"Pozdrawiam z granicy wschodniej"
Treść
Pozdrowienia zaczynające się od tych słów niebawem zaczną słać do premiera kierowcy tirów, którzy nawet kilka dni zmuszeni są czekać, zanim przekroczą wschodnią granicę. Na kartce z pozdrowieniami dla szefa rządu kierowcy opisują nieludzkie warunki, w jakich wegetują na granicy. Tę nietypową akcję protestacyjną zorganizowały podlaskie firmy transportowe. Sam pomysł wyszedł od Zrzeszenia Polskich Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Warszawie. Lada dzień premier Donald Tusk otrzyma od kierowców tirów kilka tysięcy pocztówek z widokiem niekończącej się kolejki tirów na wschodniej granicy Polski. Na drugiej stronie będzie mógł przeczytać m.in.: "Czy wie Pan, że zwierzęta traktowane są tutaj lepiej niż my - kierowcy? Zwierzętom zagwarantowano prawo do odprawiania bez kolejki oraz do pożywienia i napojów. My musimy czekać na granicy bez tych 'luksusów'". Kierowcy tak obrazują swoją tragiczną sytuację: "Niech Pan spróbuje spędzić dwie albo trzy doby w samochodzie stojącym w szczerym polu. Może nas Pan zrozumie i wreszcie nam pomoże. Prosimy - niech Pan zmusi swoich ludzi do roboty! Chyba mamy prawo godnie żyć i pracować?!". Problemy z odprawą tirów na wschodniej granicy Polski zaczęły się już dawno, natomiast szczególnie nasiliły się wraz z wejściem naszego kraju do strefy Schengen. - Wejście do Schengen to były miłe złego początki. Fajerwerki, szlaban w górę, było wesoło, natomiast problem ze wschodnią granicą Polski i UE pozostał. Przejścia graniczne podlegają pod ministerstwa rządowe i to szef rządu powinien poważnie zastanowić się na tym problemem - powiedział nam Jan Powichrowski ze Stowarzyszenia Przewoźników Podlasia. - Na pewno ruch graniczny tirów byłby sprawniejszy, gdyby tak jak dawniej dogadano się z naszymi sąsiadami ze Wschodu - szczególnie Białorusią i Ukrainą - i wznowiono wspólne odprawy - dodaje Powichrowski. Zwraca on uwagę na fakt, że Unia Europejska przed przyjęciem Polski do strefy Schengen nie przekazała naszemu państwu swoich doświadczeń dotyczących technicznych rozwiązań sprawdzonych wcześniej na granicy polsko-niemieckiej. I teraz jest bałagan. Zdaniem Jana Powichrowskiego, kolejne ekipy rządowe chętnie obarczają firmy transportowe podatkami, ale w zamian nie rozwiązują żadnych problemów tej ważnej dla gospodarki branży. Niedawno w Białowieży przedstawiciele sześciu największych stowarzyszeń transportowych z Podlasia, Warszawy i Ostrołęki podpisali porozumienie. Razem chcą walczyć o swoje interesy. Wysyłanie kartek do premiera to początek wspólnej walki o lepszy los kierowców tirów i polskich firm transportowych. Adam Białous, Białystok "Nasz Dziennik" 2008-04-25
Autor: wa