Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Powrót klarysek w rodzinne progi

Treść

"Bogu Wszechmogącemu niech będzie chwała, że pozwolił w dniu dzisiejszym, w wigilię uroczystości świętej Klary, w tym skaryszewskim klasztorze zakończyć rozmowę na temat nowej fundacji klasztoru Sióstr Klarysek w historycznym Sandomierzu, z którego wyruszyły na całą Polskę przed wiekami. Niech dzisiejsza decyzja o szczegółowej lokalizacji klasztoru przyniesie na pokolenia błogosławione owoce" - tymi słowami 10 sierpnia 2006 roku JE ks. bp Andrzej Dzięga, pasterz sandomierskiego Kościoła, otworzył nową kartę w historii polskich klarysek, podarowując siostrom ziemię i budynek na tymczasowy klasztor, a w niespełna rok po tym wydarzeniu, 12 czerwca 2007 r., w 8. rocznicę pobytu Sługi Bożego Jana Pawła II w Sandomierzu, siostry klaryski ze Skaryszewa spotkały się po raz pierwszy z Kościołem sandomierskim. Tak po 750 latach klaryski powróciły w miejsce, w którym w 1245 r. rozpoczęła się historia Zakonu Świętej Klary na ziemiach polskich.

Z s. Marią Czech, klaryską ze skaryszewskiego klasztoru pw. Matki Bożej Miłosierdzia - Najświętszej Maryi Panny Ostrobramskiej, o fundacji nowego klasztoru w Sandomierzu rozmawia Maria Popielewicz

Klasztor w Skaryszewie utworzył nową fundację. Jest nią klasztor w Sandomierzu. Od kilku tygodni w domu zakonnym mieszkają pierwsze siostry. Jak wyglądało powitanie sióstr w Sandomierzu?
- 12 czerwca na zaproszenie ks. bp. Andrzeja Dzięgi wzięłyśmy udział w uroczystej Mszy św. na placu Papieskim pod pomnikiem Papieża Polaka. Po jej zakończeniu każda z sióstr otrzymała z rąk ks. abp. Sławoja Leszka Głódzia, biskupa warszawsko-praskiego, lampkę oliwną zapaloną od płomienia płonącego w łagiewnickim sanktuarium Miłosierdzia Bożego i z tym światłem procesjonalnie, odmawiając tajemnice światła Różańca Świętego, pod przewodnictwem ks. bp. Mariana Zimałka, biskupa pomocniczego, w asyście kleryków niosących krzyż i w otoczeniu sióstr - przedstawicielek wszystkich zgromadzeń diecezji sandomierskiej, przeszły siostry klaryski do tymczasowego klasztoru. W granicach parafii św. Józefa powitał swoje nowe parafianki proboszcz ksiądz prałat Zygmunt Niewadzi przy dźwięku dzwonów kościelnych. W progi naszego nowego klasztoru wprowadził nas uroczyście ks. bp Marian Zimałek wraz z modlitwą i swym pasterskim błogosławieństwem. Nowa fundacja Zakonu Świętej Klary stała się rzeczywistością. Klaryski powróciły po wiekach do miejsca, w którym błogosławiona Salomea, pierwsza polska klaryska, otrzymała w roku 1245 z rąk biskupa krakowskiego Prandoty habit zakonny. Z łaski Bożej Kościół w Polsce ubogacił się nową rodziną zakonną. W 2011 r. przypada 800. rocznica urodzin naszej błogosławionej matki Salomei. Dar tej nowej fundacji pragniemy złożyć jako wotum wdzięczności Bogu za dar powołania, ogarniając jednocześnie modlitwą i sercem całą naszą nową diecezję - jej pasterzy, duchowieństwo i cały lud wierny tej pięknej i tak historycznie bogatej ziemi, a stąd ogarnąć modlitwą całą naszą Ojczyznę.

Ile sióstr zamieszkało w nowym klasztorze?
- Obecnie są tam trzy siostry, w najbliższych dniach także ja tam dojadę. Wszystkie pochodzimy ze skaryszewskiego klasztoru. Będzie to na razie taka mała wspólnota, gdyż mamy budynek tylko tymczasowy. Pomieszczenia dla sióstr są adaptowane ze starego budynku, który przekazał nam ks. bp Andrzej Dzięga. I w tym budynku będzie już kaplica. Ale budowa właściwego klasztoru ruszy w przyszłym roku. Natomiast dotychczasowa część będzie włączona w ten nowy klasztor.

Jakie znaczenie dla sióstr ma powstanie klasztoru w tym miejscu?
- Dla klarysek to miejsce ma szczególne znaczenie, gdyż to właśnie w tej diecezji zaczęła się droga polskich klarysek. Błogosławiona nasza matka Salomea Piastówna, siostra księcia Bolesława Wstydliwego, pierwsza Polka, która przyjęła habit Zakonu Świętej Klary w 1245 r., sprowadziła klaryski z Pragi czeskiej i utworzyła pierwszą wspólnotę polskich klarysek w Sandomierzu. Pierwszy klasztor ufundował jej brat w sąsiednim Zawichoście. Ponieważ były to czasy bardzo niespokojne - XIII wiek, nasze ziemie wtedy często atakowali głównie Tatarzy - Bolesław Wstydliwy postanowił przenieść siostry klaryski bliżej "cywilizowanego" świata - i tak powstał klasztor w podkrakowskiej Skale. Tam też siostry mieszkały przez jakiś czas. Ale z dala od miasta narażone były na różne niebezpieczeństwa. W latach 1316-1320 przeniosły się już w bezpieczne miejsce, czyli do Krakowa. Otrzymały klasztor przy kościele św. Andrzeja. Na tym miejscu żyją i modlą się nieprzerwanie już prawie od 700 lat. Nasz skaryszewski klasztor wywodzi się właśnie z Krakowa, a teraz wypączkował następną fundację właśnie do Sandomierza, czyli jakby zamknęło się kółeczko - Sandomierz, Zawichost, Skała, Kraków, Skaryszew, Sandomierz.

Czy dużo młodych kobiet wstępuje do Waszego klasztoru? Przecież potrzebne są siostry na nową fundację...
- To ważna sprawa. Egzystencja klasztoru zależy od powołań... U nas w tej chwili jest przewaga młodych osób. Tak się złożyło, że w ostatnich latach przychodziły dziewczęta tuż po maturze, nawet nie czekając na wyniki egzaminu dojrzałości. Już tutaj na nie oczekiwały. Mamy obecnie jedną postulantkę, która w tym roku dopiero robiła maturę, będąc u nas w klasztorze. Ucząc się, uczestniczyła w naszym życiu, modliła się z nami. Dorastała pod naszym okiem.

A jak wygląda sprawa zdobywania funduszy na nowy klasztor?
- Bardzo dziękuję za to pytanie. Wiadomo, koszty wybudowania domu są ogromne. W dodatku materiały budowlane bardzo podrożały. My jesteśmy klasztorem, który nie prowadzi żadnej działalności gospodarczej, nie zarabiamy, żyjemy z ofiar. Mamy niewielką pracownię krawiecką, ale właściwie to starcza tylko na zaspokojenie naszych podstawowych potrzeb. Dzieje się tak, dlatego że naszym podstawowym zadaniem, naszą pracą - przekładając na język świecki - jest modlitwa. Spędzamy ok. 6-7 godzin dziennie na modlitwie. I to jest nasze podstawowe zajęcie. Po to jesteśmy powołane. A w międzyczasie wykonujemy w miarę możliwości różne prace. Jesteśmy w pewnym sensie uzależnione od dobroczynności tych, którzy chcą nas wspierać. Myślą i sercem oddane Bogu z wdzięcznością przyjmiemy wszelką pomoc w realizacji naszego nowego klasztoru, który powstaje przy placu św. Wojciecha w Sandomierzu.

Dziękuję serdecznie
za rozmowę.

Jeżeli ktoś zechciałby wesprzeć budowę klasztoru w Sandomierzu, może dokonać wpłaty na konto:
Caritas Diecezji Sandomierskiej
ul. Opatowska 10, 27-600 Sandomierz
nr rachunku 10 1060 0076 0000 3300 0038 2559 z dopiskiem: "Pomoc dla sióstr klarysek"

"Nasz Dziennik" 04.07.07

Autor: aw