Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Problem jest, ale marginalny

Treść

Z Markiem Sawickim, posłem Polskiego Stronnictwa Ludowego, rozmawia Jacek Dytkowski

Rzecznik praw obywatelskich złożył dzisiaj do Trybunału Konstytucyjnego wniosek w sprawie Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego...
- Chcę wierzyć, że decyzja rzecznika w sprawie zaskarżenia ustawy o ubezpieczeniu rolników nie jest politycznym podziękowaniem za wielkie poparcie przez nich Prawa i Sprawiedliwości (PiS) w ostatnich wyborach parlamentarnych. Rzecznik bowiem nie jest od wczoraj, piastuje on swoją funkcję znacznie dłużej, i fakt, że część zdrowotną składki płaci budżet państwa, nie jest żadną tajemnicą. Takie systemy funkcjonują także w innych państwach Unii Europejskiej. Oczywiście, nie odmawiam rzecznikowi prawa do takich decyzji. Również czekam na pojawienie się tego wniosku i na jego uzasadnienie. Z pewnością będę też patrzył z zaciekawieniem na orzeczenie Trybunału, ale jednocześnie dziwi mnie, że dzieje się to w momencie, kiedy konstytuuje się nowy rząd, gdy zapowiadamy, iż do problemu podejdziemy z pełną odpowiedzialnością i chcemy ten system modyfikować, weryfikować, także w części składki zdrowotnej. Być może działania rzecznika wesprą nas i pomogą w przyspieszeniu tej całej modernizacji. Ale może też się okazać, iż po takich decyzjach rzecznika oraz gdy Trybunał orzeknie, że dotychczasowe rozwiązania są zgodne z Konstytucją, opór społeczny wobec jakichkolwiek zmian będzie jeszcze większy, niż był do tej pory.

PSL chciałoby utrzymać KRUS?
- Oczywiście, że tak. Trzeba tu wyraźnie podkreślić, iż dopóki nie ma możliwości wyrównania dochodów ludności rolniczej z pracującymi poza rolnictwem, dopóty muszą być utrzymane preferencyjne systemy ubezpieczeniowe rentowo-emerytalne i zdrowotne. Nie da się bowiem samofinansować systemu, w którym płatników jest mniej więcej tylu, ilu z niego korzystających, a przypominam, że w ZUS mamy dwa razy więcej płatników niż emerytów i rencistów. Widać więc wyraźnie nierównowagę dwóch systemów, ale na to nikt nie zwraca uwagi. Jesteśmy za reformą, ale za reformą rozsądną. Natomiast dla tych wszystkich małych, średnich gospodarstw chłopskich nie może być zmiany, bo ich po prostu dzisiaj na to nie stać. Cóż z tego, że wprowadzi się system zwiększonej składki, czy po to, ażeby zlicytować i zlikwidować te gospodarstwa? Odebrać im resztki nadziei? Przecież wiemy, że rolnictwo samo się reformuje, zmienia, więc trzeba wspierać te zmiany, a nie dobierać się do polskich portfeli, w których i tak jest pusto.

Ale z tego korzystają również przedsiębiorcy...
- Problem jest, ale z punktu widzenia kosztów obsługi tego całego funduszu ma on znaczenie marginalne. Sprawdzałem, ilu jest rolników będących w posiadaniu gruntów rolnych powyżej 300 hektarów, ponieważ do tej granicy zostało określone gospodarstwo rodzinne zgodnie z ustawą o ustroju rolnym. Okazało się, że jest ich w Polsce niewiele - ponad 700. Więc jeśli w systemie jest półtora miliona ubezpieczonych, a my zastanawiamy się nad tym, jak z niego "wyprowadzić" 1000 osób, to widać, iż ktoś, kto podnosi tę problematykę i bije na alarm, chce raczej wywoływać polityczną wrzawę niż rzeczywiście poszukiwać pieniędzy. Mamy propozycje i rozwiązania, będziemy próbować je wprowadzić, m.in. dodatkowe ubezpieczenie, zwiększenie składek dla tych, których już stać, by je płacić, ale także z gwarancjami dla osób więcej płacących, że po dojściu do wieku emerytalnego czy uzyskaniu renty będą one miały wyższe świadczenia - tak jak jest to w systemie ZUS-owskim. Będziemy próbowali ten system zmieniać, ale nie w taki sposób, jak to proponuje rzecznik. Jeszcze raz mocno tu podkreślam: chcę wierzyć, że nie jest to polityczne podziękowanie za ogromne poparcie dla PiS wśród rolników.

Dziękuję za rozmowę.
"Nasz Dziennik" 2007-11-13

Autor: wa