Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Posłowie skazani

Treść

Kary wymierzone przez Sąd Okręgowy w Kielcach za "przeciek starachowicki" odzwierciedlają hierarchię stanowisk piastowanych przez polityków SLD w 2003 r., gdy dokonali opisanych przez prokuraturę przestępstw. Sobotka był wtedy wiceministrem spraw wewnętrznych - otrzymał wyrok 3,5 roku więzienia, Długosz - kieleckim szefem SLD - 2 lata więzienia, a Jagiełło stał na czele Sojuszu w powiecie starachowickim - 1,5 roku więzienia.

Sędzia Paweł Anczykowski, odczytując wyrok, stwierdził, że Jagiełło, Długosz i Sobotka są winni zarzucanych im czynów. Jagiełło ostrzegł w marcu 2003 roku przed aresztowaniem starostę starachowickiego Mieczysława Sławka i wiceprzewodniczącego rady powiatu Marka Basiaka. Mógł to zrobić, bo dostał informację o tajnej akcji policji przeciwko mafii starachowickiej (z którą związani byli samorządowcy) od Długosza, tego zaś powiadomił o sprawie Zbigniew Sobotka. Zdaniem sądu, posłowie Długosz i Jagiełło utrudniali postępowanie karne, a Sobotka ujawnił tajemnicę państwową i służbową, jak również godził się na narażenie życia i zdrowia policjantów uczestniczących w rozpracowywaniu mafii. To dlatego wobec byłego ministra sąd zastosował dodatkową karę: pięcioletni zakaz zajmowania stanowisk z dostępem do informacji niejawnych. Sędzia Anczykowski podkreślił, że dla sądu podstawowym dowodem były podsłuchane przez policję rozmowy telefoniczne Jagiełły z samorządowcami ze Starachowic. - Oskarżeni działali z niskich pobudek, przedkładając interes partyjny nad państwowy - oceniał sąd. Odrzucił jednak argument prokuratury, że posłowie działali w interesie grupy przestępczej ze Starachowic. W uzasadnieniu wyroku znalazły się stwierdzenia, iż posłom zależało tylko na chronieniu swoich partyjnych kolegów. - Posłowie godzili się jednak na narażenie zdrowia i życia policjantów, którzy podczas zakupu kontrolowanego mieli zatrzymać osoby podejrzane o serię przestępstw kryminalnych - podkreślił sędzia Anczykowski. Nie krył on, że kielecki wyrok ma też na celu uświadomienie policjantom walczącym z zorganizowaną przestępczością, że państwo bierze ich pod szczególną ochronę. Wyrok ma też dowodzić tego, iż kara spotka każdego przestępcę bez względu na pozycję, jaką zajmuje.
Marek Kalita


--------------------------------------------------------------------------------


Mierzą własną miarą
Sąd orzekł, że trzech posłów SLD, w tym jeden w randze wiceministra spraw wewnętrznych i administracji, postawiło los dwóch "umoczonych" w kontakty z gangsterami kolegów partyjnych nad interes publiczny, a nawet życie i zdrowie policjantów. Oskarżeni oczywiście twierdzą, że są niewinni, i zapowiadają apelację. Wciąż nie chcą (nie potrafią?) odciąć się od nich partyjni koledzy, a Marek Dyduch nie wyklucza nawet, że Zbigniew Sobotka znajdzie miejsce na listach wyborczych Sojuszu. Z pewnością swojemu byłemu zastępcy ufa też Krzysztof Janik. Bo wytłumaczenie zawsze się znajdzie - przecież zaraz zmienią się rządzący i prokuratury z sądami chcą się przypodobać zmierzającym po władzę...
MW

Nasz Dziennik" 2002-01-25

Autor: ab