Prace na półmetku
Treść
Trwają prace na rumowisku hali Międzynarodowych Targów Katowickich. Po ponad dwóch tygodniach od katastrofy uporządkowana została już blisko połowa terenu. Istnieje podejrzenie, że w gruzach może być jeszcze ciało jednej osoby, na razie uznawanej za zaginioną.
W piątek odgruzowujący halę pracownicy firmy "Śląsk" wraz z ratownikami natrafili na miejsce, gdzie spoczywało ciało mężczyzny. To 64. ofiara śmiertelna katastrofy budowlanej. Wiele wskazuje na to, że jest to jedna z dwóch osób zaginionych, jednak muszą to potwierdzić badania. Pracownicy uporządkowali już mniej więcej połowę powierzchni zawalonej hali. Prace nie należą do prostych, gdyż stalowe konstrukcje grożą zawaleniem. Rozbiórka musi więc przebiegać ostrożnie, zgodnie ze wskazówkami ekspertów.
W ciągu dnia na placu wykorzystywane są specjalistyczne maszyny i pracuje około 40 ludzi. Po zmroku trwają jedynie prace porządkowe i zabezpieczające. Opisywane są też znalezione przedmioty i elementy konstrukcyjne hali. Rzeczy poszkodowanych trafiają do depozytu. - Trzeba je często osuszyć, przeszukać, skatalogować i dotrzeć do ich właścicieli. Depozyt, mający około 250 m kw., zaczyna już pękać w szwach - mówił Jacek Pytel z zespołu prasowego śląskiej policji. Funkcjonariusze podkreślają, że znalezione rzeczy można odbierać. Szczegółowe informacje udzielane są pod numerem telefonu 032 789 91 00 w godzinach 8.30-19.00.
Do tragedii doszło wieczorem 28 stycznia br. Wtedy to zawalił się dach hali należącej do Międzynarodowych Targów Katowickich w Chorzowie. W budynku trwała właśnie ogólnopolska wystawa gołębi pocztowych. W katastrofie zginęły 64 osoby (tyle ciał dotąd znaleziono), poszkodowanych zostało jeszcze około 170. Przyczyny wypadku bada zarówno katowicka prokuratura, jak i grupa ekspertów z powołanej do tego celu specjalnej komisji. Prowadzone dochodzenie jest wielowątkowe i obejmuje sprawy związane z powstawaniem hali, jej remontami, a także bieżącym utrzymaniem. Prokuratorzy sprawdzają, czy zarząd MTK nie dopuścił się niegospodarności. Równocześnie prowadzone były badania ciał osób, które zginęły w katastrofie. Oficjalnie już wiadomo, że przyczyną zgonu 63 ludzi było uduszenie lub poniesione obrażenia. Żadna z ofiar nie umarła z powodu wychłodzenia. Te ustalenia niejako ucinają spekulacje o zbyt wczesnym zakończeniu akcji ratunkowej.
Marcin Austyn
"Nasz Dziennik" 2006-02-13
Autor: ab