszcze w lutym 2007 roku. "Wprowadzenie tego obowiązku ma na celu wykluczenie spekulacyjnego obrotu użytkami rolnymi" - czytamy w komunikacie resortu rolnictwa.
Jak wygląda natomiast sama procedura zmiany kwalifikacji gruntów rolnych? Przeznaczenia gruntów rolnych na cele nierolnicze dokonuje się w planie zagospodarowania przestrzennego. Ale gmina nie może ot tak podjąć decyzji o zmianie kwalifikacji ziemi rolniczej. Żeby nanieść odpowiednie wpisy do planu, trzeba najpierw uzyskać pozytywną decyzję ministra rolnictwa lub marszałka danego województwa. O tym, kto jest władny ją podejmować, decyduje klasa ziemi. Marszałek wypowiada się tylko wtedy, gdy gleba użytków rolnych jest w klasach najniższych - od IV do VI. Wcześniej musi też zasięgnąć opinii regionalnej izby rolniczej. Jeśli natomiast odrolnieniu miałyby podlegać ziemie najlepszych klas - od I do III - a ich obszar przekracza pół hektara, wówczas decyzję w tej sprawie może podjąć tylko minister rolnictwa na wniosek wójta, burmistrza lub prezydenta miasta, który najpierw trafia zresztą do marszałka, a dopiero stamtąd pośrednią drogą do resortu rolnictwa.

Prawne i ekonomiczne uzasadnienie
Wniosek kierowany do ministra musi zawierać m.in. prawne i ekonomiczne uzasadnienie potrzeby zmiany przeznaczenia użytków rolnych. Departament tylko sprawdza, czy wniosek jest kompletny i go opiniuje, przekazując komplet materiałów do nadzorującego wiceministra, którym w tej chwili jest Henryk Kowalczyk. Jeśli wiceminister zgadza się na odrolnienie, kieruje wniosek na posiedzenie "ścisłego kierownictwa" resortu rolnictwa (minister i wiceministrowie). Jeśli i to gremium zaakceptuje wniosek, dopiero wówczas wiceminister może podpisać wiążącą decyzję w tej sprawie. To pokazuje, że procedura wcale nie jest łatwa i nic dziwnego, że w ministerstwie zalega trzy tysiące nierozpatrzonych wniosków.

Procedurę zachowano
Ponadto biuro prasowe ministerstwa poinformowało, że cała ta procedura miała miejsce również w przypadku wniosku wójta gminy. To właśnie ten przypadek wzięło pod lupę CBA. Wójt Mrągowa 28 czerwca zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa właśnie przy przekwalifikowaniu ziemi. Biuro prasowe ministerstwa tłumaczy, że ten wniosek musiał być uzupełniony, bo był niekompletny. Choć go w końcu uzupełniono, to jednak do czasu wybuchu sprawy dymisji wicepremiera Leppera wniosek w sprawie gruntów pod Mrągowem nie był rozpatrywany przez kierownictwo ministerstwa.
Krzysztof Losz
"Nasz Dziennik" 2007-07-12

Autor: wa