Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Podzwonne Napierskiego

Treść

Wygląda na to, że Amerykanie nie wyrażą zgody na ekstradycję do Polski biznesmena Edwarda Mazura. Decyzja miała zostać podjęta już blisko miesiąc temu, ale Departament Stanu USA nadal milczy. Może się więc okazać, że skutki fatalnej decyzji podjętej przez prokuratora krajowego Karola Napierskiego będą nieodwracalne.
Już w połowie maja br. informacja przekazana do polskiego resortu spraw zagranicznych brzmiała, że albo wniosek w sprawie Mazura zostanie przekazany prokuraturze w Chicago (tam mieszka biznesmen), albo MSZ zostanie poinformowane o konieczności uzupełnienia wniosku. Ale do Polski nie dotarła żadna wiadomość. Dowiedzieliśmy się, że w MSZ odczytano to jako konieczność przesłania dodatkowej dokumentacji - została ona wysłana z kolejnym pismem. Jednak nieoficjalnie wiadomo, że Amerykanie nawet nie rozważają wydania Mazura, gdyż ten - będąc agentem PRL - został zwerbowany przez CIA. Wiadomo, że w archiwach IPN znajdują się cztery teczki opatrzone nazwiskiem Edwarda Mazura. Tylko jedna z nich jest poufna, a zatem prawdopodobnie dotyczy danych agenta wywiadu.
Gdy wyniknęła kwestia ekstradycji Mazura, minister sprawiedliwości Andrzej Kalwas między wierszami dawał do zrozumienia, że polska strona ma mocne argumenty za tym, by biznesmen, mimo posiadania amerykańskiego obywatelstwa, został wydany naszej prokuraturze. Widocznie jednak te argumenty nie były dość przekonujące.
Wniosek w sprawie Mazura wiąże się z jego domniemanym udziałem w zabójstwie byłego komendanta głównego policji gen. Marka Papały. W 2001 r. jeden z płatnych zabójców rozpoznał w biznesmenie osobę, którą szukali wykonawcy zlecenia na osobę określoną jako "główny pies". Już jesienią 2001 r. prowadzący śledztwo prok. Jerzy Mierzewski twierdził, że Mazurowi należy postawić zarzut zlecenia morderstwa. Wówczas sprzeciwił się temu kpt. Ryszard Bieszyński, szef pionu śledczego Urzędu Ochrony Państwa. Miał oznajmić, że Mazur nie może mieć nic wspólnego ze śmiercią Papały i że znajduje się pod kontrolą służb. Poparła go Prokuratura Krajowa. Mimo to w lutym 2002 r. Mierzewski zdecydował się na zatrzymanie Mazura, który został rozpoznany w czasie konfrontacji.
- Dowody też jednoznacznie wskazywały na niego - mówi jeden z prokuratorów.
Gdy Mierzewski chciał postawić Mazurowi zarzuty, szef warszawskiej prokuratury apelacyjnej Zygmunt Kapusta nakazał mu jechać z tą sprawą do Prokuratury Krajowej. Tam doszło do narady, którą prowadził Karol Napierski. To właśnie on kazał zwolnić Mazura. Potwierdzają to wszyscy uczestnicy tego spotkania
i notatki prokuratorskie, ale zaprzecza sam Napierski.
- Przeprowadziliśmy analizę materiału dowodowego, który wówczas był zgromadzony, i po tej analizie sama Prokuratura Apelacyjna w Warszawie zajęła stanowisko, że na tym etapie postępowania nie ma wystarczającego materiału do postawienia Mazurowi zarzutu - tłumaczy Napierski. Materiał, jaki jest w tej chwili zgromadzony, nawet według Napierskiego już jest wystarczający. Sęk w tym, że niemal nie różni się on od tego sprzed trzech lat.
Zaraz po zwolnieniu Mazur bawił się na przyjęciu imieninowym gen. Romana Kurnika, czołowego eksperta ds. bezpieczeństwa w SLD. Spotkał się tam zresztą m.in. z ówczesnym kierownictwem MSWiA. Kilka dni potem wyjechał z Polski i od tego czasu nie opuścił USA.
Mikołaj Wójcik

"Nasz Dziennik" 2005-06-16

Autor: ab