Potrzebna jest ogromna mobilizacja
Treść
Redaktor Ewa Polak-Pałkiewicz, publicystka:
Z arytmetyki wyborczej wynika, że Donaldowi Tuskowi brakuje kilkunastu procent, żeby był w drugiej turze bezapelacyjnym zwycięzcą. Tyle uzbierałoby się głosów oddanych na Borowskiego, Bochniarz, Korwin-Mikkego. Dla nas, katolików, którzy zamierzamy przystąpić do budowania IV Rzeczypospolitej, wypływa z tego wniosek następujący: 50 proc. Polaków, prawdopodobnie ludzi wierzących, nie poszło do wyborów po raz kolejny. Jest to trochę sytuacja analogiczna do tej, która była po pierwszym rozbiorze Polski - tak jakby ludzie nie bardzo chcieli sobie uświadamiać tego, co się dzieje, o jaką stawkę chodzi. Jest to moment, który wymaga ogromnej mobilizacji ludzi, którzy chcą dla Polski coś dobrego uczynić.
Na ten wynik wyborczy, niestety, składały się również np.: bardzo niejednoznaczna postawa kandydata LPR na prezydenta, który jednak nie przekazał swoich głosów na Lecha Kaczyńskiego i negatywna wobec kandydata PiS kampania Leppera.
not. ZB
"Nasz Dziennik" 2005-10-10
Autor: mj