Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Prawa należy przestrzegać

Treść

Z Kathy Sinnott, irlandzką poseł do Parlamentu Europejskiego (uniosceptyczna grupa Niepodległość i Demokracja), rozmawia Anna Wiejak

Jak ocenia Pani propozycję irlandzkiego ministra ds. europejskich Dicka Roche'a przeprowadzenia drugiego referendum w sprawie traktatu lizbońskiego? Stwierdził on, iż byłaby to "stosowna odpowiedź na trwający w Irlandii kryzys". Czy rzeczywiście przyczyną problemów ekonomicznych i politycznych w tym kraju jest brak ratyfikacji dokumentu z Lizbony?
- Oczywiście, że nie brak podpisu pod traktatem reformującym stanowi sedno problemu. Dick Roche chciałby przyczyn wszystkich problemów upatrywać w braku ratyfikacji traktatu, jednak z przejawami kryzysu mieliśmy do czynienia już wcześniej, w postaci recesji, za co winę ponosi jego partia i rząd, który współtworzyła. Ale jak widać, Roche ima się każdego sposobu, aby doprowadzić do powtórzenia głosowania. Rzecz w tym, że on domaga się ponownego przeprowadzenia tych procedur, aby postawić ludzi przed jednym tylko wyborem, a raczej brakiem wyboru, i zmusić ich do opowiedzenia się za traktatem lizbońskim. Polityk ten nie ma woli respektowania zasad demokracji, nie ma też woli poniesienia odpowiedzialności za złe zarządzanie finansami państwowymi. Jego partia przez ponad rok niczego innego przecież nie robiła.

Jakie Pani zdaniem będą konsekwencje przyjęcia przez Irlandię traktatu reformującego?
- Jeżeli powrócą do sprawy traktatu lizbońskiego i referendum, Irlandczycy z pewnością powiedzą "nie". Badania statystyczne wskazują, że to "nie" jest jeszcze silniejsze, niż było przy pierwszym głosowaniu. Pokazują też, iż ludzie, którzy wtedy zagłosowali przeciwko traktatowi, teraz zagłosują dokładnie tak samo. Jeżeli zaś chodzi o kwestie gospodarcze, irlandzka gospodarka jest bardzo mała i trudno sobie radzi z powodu euro. Ze względu na przynależność do strefy euro nie możemy przedsięwziąć żadnych środków, aby wesprzeć naszą gospodarkę czy też ją chronić. Małe kraje, takie jak Irlandia czy Portugalia, zwracały się do Europejskiego Banku Centralnego o przyznanie im nieco więcej wolności oraz elastyczności w zakresie ekonomii oraz dokonywania zmian w gospodarce w celu zapewnienia jej ochrony. Powiedziano nam, iż nie ma takiej możliwości, ponieważ Bank Centralny musi liczyć się z głosem większości, z głosem krajów większych i silniejszych. Sądzę zatem, że sytuacja gospodarcza skłania Irlandczyków bardziej do odrzucenia niż do poparcia traktatu reformującego.

Dick Roche zapowiedział, iż gotów jest pójść na kompromis i zmienić irlandzkie prawo oraz w ten sposób zmodyfikować treść traktatu lizbońskiego, aby znalazło się w nim odniesienie do wartości religijnych.
- Cały problem w tym, że jeżeli dokonają w treści dokumentu jakichkolwiek zmian, całą procedurę ratyfikacyjną we wszystkich krajach będzie trzeba zaczynać od nowa. To są jedynie działania PR-owskie i robienie zasłony dymnej, ponieważ on sam nie zaakceptuje rezultatu. Przypominam, że nasz arcybiskup Sean Brady powiedział, iż przyczyn głosowania "przeciwko" należy doszukiwać się w irytacji obywateli z powodu utraty chrześcijańskich wartości. Powiedziałam to zresztą na forum Parlamentu. Tymczasem Roche chwyta się brzytwy, aby tylko dopiąć swego. Ludzie obawiają się zlaicyzowanej Europy, a minister Roche skłania się ku tym obawom. Nie należy jednak odczytywać tego jako rzeczywistej deklaracji, lecz bardziej jako chwyt PR.

Minister Roche oświadczył również, że jeżeli Irlandia nie ratyfikuje traktatu lizbońskiego, doprowadzi do własnej izolacji na arenie międzynarodowej. Czy rzeczywiście?
- Izolowanie Irlandii przez kraje Unii Europejskiej byłoby w tej sytuacji nielegalne. Oznaczałoby, że Wspólnota nie przestrzega prawa, które sama ustanowiła. Gdyby zaistniała sytuacja, w której okaże się, iż nie przestrzegamy ustanowionych przez siebie praw, będziemy w naprawdę poważnych kłopotach. Sądzę, że bardzo by to zirytowało zarówno rządy, jak i obywateli poszczególnych państw członkowskich. Jeżeli weto Irlandczyków nie zostanie uszanowane, jedynym, czego należy się spodziewać, będzie wzrost oporu.

Dziękuję za rozmowę.
"Nasz Dziennik" 2008-08-26

Autor: wa