Poważny krok do zwycięstwa
Treść
Z wizytą w Polsce przebywał wczoraj przywódca białoruskiej opozycji Aleksander Milinkiewicz. Dziękując Polakom za wsparcie demokracji na Białorusi, na każdym kroku podkreślał, że w obecnej sytuacji najważniejsza jest pomoc Białorusinom represjonowanym przez reżim Łukaszenki.
Podczas wczorajszej wizyty najbardziej popularnego przywódcę białoruskiej opozycji przyjął prezydent Polski Lech Kaczyński. Milinkiewicz spotkał się także z marszałkami Sejmu i Senatu - Markiem Jurkiem i Bogdanem Borusewiczem.
Milinkiewicz podkreślał, że po wyborach prezydenckich - mimo że oficjalnie wygrał Aleksander Łukaszenko - Białoruś jest jednak już innym krajem. - Oni te wybory przegrali. Te wybory to była tylko demonstracja, że wygrać mogą jedynie siłą i gwałtem - powiedział Aleksander Milinkiewicz. Zaznaczył, że mimo prób zastraszenia społeczeństwo nie popadło jednak w depresję, zaś osoby dobrze poinformowane śmiały się, patrząc na oficjalny wysoki wynik wyborczy Aleksandra Łukaszenki. - Choć opozycja demokratyczna na Białorusi nie wygrała, zrobiła poważny krok do zwycięstwa - stwierdził były kandydat na prezydenta.
Marszałek Sejmu Marek Jurek podkreślił, że Milinkiewicz jest człowiekiem, który zmienił Białoruś. - To, co się dzieje na Białorusi, a co widzimy na ekranach telewizorów, czy co zobaczyli nasi posłowie, którzy na Białoruś pojechali, to jest już coś zupełnie innego niż rok temu - powiedział marszałek polskiego Sejmu. Jednocześnie wyraził uznanie dla tysięcy działaczy demokratycznych i setek pracowników, którzy brali udział w kampanii Milinkiewicza.
Białoruski polityk dziękował Polakom za wsparcie dla demokracji na Białorusi, podkreślając olbrzymią wagę płynącej z naszego kraju pomocy.
Aleksander Milinkiewicz powiedział, że dziś największy problem Białorusi to informacyjny głód - brak dostępu do obiektywnych informacji. Zaznaczył, że obecnie pomocy potrzebują najbardziej Białorusini, których z politycznych powodów spotkały represje - aresztowania, zwolnienia z pracy czy relegowania z uniwersytetów.
Artur Kowalski
"Nasz Dziennik" 2006-03-31
Autor: ab