Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Pokazali prawdziwy charakter

Treść

Tym razem nie było porywających akcji, gradu bramek, rekordowej wygranej - były za to nerwy, niepewność i ogromna eksplozja radości, gdy na chwilę przed końcem spotkania Maciej Żurawski strzelił jedną jedyną bramkę - być może na wagę awansu do finałów przyszłorocznych mistrzostw świata w Niemczech. W środowy wieczór Polska pokonała w Warszawie Irlandię Płn. skromnie, bo tylko 1:0. Ale to znaczenia nie ma. Ważne, że wygrała. Że nasi pokazali charakter. Prawdziwy charakter.
W sobotę podopieczni trenera Pawła Janasa podnieśli sobie poprzeczkę szalenie wysoko. Pokonując Azerów aż 8:0, wywołali w kraju euforię, każdy wymagał od nich powtórki, kolejnego wspaniałego i niezapomnianego występu. Także - co trzeba przyznać - oni sami. Od pierwszych chwil potyczki z Irlandczykami ruszyli do przodu, chcąc jak najszybciej zdobyć bramkę, rozstrzygnąć pojedynek na swoją korzyść. Ale im nie szło, a to wywoływało zdenerwowanie i małą frustrację. Polacy atakowali, mieli przewagę, stwarzali sobie sytuacje - ale bramki nie mogli zdobyć. Kilka razy próbował Maciej Żurawski, starali się Tomasz Frankowski, Jacek Krzynówek - najaktywniejsi w naszym zespole - ale wynik się nie zmieniał. Upływały za to minuty, a wraz z nimi zdenerwowanie rosło. Mimo to Polacy - i za to im chwała największa - ani przez moment nie przestali wierzyć w powodzenie. W zwycięstwo. Parli do przodu nieustannie, non stop. Brakowało niekiedy dokładności, nie wszystko wyglądało doskonale - ale nasi nie zwątpili. I dopięli swego! Na pięć minut przed końcowym gwizdkiem sędziego Krzynówek dośrodkował z prawej strony, a Żurawski z bliska głową pokonał irlandzkiego bramkarza! Gol, 1:0, wynik się już nie zmienił. Polska wygrała, jest coraz bliżej awansu do MŚ! I jak tu się nie cieszyć?
Owszem, w środę nasi zagrali słabiej niż w sobotę. Nie tak płynnie, efektownie, z rozmachem, nie tak skutecznie. Proste błędy przytrafiały się Krzynówkowi, Szymkowiakowi. Wręcz fatalnie spisywał się Radosław Kałużny, który decyzją Janasa zastąpił bardzo dobrego w sobotę Radosława Sobolewskiego. Niezbyt rewelacyjnie zagrał też Bartosz Karwan - wprowadzony zamiast Kamila Kosowskiego. Czy nie lepiej było dać szansę Euzebiuszowi Smolarkowi?
Na szczęście Polacy - jako zespół - pokazali charakter. Walczyli do końca, nie zwątpili. To nowa jakość, jeśli chodzi o naszą piłkę. - Mieliśmy moment zwątpienia - to prawda. Remis był długo, nam niewiele wychodziło. Ale wierzyliśmy, potwierdziliśmy, że ta drużyna ma charakter - to słowa kapitana, Jacka Bąka. Wtórują mu pozostali koledzy: - Takie wygrane na kilka minut przed końcem meczu cementują zespół. Bardziej cieszymy się dzisiaj z 1:0 niż w sobotę z 8:0 z Azerbejdżanem - przyznał Tomasz Frankowski.
Na naszych oczach tworzy się zespół, taki prawdziwy, z krwi i kości. Świadomy swej szansy, nieustępliwy, z wielkim sercem do gry. Na pewno jeszcze niedoskonały, bo posiadający sporo mankamentów. Ale czyniący postępy, także, a może przede wszystkim w sferze wolicjonalnej. Ci zawodnicy chcą grać dla reprezentacji. Na zgrupowania przyjeżdżają chętnie, nie narzekają, nie marudzą. Dawniej z tym bywało różnie.
A malkontentom, tym, których w środę zawiodło skromne 1:0 (wszak Anglia wygrała z Irlandią 4:0) zwracamy uwagę, że Michael Owen i spółka pokonali dwa dni temu Azerów 2:0. A my wygraliśmy z nimi 8:0. To jednak znaczenia nie ma. Ważne są punkty.
Polska jest dziś bardzo blisko awansu do mistrzostw świata - nawet jeśli nie z pierwszego, to z drugiego miejsca (przypominamy, że bezpośredni awans wywalczą zwycięzcy grup oraz dwie drużyny z drugich miejsc z najlepszym bilansem). Jeśli do końca eliminacji zdobędą przynajmniej dziewięć punktów (pokonując u siebie Walię i Austrię i na wyjeździe Azerów - co jest całkowicie realne), to nawet przy porażce z Anglią nikt i nic nie powinno im sukcesu odebrać. Paweł Janas na razie zachowuje jednak spokój: - Po meczu z Irlandią w tabeli nic się nie zmieniło, nadal nie mamy oddechu, ale dobrze, że meczów jest już coraz mniej.
Piotr Skrobisz

Tabela grupy 6
1. Anglia 6 16 5-1-0 13:3
2. Polska 6 15 5-0-1 19:5
3. Austria 6 11 3-2-1 11:8
4. Irlandia 6 3 0-3-3 5:13
5. Walia 6 2 0-2-4 5:11
6. Azerbejdżan 6 2 0-2-4 1:14

Następne mecze: 4 czerwca: Azerbejdżan - Polska, 3 września: Polska - Austria, Walia - Anglia, Irlandia Płn. - Azerbejdżan.

"Nasz Dziennik" 2005-03-01

Autor: ab