Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Pos. Ł. Kmita: Szef MSWiA raczej próbuje chronić sprawcę niż kierować wsparcie ofierze gwałtu w Piasecznie. Zderzamy się ze zmową milczenia

Treść

Minister spraw wewnętrznych i administracji, Marcin Kierwiński, nie dba o dyscyplinę. Po jego stronie raczej jest próba chronienia sprawcy niż wsparcie dla ofiary. Ona nie mogła liczyć na wsparcie państwa. To straszne. Niestety, jest zmowa milczenia w tym temacie i próba ukrycia bardzo niewygodnych faktów – powiedział poseł Łukasz Kmita z Prawa i Sprawiedliwości w czwartkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

3 stycznia na terenie jednostki policji w Piasecznie doszło do gwałtu policjantki dokonanego przez dowódcę jednego z oddziałów prewencji. Sprawca w momencie zdarzenia miał być pod wpływem alkoholu. Mężczyzna został zatrzymany i zawieszony w czynnościach służbowych. Opozycja zarzuciła Komendzie Głównej Policji oraz Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji zamiatanie sprawy pod dywan. Informacje dotyczące wydarzeń z Piaseczna ukazały się bowiem dopiero 7 stycznia.

– Sytuacja jest bulwersująca. Pokazuje, że policjantka, która została odarta z godności przez funkcjonariusza, który ją zgwałcił, tak naprawdę nie mogła liczyć na wsparcie państwa. (…) Działania KGP polegały na tym, aby panowała zmowa milczenia w tym temacie, żeby nie wydostał się on do mediów, żeby być może kogoś chronić. Chcemy wyjaśnić, kim był funkcjonariusz, który miał tak wysoką ochronę państwa – zapewnił poseł Łukasz Kmita.

Poseł PiS podał, że „komendant główny w ciągu godziny od zdarzenia otrzymał informację o tym dramacie. Zgłoszenie było o godz. 5.30. Ze strony KGP zabrakło sprawnych działań związanych z powołaniem komisji, która miałyby na celu zbadać, czy jest to pierwszy przypadek, czy kolejne”.

– Dotarł dziś do mnie bardzo prawdopodobny mail, że w tej jednostce w 2015 r. – za rządów Platformy Obywatelskiej – doszło do bardzo podobnego zdarzenia. Są wymienione imiona i nazwiska funkcjonariuszy. Wtedy sprawa została także zamieciona pod dywan. Istnieją podejrzenia, że dochodziło tam do bardzo złych rzeczy – powiedział.

Minister spraw wewnętrznych i administracji, Marcin Kierwiński, oświadczył, że reakcja policji na gwałt była natychmiastowa. Sprawca trafił do aresztu w ciągu 12 godzin, został zawieszony i trwa proces wydalania go z policji. Szef resortu zapowiedział przy tym prowadzenie postępowań i dalsze dymisje.

– Minister Kierwiński nie dba o dyscyplinę. Komendant główny ponosi także polityczną odpowiedzialność za to, co się wydarzyło. Po stronie szefa MSWiA raczej jest próba chronienia sprawcy niż wsparcie dla ofiary. To straszne. (…) Niestety, jest zmowa milczenia w tym temacie i próba ukrycia bardzo niewygodnych faktów – zaznaczył polityk.

Poseł Łukasz Kmita wskazał, że „po zmianie władzy do służby wracały często osoby, które przez dziewięć lat jej nie pełniły – były albo na emeryturze, albo w tzw. cywilu”.

– Część z nich to ludzie głęboko zdemoralizowani, którzy raczej pamiętają policję z lat 80. i 90., z występujących wtedy patologii. Istnieje brak nadzoru. (…) Docierają też do nas inne informacje, które wymagają sprawdzenia. Być może za pion szkolenia młodych funkcjonariuszy w KGP odpowiada funkcjonariusz, która pracowała w jednym z urzędów aparatu władzy w latach 80 – powiedział gość Radia Maryja.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości zapowiedzieli kolejne kontrole poselskie w sprawie zgwałconej policjantki.

Pełną rozmowę z udziałem posła Łukasza Kmity można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl


źródło: radiomaryja.pl, 8 stycznia 2026

Autor: dj