Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Prawe sumienie zwycięży

Treść

Człowiek jest powołany do odnoszenia zwycięstwa w Jezusie Chrystusie. Jest to zwycięstwo nad grzechem, nad tym, co krępuje wolną wolę – mówił ks. Feliks Folejewski (FOT. R. SOBKOWICZ)
Homilia ks. Feliksa Folejewskiego SAC wygłoszona 10 czerwca 2014 r. w archikatedrze warszawskiej
Szanowny Panie Premierze Jarosławie, umiłowani w Chrystusie i Maryi!
Trwamy na modlitwie za Ojczyznę, Matkę szczególną, która ma na imię Polska. Polecamy Miłosierdziu Bożemu naszych braci i siostry, którzy zginęli w drodze do Katynia pod Smoleńskiem. Modlimy się wciąż, aby z tej śmierci wyrosło dobro, tak jak z krzyża zmartwychwstanie. Przez 26 lat modliliśmy się tymi słowami o beatyfikację Sługi Bożego, dziś bł. ks. Jerzego. Modliliśmy się słowami Jana Pawła II, bo on tę modlitwę podyktował: „aby z tej śmierci wyrosło dobro tak jak z krzyża zmartwychwstanie”. W czasie Mszy Świętej gromadzimy się pod krzyżem, w którym wyraziła się Miłość Boga do człowieka. Odwołujemy się do tej Miłości. Świadomość tego, że jest taka Miłość i że ma ona na polskiej ziemi, ale i na całym świecie szczególny znak. „Kto krzyż odgadnie, ten nie upadnie” dotknięty nawet wielkim cierpieniem. Ta ukrzyżowana Miłość daje naszej chrześcijańskiej i ludzkiej egzystencji jakiś podstawowy wymiar, jakąś pewność większą od wszystkich doświadczeń i zawodów, jakie może nam zgotować życie. Modlitwa nasza jest wyrazem, tak jak powiedział ksiądz proboszcz, szczególnej miłości wobec tych, którzy w dramacie niespodziewanej śmierci odeszli na wieczną wartę. Naszą modlitwą jesteśmy przy osobach kochanych, tak nam bliskich. Chodzimy niejako z obrazem umiłowanej osoby. W oczach i sercu rozważamy przesłanie – chcemy pozostać wierni, miłować bowiem znaczy pamiętać. Kto kocha, pamięta. Dalej jesteśmy zobowiązani pisać księgę, którą oni pozostawili bez ostatniego rozdziału. Jakże cyniczna, straszna, powiem – nieludzka była wypowiedź człowieka, który kieruje nawą państwową. Przestrzegał on, ażeby nie wybierać do PE ludzi, którzy będą tam urządzać procesje smoleńskie. To boli.
Odpowiedzialność za dziedzictwo
Miłować znaczy czuwać, strzec dobra, być człowiekiem sumienia, być odpowiedzialnym. Właśnie tutaj na modlitwie uczymy się odpowiedzialności za to wielkie wspólne dziedzictwo, któremu na imię Polska. To imię nam wszystkim uświadamia, kim jesteśmy. I znowu cyniczne słowa człowieka, który był wybrany: „Należy się wyrzec polskości”. Trzeba wymazać ze sztandarów słowa: Bóg, Honor, Ojczyzna. Pokolenia ojców naszych wpisały całe swoje życie – najpiękniejsze, najtrudniejsze na tych sztandarach. To imię nas wszystkich świadomych określa, to imię nas wszystkich zobowiązuje, to imię nas wszystkich kosztuje. Modlimy się o siły duchowe, ale i fizyczne, aby położyć zdecydowaną zaporę demoralizacji, propozycjom cywilizacji śmierci, bluźnierstwom. Z modlitwą zawsze w parze musi iść czyn. Modlitwa i czyn. Pozbawienie wymiaru duchowego człowieka, społeczeństwa zmienia ludzi w roboty, którymi łatwo sterować. Należy odróżniać uległość od niepodległości, poprawność polityczną od odwagi myślenia i działania. Bardziej trzeba słuchać Boga niż ludzi. Prawa stanowione przez władzę nie mogą być wbrew sumieniu ludzi wierzących. Modlitwa nie jest ucieczką od świata, nie jest zamykaniem drzwi wieczernika z lęku przed ludźmi, ale jest wyjściem z mocą Ducha Świętego na peryferie świata, jak zachęca i zobowiązuje Papież Franciszek. Trzeba obudzić świat, który idzie ku przepaści, zmartwychwstałym Chrystusem. Trwanie nasze na modlitwie nie jest skierowane przeciwko człowiekowi, żadnemu człowiekowi. Modlitwa nie może być przeciw komukolwiek. Ona jest „głęboką orką”, mówił nam Ojciec – Prymas Tysiąclecia. Gdy widział różne przemiany, mawiał: „Proszę księży, a może za płytko oraliśmy?!”. Trwanie nasze na modlitwie ożywia miłość do Boga i ludzi. Czerpiąc z tej miłości, chcemy pogłębiać i odnawiać własną miłość, szukać dróg nawrócenia, pojednania z Bogiem i ludźmi. Modlitwa jest ogromną siłą, wokół której obraca się oś świata.
Polakami może rządzić ten, kto ich kocha
Nie tworzymy nowej religii smoleńskiej, jak mówią cynicy i twórcy przemysłu pogardy. Tego sformułowania nie stworzyli ludzie modlitwy, tylko ludzie, którzy nigdy tutaj nie przyszli. (Proszę nie klaskać, absolutnie nie klaskamy). Modlitwa jest ogromną siłą, wokół której obraca się oś świata. Nie tworzymy religii smoleńskiej, ale nie godzimy się na zniewolenie umysłów i serc przez półprawdy i nakazy zaufania do ludzi, którzy nie wywiązali się ze swoich obowiązków. Zaufania nie zdobywa się na rozkaz. „Polakami może rządzić ten, kto ich kocha” – głosił jeden z napisów, gdy w ostatniej drodze z placu Piłsudskiego do katedry przyprowadzaliśmy naszego Ojca – Prymasa Tysiąclecia. Modlimy się przy ołtarzu archikatedry Świętego Jana Chrzciciela, męczennika za prawdę, ale również przy grobie Sługi Bożego, nieustraszonego sługi Kościoła i Ojczyzny. On nam powiada: „Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce i wszystko, co czynię dla Kościoła, czynię dla niej”. Byłem świadkiem tego wydarzenia, gdy niewolnicy reżimu komunistycznego i dyrektorzy, i wszyscy inni wrzeszczeli tutaj, na placu Zamkowym: „Precz, do RFN-u, zdrajca!”. A on tutaj, w katedrze (jeszcze była ambona), mówił o miłości do tych, którzy mają szklane oczy i kamień w sercu: Będziesz miłował. Warszawa – miasto nieustraszone i nieujarzmione. A ja bym tak pragnął, aby Warszawa była miastem pięknej miłości. Zaproszenie Jezusa do naszego życia nie jest propozycją tworzenia państwa wyznaniowego, ale państwa tradycji i przyszłości.
Musisz być lepszy
Polska bez wartości, bez wiary, nadziei i miłości stanie się krajem beznadziejnym. Również Europa bez tych wartości duchowo umiera. Chociaż materialnie żyje, to jaki świat wartości trwałych, z których wyrastała, proponuje teraz? Co powiedzieliby ojcowie zjednoczonej Europy: Schuman, którego proces beatyfikacyjny trwa, Adenauer, Gaspari? Co powiedzieliby o tych propozycjach na pewno jedynie ideologicznych, ale nie wyrastających z prawdy? Męczennik z Dachau – biskup Michał Kozal, święty, powiedział: „Od przegranej orężnej bardziej przeraża upadek ducha u ludzi. Wątpiący staje się mimo woli sojusznikiem wroga”. „Bodaj byś był zimny albo gorący, ale skoro jesteś letni, wypluję, wyrzygam cię (tak to powinno się tłumaczyć z greckiego) z ust moich”. Tak mówi Jezus, Słowo Boże: „Bodaj byś był zimny albo gorący”. Ta nijakość! Nawet jeśli przyznasz, że jesteś wierzący, musisz być lepszy. Chesterton powiedział: „To, że mówisz lub piszesz o Bogu, nie upoważnia ciebie do tego, byś mówił lub pisał złą angielszczyzną”.
Kompas prawdy
Prymas Tysiąclecia w tej katedrze głosił Chrystusa ukrzyżowanego, który jest mocą Bożą i mądrością w każdej epoce innych mądrości i mocy.
Wszyscy, moi Kochani, przechodzimy przez głębokie doświadczenie i niekiedy klęski. Apostołowie zobaczyli ukrzyżowanego Mistrza. To była dla nich prawdziwa klęska, ale klęski są dwojakie: są klęski zewnętrzne i wewnętrzne. Czasem człowiek może przegrać zewnętrznie, ale nie przegrał wewnętrznie. Kiedyś, w czasie wojny, ale i po wojnie, byli i są ludzie niezłomni, wierni. Nie wystarczy wygrać zewnętrznie. Trzeba jeszcze odnieść zwycięstwo wewnętrzne. Nad samym sobą niekiedy. To najtrudniejsze. A zwycięstwo wewnętrzne ma miejsce wtedy, kiedy człowiek potrafi odbudować w sobie wiarę, nadzieję, miłość. Jest to trudne zadanie, ale najważniejsze. Po to m.in. tutaj przychodzimy. Najlepiej przygotowujemy nasze „jutro” w rodzinach, szkole, państwie, ale pytanie: w jakiej rodzinie, w jakim państwie? Śpiewamy: „Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy”, ale maleńkie pytanie: jak żyjemy? „Szli krzycząc: Polska, Polska. Wtem Bóg z Mojżeszowego pokazał się krzaka, spojrzał na te krzyczące i zapytał: jaka?” – Juliusz Słowacki. Prośba dziecka: „Ojcze, daj mi korzeni siłę i skrzydła, aby latać”. Czy programy Ministerstwa Edukacji Narodowej, czy działanie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego spełniają tę prośbę polskiego dziecka, każdego dziecka? Bez kompasu prawdy i wolności budowanej na odpowiedzialności za dziś i jutro grozi Polsce niebezpieczeństwo opadnięcia w wir tych prądów, które gubią duszę Narodu i popychają w odmęt bez światła i coraz większy zamęt, a kompromis staje się niekiedy kompromitacją. Nie wolno łudzić się, że jakaś kreska zlikwiduje mechanizmy tego, co się działo wczoraj i może trwać dalej w ochronnych barwach. Tego jesteśmy świadkami, a nieraz ofiarami. Ale nie zrzucajmy winy na innych! Nikt za ciebie nie wybierze wolności. Ksiądz Jerzy mówił: „Wolność jest w nas”.
Człowiek jest powołany do odnoszenia zwycięstwa w Jezusie Chrystusie. Jest to zwycięstwo nad grzechem, nad tym, co krępuje wolną wolę. Zwycięstwo takie oznacza życie w prawdzie, prawość sumienia, miłość bliźniego, zdolność przebaczenia, rozwój duchowy. Dlatego lekarze mieli i mają prawo upominać się o wolność sumienia, bo oni wiedzą, że służą życiu, a nie zabijaniu nienarodzonych, niewinnych dzieci. Jak wczoraj jeden z posłów, biedak, porównywał do żołnierza, który nie chce strzelać… Mówię: „Chłopczyku, do jakiej ty szkoły chodziłeś, czy ty myślisz?”. Dzisiaj też wielki mąż niby stanu. Lekarze mają bronić życia i na jednej linii profesora, wspaniałego obrońcy życia, za to wszyscy będziemy odpowiadać, kto, jak opowiadał się za życiem, bo to jest kwestia przyszłości. W Kaliszu wołał w bólu Jan Paweł II: „’Naród, który zabija własne dzieci, staje się narodem bez przyszłości’. Wierzcie, że nie było mi łatwo to powiedzieć. Nie było mi łatwo powiedzieć to z myślą o moim narodzie, bo ja pragnę dla niego przyszłości, wspaniałej przyszłości”.
Jest to program trudny, ewangeliczny, ale nieodzowny. Jak człowiek czuje się i powinien odnieść moralne zwycięstwo, aby jego życie miało właściwy sens, podobnie i Naród, wspólnota ludzi, ale bardzo ważne jest, aby tak kierować nawą państwową, aby Naród mógł żyć o własnych siłach i rozwijać się. „Tylko zwycięstwo moralne może wyprowadzić społeczeństwo z rozbicia i przywrócić mu jedność. Taki ład może być zarazem zwycięstwem rządzonych i rządzących”, mówił Jan Paweł II.
Polska jest Matką szczególną
To nie ci, którzy zginęli pod Smoleńskiem, podzielili Polaków. Naród może prawidłowo się rozwijać, gdy kształtuje się jako wspólnota określona przez jedność kultury i języka, historii, jest otwarty na współpracę z innymi narodami. Największe bogactwo jest w ludzkich umysłach i sercach. Patronem takiej solidarności umysłów i serc jest męczennik bł. ks. Jerzy Popiełuszko. Przypominał, że Naród ginie, gdy znieprawia swojego ducha, rośnie, gdy duch jego coraz bardziej się oczyszcza. Tego żadne siły zewnętrzne nie zdołają zniszczyć. Zwycięstwo takie jest nieodłączne od trudu, a nawet cierpienia, jak zmartwychwstanie jest nieodzowne od krzyża. Uczył Prymas Tysiąclecia: choćby ktoś leżał na ziemi podeptany, to zwycięża, gdy miłuje i przebacza, kto jak Chrystus oddaje serce swoje, a nawet życie za braci. I 16 czerwca 1983 roku – trudny czas, na lotnisku Okęcie św. Jan Paweł II powiedział: „Polska jest matką szczególną. Niełatwe są jej dzieje, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich stuleci. Jest matką, która wiele przecierpiała i wciąż na nowo cierpi”. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej i właśnie z tej miłości płynie nasza modlitwa. Ona uratuje Polskę, ale z modlitwą musi być budzona świadomość, musi być wychowanie, kształtowanie umysłów i serc. Bóg niczego nie zrobi za nas. Bóg daje możliwości, ale nie zrobi niczego za nas, chociaż byśmy błagali nie wiem jak. Dał umysł, dał ręce. Odpowiedzialność za Twoje życie jest w Tobie. Wieszcz narodowy Juliusz Słowacki uczył: „Z pokorą teraz padam na kolana. Abym wstał silnym Boga robotnikiem. Gdy wstanę – mój głos będzie głosem Pana. Mój krzyk – ojczyzny całej będzie krzykiem”. Amen.
Nasz Dziennik, 13 czerwca 2014

Autor: mj