Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Powrót w wielkim stylu

Treść

Walka Andrzeja Gołoty z broniącym tytułu Chrisem Byrdem o mistrzostwo świata wagi ciężkiej organizacji IBF zakończyła się remisem. Polski pięściarz schodził z ringu z podniesioną głową. Stoczył kapitalny pojedynek, zdecydowanie najlepszy w karierze.
Mimo że mistrzowski pas zachował Amerykanin, Gołota nie ukrywał zadowolenia. - Zasłużyłem dziś na zwycięstwo - podkreślał, dodając, że jest gotów na rewanż "choćby jutro". Przed walką na Polaka mało kto stawiał. Wydawało się, że bokser po przejściach, z tak długą przerwą, nie będzie w stanie bić się skutecznie o najwyższą stawkę. Gołota wszystkim tym opiniom zaprzeczył. Niedowiarkom pokazał, że wciąż jest świetnym pięściarzem. Lepszym niż kiedykolwiek, bo dojrzalszym, silniejszym psychicznie, odpornym na prowokacje.
Polak po raz pierwszy w karierze stoczył dwunastorundową walkę. Wytrzymał ją kondycyjnie doskonale. Od pierwszych sekund ruszył do przodu, zadawał liczne ciosy, ale Byrd bronił się skutecznie, świetnie przechodząc od obrony do ataku. Pojedynek był szybki, momentami pasjonujący. Amerykanin starał się prowokować Gołotę (np. pokazując mu... język), ale ten nie dał się wyprowadzić z równowagi. W całej walce, co jest godne podkreślenia, nie zadał ani jednego nieczystego ciosu (w przeciwieństwie do Byrda). Niestety to było za mało, by wygrać.
Przynajmniej dla sędziów. Jeden z nich punktował 115:113 na korzyść Gołoty, drugi 115:113 dla Byrda, trzeci orzekł remis 114:114. Słynny promotor Polaka Don King chwalił swego podopiecznego. - Potwierdził, że jest mistrzem - powiedział i obiecał rychły rewanż. Znając jego skuteczność, można się spodziewać, że obaj pięściarze wkrótce znów się spotkają w ringu.
Pisk
Nasz Dziennik 19-04-2004

Autor: DW