Powiedzieli o sobie prawdę
Treść
Prokuratura poważnie potraktuje nagranie z rozmowy Józefa Oleksego z Aleksandrem Gudzowatym - zapewnił minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Wątków poruszonych przez Oleksego jest jednak tak wiele, że zdaniem ministra sprawiedliwości prokuratura będzie musiała podzielić je na kilka postępowań. Tymczasem Prawo i Sprawiedliwość wycofuje się z pomysłu powołania komisji śledczej, która zbadałaby sprawę ujawnionych przez polityka SLD rewelacji.
Tymczasem Prawo i Sprawiedliwość wycofuje się z pomysłu powołania komisji śledczej, która zbadałaby sprawę ujawnionych przez polityka SLD rewelacji.
Swoimi wypowiedziami w rozmowie z Aleksandrem Gudzowatym Józef Oleksy przysporzy prokuraturze dużo pracy. - Nie wyobrażam sobie, aby taśm z zapisem rozmowy Aleksandra Gudzowatego z Józefem Oleksym nie badała prokuratura. Mamy do czynienia z wypowiedzią nie "jakiegoś polityka", ale człowieka, który przez ostatnie 17 lat, należąc do czołowych polityków obozu postkomunistyczno-lewicowego, pełnił najwyższe funkcje w państwie - powiedział minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.
Jak zaznaczył minister Ziobro, wypowiedź Oleksego nie była wypowiedzią publiczną, co w pewnym stopniu ją uwiarygodnia i dlatego też trzeba ją traktować z dużą powagą. Zanim prokuratorzy wezmą się do pracy, autentyczność dostarczonych przez Gudzowatego do prokuratury taśm musi potwierdzić Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jeśli nawet przebieg rozmowy nie zgadzałby się z tym podawanym przez media, to i tak prokuratura zbada, czy istnieją oryginalne taśmy potwierdzające taki jej przebieg.
W przypadku potwierdzenia autentyczności nagrania prokuratorzy będą mogli przystąpić do wyjaśnienia, czy wystąpiły takie sytuacje, które politycy pełniący w państwie najwyższe funkcje wykorzystywali do prywatnych celów. Zdaniem Ziobry, zarzut tego typu jest zarzutem największego kalibru, jaki może zostać postawiony politykowi. A stawiany jest on przecież przez polityka będącego przez całe lata na świeczniku władzy. Wątków, które dotyka rozmowa Gudzowatego z Oleksym, jest jednak tak wiele, że według Ziobry śledztwo trzeba będzie podzielić na kilka wątków. Mamy bowiem m.in. motyw przekrętów w prywatyzacji, korupcji różnych osób czy wysuwającą się na pierwszy plan kwestię majątku byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który miałby nie odpowiadać jego legalnym dochodom.
Bez specjalnej komisji
Sprawę zbadania legalności majątków polityków lewicy prokuraturze chce zostawić klub parlamentarny PiS, choć jeszcze wczoraj przewodniczący KP PiS Marek Kuchciński zapowiadał, że sprawą wypowiedzi Oleksego może się zająć komisja śledcza. - Po analizie i ocenie rozmowy Józefa Oleksego z biznesmenem Aleksandrem Gudzowatym uznaliśmy, że nie ma potrzeby powoływania komisji śledczej, bo wszystko widać czarno na białym. Cała prawda o tym układzie została powiedziana w całości. Oni sami o sobie powiedzieli, że są sitwą, że robili przekręty i gdzie mają Polskę - tłumaczył Kuchciński.
Jego zdaniem, po 1989 roku powstał front ludzi działających na szkodę Polski, nazywających teraz zdrajcą Józefa Oleksego, który odważył się powiedzieć prawdę. Arkadiusz Mularczyk (PiS) przypomniał, że jego klub parlamentarny złożył w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury, a według niego, na podstawie wypowiedzi Oleksego można rozważyć postawienie politykom lewicy szeregu zarzutów dotyczących niegospodarności, poświadczenia nieprawdy czy korupcji.
Przewodniczący bankowej komisji śledczej Artur Zawisza zapewnia jednak, że w kręgu zainteresowań komisji są zeznania Oleksego i w świetle tego, co na taśmach zostało zarejestrowane, jego wezwanie na przesłuchanie będzie niezbędne. - To jest konieczne. Jego trzy wypowiedzi są wystarczająco motywujące, by go przesłuchać. Czyli o przekrętach prywatyzacyjnych, o frontalnym ataku na komisję śledczą, który go nie dziwi i o politycznych gangach, które brały udział w prywatyzacji. Jeżeli takie rzeczy mówi były premier, marszałek Sejmu i minister spraw wewnętrznych, to nie można tego lekceważyć - powiedział nam Zawisza.
Jak zaznaczył, na pewno będzie to ciekawy świadek pod warunkiem, że "rozwinie swoje tezy, a nie zwinie się i schowa do skorupki". Do znowelizowania uchwały o bankowej komisji śledczej może dojść na przyszłotygodniowym posiedzeniu Sejmu. Posłowie czekają jeszcze na dodatkowe ekspertyzy mające oceniać konstytucyjność uchwały o powołaniu komisji.
Artur Kowalski
"Nasz Dziennik" 2007-03-24
Autor: wa