Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Polskie gwiazdy

Treść

Niekwestionowaną gwiazdą naszej reprezentacji jest Maciej Żurawski. Były napastnik Wisły Kraków, a obecnie Celticu Glasgow, ma za sobą znakomity sezon, w którym udowodnił swą wartość i duże umiejętności. Obok niego o obliczu polskiej drużyny decydują przede wszystkim byli koledzy z "Białej Gwiazdy". Jest ich w kadrze aż ośmiu (łącznie z "Żurawiem"), bez czterech nie sposób wyobrazić sobie narodowego zespołu.
Czy ktoś jeszcze pamięta okres, w którym Żurawski błyszczał w lidze, a w reprezentacji zupełnie mu nie szło? Tak, tak, było to całkiem niedawno. Jeszcze za kadencji trenera Jerzego Engela pan Maciej nie miał miejsca w podstawowym składzie reprezentacji, nie mówiąc o zdobywaniu bramek. Działo się tak, mimo iż z Wisłą Kraków regularnie sięgał po mistrzostwo Polski, a sam zakładał na skroń koronę króla strzelców ligi. Odkąd kadrę objął Paweł Janas, drzwi do reprezentacji zostały przed "Żurawiem" otwarte. Janas nie przejmował się brakiem goli piłkarza, doceniał inne jego walory, wierząc, że z czasem przyjdą i bramki. Wreszcie zawodnik się przełamał i odtąd jest już nie tylko jednym z najlepszych, ale i najskuteczniejszych graczy reprezentacji.
Żurawski ma na koncie 15 trafień w narodowych barwach. Kilka ważnych, kilka przepięknych (jak ta z meczu przeciw Anglii w eliminacjach do mundialu). Szybki, dynamiczny, przy tym silny i wyśmienicie wyszkolony technicznie po transferze z Wisły szybko zdobył serca fanów Celtiku Glasgow, teraz może być jedną z gwiazd mistrzostw.
Zwłaszcza, gdy w formie będzie... Mirosław Szymkowiak. Tak, to nie pomyłka. Obaj panowie znają się doskonale ze wspólnych występów pod Wawelem, rozumieją niemal w ciemno. Ileż to goli Żurawski zdobył po kapitalnych, niesygnalizowanych podaniach "Szymka", ileż razy wychodził na czystą pozycję. Szymkowiak jest dla naszej kadry graczem niemal bezcennym. To jedyny rozgrywający na wręcz światowym poziomie, potrafiący do tego dobrze wykonywać stałe fragmenty gry - co dla wielu polskich piłkarzy jest sztuką ponad siły.
Trudno wyobrazić sobie reprezentację bez innego wiślaka - jeszcze aktualnego - Radosława Sobolewskiego. To wyjątkowy indywidualista, stroniący od mediów, popularności, rozgłosu. Skupia się tylko na grze, bo wychodzi ze słusznego założenia, że to jego praca i tylko z niej powinien być oceniany. A piłkarzem jest świetnym i to bez cienia przesady. Często mało efektowny, bo wykonuje "czarną robotę", utrudniając z całych sił życie przeciwnikom, ale i on potrafi zagrać pięknie i błyskotliwie. Świetny technicznie, waleczny za dwóch, posiada potężne uderzenie z obu nóg, nigdy nie odpuszcza - słowem taki zawodnik to dla drużyny skarb.
Na prawej obronie rządzi kolejny wiślak Marcin Baszczyński. To bardzo uniwersalny zawodnik, wyróżnia się nie tylko twardością i nieustępliwością w defensywie, lecz potrafi także skutecznie włączyć się do akcji ofensywnych. Dziś to bodaj najlepszy polski obrońca, a już na pewno prezentujący najrówniejszą formę.
Kończąc wątek wiślacki, pewne miejsce na środku defensywy ma Mariusz Jop. To ciekawa postać: pod Wawelem niedoceniony, zwykle przesiadujący na ławce rezerwowych dwa lata temu przeszedł do FK Moskwa i niemal natychmiast stał się nie tylko podstawowym graczem drużyny, ale i jedną z gwiazd coraz silniejszej ligi rosyjskiej. Gra bardzo mądrze, inteligentnie, spokojnie, popełnia mało błędów. Na prawej stronie pomocy najczęściej grywa... lewonożny Kamil Kosowski, kolejny były wiślak. Piłkarz zagadka. Trzy lata temu opuścił Wisłę i od tej pory błąka się po lidze niemieckiej i drugiej angielskiej, nigdzie nie mogąc wywalczyć sobie miejsca. Narzeka na trenerów, użala się nad swym losem. Ale gdy przyjeżdża na kadrę, zmienia się nie do poznania, przede wszystkim na boisku. Potrafi być niezwykle błyskotliwy, szybki, efektowny, ma świetne uderzenie z dystansu. Szkoda tylko, że jest chimeryczny i ma wahania formy.
Nie można zapomnieć o Jacku Krzynówku, jeszcze niedawno piłkarzu numer jeden w Polsce. Człowiek, który pokonywał bramkarza Realu Madryt strzałem jak marzenie, przeżywał ostatnio trudne chwile. Stracił miejsce w składzie Bayeru Leverkusen (już wiadomo, że po sezonie przejdzie do Wolfsburga), przesiadywał na ławce rezerwowych. Stracił też formę. Ale to świetny zawodnik. Jego rajdy na lewej stronie są w stanie spustoszyć każdą obronę, jest znakomicie wyszkolony technicznie, ma wyjątkową siłę strzału. Od jego dyspozycji zwykle wiele zależy.
Dużo obiecujemy sobie także po występach Euzebiusza Smolarka, syna sławnego przed laty reprezentanta Polski, Włodzimierza. Jest niezwykle uzdolnionym napastnikiem, lubującym się w dryblingach, mającym instynkt strzelecki, niezwykłe wyczucie sytuacji. Do tego podoba się jego uniwersalność, może grać zarówno w ataku, jak i prawej obronie.
W naszej drużynie zatem gwiazd (albo lepiej - gwiazdek, termin gwiazda zarezerwujmy dla Ronaldinha, Henry'ego, czy Rooneya) nie brakuje. Mamy piłkarzy, których z chęcią widziałby w swym składzie niejeden mocny klub europejski, sporo potrafiących. Teraz tylko muszą oni stworzyć zespół, który godnie zaprezentuje się na mundialu. Zagra na miarę oczekiwań. Nie zawiedzie.

"Nasz Dziennik" 2006-06-07

Autor: ab