Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Pro mafioso bono

Treść

Rezydenci południowoamerykańskiej mafii narkotykowej naciskają na przedstawicieli polskich instytucji państwowych oraz na niektórych dziennikarzy, aby organizowali kampanię na rzecz sprowadzenia do kraju Polaków przetrzymywanych w więzieniach w Ekwadorze za handel narkotykami. Informacjami na ten temat dysponują polskie służby specjalne - ustalił "Nasz Dziennik". Pomoc więzionym Polakom bynajmniej nie jest bezinteresowna: gangsterzy chcą w ten sposób uzależnić od siebie zarówno ich, jak i ich rodziny. Wynajęli nawet specjalną firmę z branży public relations, która ma poprowadzić całą kampanię.



- Z Polaków więzionych w Ekwadorze w mediach robi się ofiary jednego głupiego wyskoku. Tymczasem gdyby bliżej przyjrzeć się przeszłości tych ludzi, okazałoby się, że większość z nich już wcześniej, czy to na studiach, czy na dyskotekach, parała się dilerką. Nie dajmy się zwariować - podkreśla nasz informator związany z organami ścigania.
Okryte złą sławą więzienia w Ekwadorze należą do najcięższych w Ameryce Południowej. Przebywający tam biali więźniowie, zwłaszcza Europejczycy, są poniżani, bici i szykanowani, notorycznie łamane są podstawowe prawa człowieka. W takich warunkach w Ekwadorze przetrzymywanych jest obecnie jedenastu obywateli Polski. Tyle że nie są to zwykli turyści czy ofiary reżimowych władz. Wszyscy Polacy znajdujący się obecnie w ekwadorskich więzieniach zostali zatrzymani podczas próby przemytu narkotyków. Pięciu z nich zostało już skazanych prawomocnym wyrokiem sądu, czterech aresztowanych czeka na proces, dwóch oczekuje zaś na uprawomocnienie wyroku. Trzech przemytników wcześniej schwytanych przebywa obecnie na warunkowym zwolnieniu. Od pewnego czasu w niektórych mediach prowadzona jest kampania na rzecz podjęcia działań zmierzających do sprowadzenia aresztowanych handlarzy narkotyków do Polski. W sprawę zaangażowali się nawet parlamentarzyści.

Dlaczego właśnie Polska
- Kampania nie jest przypadkowa. Polska jest bardzo ważnym, niestety coraz ważniejszym punktem, zarówno jeśli chodzi o dystrybucję, jak i produkcję narkotyków. Stąd zainteresowanie południowoamerykańskich grup przestępczych, tzw. mafii narkotykowej, właśnie Polską. I Polakami, bo jako kurierzy są tańsi niż Francuzi, Włosi czy Niemcy - stwierdza nasz rozmówca.
Jak wynika z informacji, do których udało się dotrzeć "Naszemu Dziennikowi", rezydenci południowoamerykańskich grup przestępczych właśnie na terenie Polski zainspirowali akcję, której celem jest doprowadzenie do deportacji zatrzymanych w Ekwadorze Polaków do kraju, gdzie mogą liczyć na zdecydowanie łagodniejsze warunki traktowania oraz - dzięki rozpętaniu medialnej kampanii - na dość szybkie warunkowe zwolnienie z więzienia.
- Nie robią tego pro publico bono. To wyrafinowana gra mająca na celu uzależnienie rodzin zatrzymanych i ich samych od grupy przestępczej. Na zasadzie "pomagamy waszemu synowi, więc spłaćcie dług" - tłumaczą informatorzy "Naszego Dziennika".
Informacja o honorowym długu, jaki będą musieli spłacić mafii więzieni Polacy, dotarła też do nich samych. Jeszcze kilka miesięcy wcześniej wszyscy z więzionych w Ekwadorze obywateli RP występowali z wnioskami o przekazanie ich Polsce. Po kontakcie z mafijnymi emisariuszami dwoje z już skazanych cofnęło swoje wnioski.
Kampania zmierzająca do sprowadzenia aresztowanych Polaków do kraju w zasadzie jest prosta. Ekwador jest bowiem dla większości z nas krajem egzotycznym i znanym tylko z filmów, na których królują przemoc i bezprawie. Stąd też - jak wynika z informacji polskich organów ścigania analizujących problem - dość łatwo poruszyć media i opinię publiczną informacją o "niewinnych" Polakach więzionych w "dzikim i okrutnym kraju". I tak też się stało.
Od kilku miesięcy pojawiają się w niektórych mediach informacje wybielające schwytanych w Ekwadorze polskich handlarzy narkotyków. Jak choćby jedna z publikacji z marca ubiegłego roku, w której postawiono dość kuriozalne tezy. Pisząc o zatrzymanych w Ekwadorze kurierach narkotykowych - studentach Politechniki Częstochowskiej z Dąbrowy Górniczej - dziennikarz portalu internetowego nazywa ich "chłopcami", sugeruje, że "nie wiadomo, jak trafili w środowisko przestępcze", i wreszcie, że "nie chcieli zrobić nic złego", a do przemytu narkotyków rzekomo zostali zmuszeni.
- Do tej pory cała akcja była prowadzona na zasadzie przekonania dziennikarza, że kurierzy to ofiary, że trzeba, by wrócili do Polski. Teraz jeden z gangów narkotykowych przygotowuje już kampanię zorganizowaną. Wiemy, że zaangażowana zostanie duża firma PR-owska do zrealizowania akcji "rząd nie pomaga aresztowanym Polakom" - mówią nasi informatorzy.
Sprawnie prowadzona kampania sprowadzenia do Polski rzekomo niewinnie więzionych w Ekwadorze czy też "ofiar jednego wybryku" najprawdopodobniej padnie na podatny grunt. Już dziś sprawą zajęli się niektórzy parlamentarzyści. W ubiegłym roku specjalną interpelację poselską w tej sprawie złożył poseł Grzegorz Dolniak (PO). "Zaskakująca jest bierność i opieszałość polskich urzędników w sprawie obywateli Rzeczypospolitej Polskiej odbywających kary więzienia w nieludzkich warunkach na obczyźnie. Obywatele polscy w Ekwadorze starają się przetrwać każdy kolejny dzień, a urzędnicy polskich ministerstw w tym czasie przekazują pisma między sobą według właściwości. (…) Jakie działania zamierza podjąć Minister Spraw Zagranicznych w najbliższej przyszłości, by obywatele polscy odbywający karę pozbawienia wolności w ekwadorskich więzieniach mogli odbywać karę więzienia w Polsce?" - pytał parlamentarzysta.
- Z uwagi na fakt, że warunkiem niezbędnym do przekazania osoby jest prawomocność wyroku, postępowania o przekazanie mogą być prowadzone wyłącznie wobec osób skazanych prawomocnie. Obecnie toczą się one wobec pięciu obywateli polskich - mówi Edyta Żyła z biura prasowego Ministerstwa Sprawiedliwości. I dodaje: - Niezależnie od obiektywnych przesłanek podejmujemy działania mające pomóc polskim obywatelom. Przykładem może być choćby wizyta w Ekwadorze wiceszefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Grzegorza Ociepka.
Wojciech Wybranowski
"Nasz Dziennik" 2007-03-08

Autor: wa