Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Posłowie "debatowali" o wecie

Treść

Sprawa weta prezydenta Lecha Kaczyńskiego do ustawy medialnej autorstwa Platformy Obywatelskiej została decyzją SLD, który zapowiedział wstrzymanie się od głosu, przesądzona. Sam temat też już zdaje się znudził posłów, gdyż podczas wystąpienia sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta Macieja Łopińskiego, który uzasadniał prezydenckie weto, obecnych było zaledwie kilkunastu posłów. Uzasadnienie do prezydenckiego weta jedyne emocje zdawało się budzić u byłej przewodniczącej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, posłanki PiS Elżbiety Kruk (na zdjęciu), która w reakcji na słowa Łopińskiego samotnie wznosiła oklaski na prawie pustej sejmowej sali obrad. Prezydencki minister uzasadniał, że ustawa medialna została przez głowę państwa zawetowana, gdyż m.in. utrudniała wypełnienie przez media misji publicznej. - Prezydent RP dostrzega potrzebę wprowadzenia zmian w zakresie funkcjonowania radiofonii i telewizji. Oczekuje jednak od ustawodawcy przygotowania kompleksowej reformy, w której zmiana sposobu wyłaniania kadry kierowniczej mediów publicznych nie będzie głównym celem ustawy, a co najwyżej jednym ze środków do poprawy działania mediów publicznych - tłumaczył Łopiński. Z tymi słowami nie zgadzała się "główna sprawczyni" ustawy Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO). W jej ocenie, nowelizacja zawiera zmiany systemowe w mediach publicznych, a zmiany kadrowe mogłyby stanowić jedynie ich konsekwencję. Posłanka Platformy stanęła w obronie zapisów ustawy, które pozwalały ministrowi skarbu odwołać w szczególnych okolicznościach członków zarządu mediów publicznych. - Jest to jedynie przejaw elementarnych uprawnień właścicielskich, bo skoro TVP i Polskie Radio są spółkami Skarbu Państwa, to za to, co się w nich dzieje, odpowiada minister skarbu - tłumaczyła Śledzińska-Katarasińska. Według Elżbiety Kruk, ustawa doprowadziłaby do zaniku mediów publicznych i oddania zajmowanego dziś przez nie rynku mediom należącym do wielkich korporacji międzynarodowych. Przemawiający w imieniu klubu Lewica Jerzy Wenderlich podtrzymał stanowisko, że Lewica wstrzyma się od głosu w sprawie weta, w konsekwencji czego ustawa medialna nie wejdzie w życie. Z jednym wszakże "ale". - Stajemy przed wami z wyciągniętą ręką. Chcemy rozmawiać z każdym i wierzymy, że tak jak dwa i pół roku temu byliśmy wspólnie oburzeni przeciwko zamachowi na media publiczne, który dokonany został przez PiS, dziś ustalimy wspólnie i opracujemy taką ustawę, która służyć będzie wolności mediów, a nie żadnej sile politycznej - zwracał się Wenderlich do posłów PO. Głosowanie nad wetem prezydenta do ustawy medialnej może nastąpić jutro. Artur Kowalski "Nasz Dziennik" 2008-07-24

Autor: ab