Polska będzie innym krajem
Treść
W 2013 r. produkt krajowy brutto Polski powinien być wyższy o 50 proc., inwestycje mają wzrosnąć do 25 proc. PKB, stopa bezrobocia spadnie do 10 proc., a przez najbliższych 8 lat w Polsce powstanie 1,5 tys. kilometrów autostrad i tyle samo dróg ekspresowych. Tak ambitne cele przedstawił premier Kazimierz Marcinkiewicz podczas dorocznego spotkania Institute of International Finance w Zurychu.
W czasie piątkowego spotkania Instytutu, zrzeszającego ponad 300 instytucji finansowych (m.in. banków i firm ubezpieczeniowych) z kilkudziesięciu krajów świata, szef polskiego rządu zapewnił, że "Polska będzie innym krajem". - Kto będzie z nami, zrobi świetny interes. Kto zlekceważy Polskę - straci - powiedział premier Marcinkiewicz. Jak podkreślił, warunkiem osiągnięcia przez polską gospodarkę takich wyników będzie wykorzystanie przez nasz kraj środków z funduszy unijnych oraz koniunktury gospodarczej w kraju. Utrzymanie przez dłuższy okres wysokiego wzrostu gospodarczego ma być możliwe m.in. dzięki zrealizowaniu programu naprawy finansów publicznych i dalszego zmniejszania deficytu budżetowego. W planach jest także zmniejszanie opodatkowania dochodów ludności oraz obniżanie pozapłacowych kosztów pracy.
Jak zaznaczył premier Marcinkiewicz, Polska powinna spełnić kryteria z Maastricht umożliwiające wejście do strefy euro za trzy lata. - Wypełnimy je w 2009 r. i wówczas będziemy gotowi do decyzji dotyczącej euro. Myślę, że szczerość jest tu ważniejsza niż obietnice na wyrost. Dodam, że warunki przystąpienia, a w szczególności 2-letni okres oczekiwania, nie są zachęcające - powiedział finansistom szef polskiego rządu.
Premier zapewnił, że Polska jest otwarta na swobodny przepływ kapitału w Europie. Wypowiedź ta pojawiła się w kontekście fuzji włoskiego UniCredito z niemieckim HVB i jej konsekwencji dla polskiego rynku bankowego. Broniąc polskich racji w sporze z UniCredito, premier zaznaczył, że w zagranicznej prasie sprawa ta jest bardzo jednostronnie komentowana.
Szef polskiego rządu przypomniał, że w latach 90. minionego wieku Polska sprzedała znaczną część swojego systemu finansowego. W konsekwencji obecnie około 80 proc. polskiego rynku bankowego pozostaje pod kontrolą czołowych banków międzynarodowych. Premier stwierdził, że w ramach prywatyzacji sektora bankowego staraliśmy się zabezpieczyć kontraktowo, by zapewnić sobie pewien zakres kontroli nad tym, co będzie się działo na polskim rynku finansowym w przyszłości. Stąd też klauzula niekonkurencyjności, która znalazła się w umowie prywatyzacyjnej Pekao, podpisanej przez UniCredito. Premier stwierdził, iż rząd jest przekonany, że dla polskich klientów byłoby lepiej, gdyby BPH został przez UniCredito sprzedany. Premier powiedział dziennikarzom, iż ma nadzieję, że do dzisiaj rząd osiągnie porozumienie z Włochami.
Artur Kowalski, Zurych
"Nasz Dziennik" 2006-04-03
Autor: ab