Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Posłowie oburzeni za Polańskiego

Treść

Francuscy deputowani prezydenckiej Unii na rzecz Ruchu Ludowego (UMP) skrytykowali ministrów kultury i spraw zagranicznych: Frédérica Mitterranda i Bernadra Kouchnera, za wypowiedzi dotyczące aresztowania Romana Polańskiego. Obaj ministrowie wzięli w obronę znanego reżysera.

Wiceprzewodniczący grupy posłów UMP w Zgromadzeniu Narodowym Marc Laffineur stwierdził, że jest "zaskoczony zbyt pospiesznymi deklaracjami obu ministrów". Ze swej strony deputowana UMP Marie-Louise Fort, autorka przyjętego przez Zgromadzenie Narodowe tekstu dotyczącego walki z pedofilią, stwierdziła, że jest "skonsternowana poparciem, jakiego udziela duża liczba ważnych osobistości francuskich i artystów Romanowi Polańskiemu".
- Jestem zaskoczony, tak jak większość Francuzów, zbyt szybkimi deklaracjami obu ministrów dotyczącymi szwajcarskiego i amerykańskiego systemu sprawiedliwości - oświadczył Marc Laffineur. - Oskarżenie o popełnienie gwałtu na 13-letnim dziecku nie jest czymś bez znaczenia, niezależnie od osoby, która jest oskarżona o ten czyn - dodał. Jego zdaniem, nie jest czymś nienormalnym, że wymiar sprawiedliwości domaga się wystawienia rachunku, a Francuzi mogliby zrozumieć, że będąc wielkim lub małym artystą, można uniknąć sprawiedliwości. Frédéric Mitterrand stwierdził, że aresztowanie Romana Polańskiego jest czymś "absolutnie przerażającym w obliczu starej historii i nie ma żadnego sensu". Bernard Kouchner, wraz z szefem polskiego MSZ Radosławem Sikorskim napisali list do sekretarza stanu USA Hillary Clinton, prosząc w nim o uwolnienie Romana Polańskiego. W specjalnym komunikacie Marie-Louise Fort stwierdziła, że interwencje francuskich ministrów są niedopuszczalną "ingerencją w stosunki wymiarów sprawiedliwości między dwoma demokracjami: Stanami Zjednoczonymi i Szwajcarią". Wyraziła zdziwienie, że zdolności artystycznych osoby i jej wielkiego, wyjątkowego dorobku można używać dla zapewnienia nietykalności w obliczu popełnionego, wyjątkowo groźnego czynu.
Franciszek L. Ćwik
"Nasz Dziennik" 2009-10-01

Autor: wa