Pomylił paragrafy?
Treść
Decyzja, na mocy której burmistrz Żywca Antoni Szlagor odmówił Rycerzom Kolumba i Fundacji PRO zgody na wystawienie antyaborcyjnej ekspozycji "Wybierz życie", zawierała poważne błędy formalne. W związku z tym Rycerze Kolumba od razu złożyli na nią zażalenie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Bielsku-Białej. Chociaż minęły już dwa miesiące od złożenia skargi, SKO do tej pory nie podjęło żadnej decyzji.
Organizatorzy wystawy zarzucają burmistrzowi Żywca Antoniemu Szlagorowi uchybienia formalne w związku z wydaniem dzień po dniu dwóch sprzecznych ze sobą decyzji. 20 lipca wydał zgodę na umieszczenie wystawy na rynku, natomiast już 21 lipca ogłosił drugą decyzję, z której wynikało, że ekspozycja ma zostać ustawiona w zamku żywieckim, żeby osoby małoletnie mogły ją oglądać jedynie za zgodą swoich rodziców lub opiekunów.
Jak wyjaśnia Przemysław Tajstra z żywieckiego oddziału Rycerzy Kolumba, burmistrz w uzasadnieniu swojej decyzji powołał się na niewłaściwe paragrafy, co czyni jego decyzję prawnie nieważną. - Mamy dwie ekspertyzy prawne: z Uniwersytetu Warszawskiego oraz od niezależnego prawnika z Bielska-Białej, z których jasno wynika, że burmistrz źle wydał swoją drugą decyzję. Decyzja unieważniająca jego zgodę na umieszczenie wystawy na rynku została oparta na art. 154 kodeksu postępowania administracyjnego. Ten paragraf można przywoływać tylko wtedy, gdybyśmy nie mieli żadnych praw nabytych. Natomiast myśmy otrzymali tą pierwszą decyzją prawo wystawienia ekspozycji na rynku w określonym czasie. W związku z tym zastosowanie ma wyłącznie artykuł nr 155, który zmienia nabyte prawa, nadane poprzednią decyzją - tłumaczy Tajstra.
Zwraca też uwagę, że pierwotna decyzja burmistrza była pozytywna i wyrażająca zgodę na umieszczenie wystawy na rynku w Żywcu, tak jak oczekiwali tego organizatorzy wystawy. Natomiast odmowa anulowała miejsce, nie wskazując nowego. - Burmistrz napisał, że "proponuje", natomiast nie "wskazuje", czy "wyznacza", tak jak powinno być prawidłowo w decyzji. Równocześnie zaproponował nam miejsce w zamku żywieckim, do czego nie był władny, gdyż osobą zarządzającą nim jest dyrektor muzeum miejskiego - podkreśla Przemysław Tajstra.
Odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Bielsku-Białej zostało złożone w lipcu zgodnie z procedurą - za pośrednictwem Urzędu Miasta w Żywcu. Zalecany termin, w którym burmistrz powinien je przesłać do SKO, to 7 dni. Tymczasem jak informuje Przemysław Tajstra, do dzisiaj stowarzyszenie nie dostało jeszcze żadnego potwierdzenia, że pismo w ogóle zostało przekazane kolegium. - W zaistniałej sytuacji możliwe są dwa wyjścia: samonaprawcza decyzja burmistrza, który w związku z nieprawnym wydaniem decyzji odmownej udziela zgody na wystawę tam, gdzie chcemy, i w takim terminie, jak chcemy, albo ewentualne skierowanie skargi do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Bielsku-Białej. Do tej pory nie wpłynęło do nas żadne pismo z SKO, że została podjęta jakaś decyzja albo że coś rozpatrują, że sprawa w ogóle się toczy. Mam wątpliwości, czy to w ogóle do SKO zostało przekazane - zaznacza Tajstra.
W związku z tymi zarzutami zapytaliśmy burmistrza Antoniego Szlagora, czy znane są mu losy odwołania. Początkowo burmistrz nie wiedział, jak wygląda sprawa, jednak po krótkiej konsultacji z urzędnikami poinformował, że pismo zostało już przekazane do SKO. Nie podał jednak żadnej konkretnej daty, kiedy to nastąpiło. Nie chciał też w żaden sposób odnosić się do zarzucanych mu uchybień proceduralnych. - To, co miałem dziennikarzom do powiedzenia, to już powiedziałem. Jedynie mogę powiedzieć, że to jest farsa, co się z tą wystawą dzieje. Wszyscy się po prostu śmieją z tego, że takim tematem się wszyscy zajmujecie, zamiast się zająć tym, żeby się dzieci rodziły, żeby nie było aborcji i innych rzeczy - ucina rozmowę burmistrz Szlagor.
Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Bielsku-Białej potwierdziło, że sprawa rzeczywiście do niego trafiła i jest w trakcie rozpatrywania. Niestety, ponieważ - jak usłyszeliśmy - "nie jesteśmy stroną w sprawie" - nie udało nam się uzyskać informacji, kiedy pismo zostało przekazane do SKO przez burmistrza.
Niezależnie od decyzji administracyjnych mieszkańcy Żywca będą mieli szansę poznać wstrząsającą prawdę o aborcji: organizatorzy zamierzają zorganizować demonstrację, prezentując zdjęcia z ekspozycji, podobnie jak na Przystanku Woodstock. - Planujemy manifestację na piątek, 25 września, na rynku w Żywcu, przed urzędem miejskim. Przygotowałem już tekst stosownego zawiadomienia dla magistratu - informuje Mariusz Dzierżawski z Fundacji PRO, współorganizator wystawy. Jak podkreśla, "celem zgromadzenia jest zwrócenie uwagi opinii publicznej na ograniczenie konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów przez burmistrza Żywca, a także na problem aborcji w Polsce, Europie i na całym świecie".
Na razie nie wiadomo, ile osób uda się zmobilizować do udziału w akcji na żywieckim rynku, dlatego trudno sprecyzować, jaki będzie ostateczny kształt demonstracji. - Będzie to wyglądało podobnie jak w Kostrzynie nad Odrą, natomiast ma to trwać tylko jeden dzień. Dlatego nie zamierzamy rozstawiać rusztowania, będziemy po prostu trzymać te bannery. W związku z tym ich ilość zależy od liczby uczestników. Planujemy zatem pokazać kilka bannerów i rozdawać ulotki. Zamierzamy zorganizować też konferencję prasową - zapowiada Dzierżawski.
Maria S. Jasita
"Nasz Dziennik" 2009-09-17
Autor: wa