Potrzebna odnowa moralna
Treść
Z prof. dr hab. Anną Raźny z Uniwersytetu Jagiellońskiego rozmawia Mikołaj Wójcik
Wszystko wskazuje na to, że wczoraj do urn wyborczych poszedł najmniejszy procent uprawnionych do głosowania w historii I tury wyborów prezydenckich.
- To świadczy o dużym, ukrywanym kryzysie społecznym. Ta kampania była zakłamana, bo nie odkryła rzeczywistych programów wyborczych partii i ich kandydatów forowanych przez media. Ludzie są tym zniechęceni, są zawiedzeni.
To chyba jeszcze gorszy rezultat niż przed dwoma tygodniami. Zawsze wskazywano, że w wyborach bezpośrednich frekwencja jest wyższa.
- Jest wyższa, ale nie znaczy, że jest wysoka. We Włoszech wybory parlamentarne odbywają się według ordynacji większościowej, a frekwencja i tak spada. W Polsce od momentu, gdy reformy Balcerowicza nie dały zapowiadanych rezultatów, coraz mniej ludzi wierzy politykom, a zatem coraz mniej chce głosować.
Sądzi Pani, że jakiekolwiek zmiany prawne, jak np. wprowadzenie dwudniowego głosowania, zmienią tę sytuację?
- Żadne mechaniczne instrumenty nie odniosą pożądanego skutku. Tutaj musi się dokonać odnowa moralna i polityczna. Tylko to może zachęcić wyborców do tego, by chcieć znów korzystać ze swoich praw.
Dziękuję za rozmowę.
"Nasz Dziennik" 2005-10-10
Autor: mj