Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Podwójnie oszukani

Treść

Byli pracownicy Chłodni "Igloopol" w Dębicy będą szukać sprawiedliwości przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. Załoga upadłej firmy czuje się oszukana przez polskie państwo i sądownictwo.
Jak powiedział nam Waldemar Cieśla, szef zakładowej "Solidarności", przepisy dotyczące Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych są niespójne z prawem upadłościowym. Jego zdaniem, brak regulacji obowiązujących przepisów uniemożliwia odzyskanie zaległych wypłat, a niedawna decyzja Sądu Gospodarczego w Krakowie o umorzeniu postępowania upadłościowego ostatecznie przekreśliła tę szansę, jak również możliwość odzyskania miejsc pracy w zakładzie. - W uzasadnieniu sąd stwierdził, że majątek upadłej firmy, wyceniony na ok. 80 mln zł, jest zbyt niski na zaspokojenie roszczeń wszystkich wierzycieli i na prowadzenie postępowania likwidacyjnego. W praktyce może to oznaczać powrót do zakładu byłego właściciela Stanisława Kocańdy, który w powszechnej opinii załogi uważany jest za sprawcę kryzysu i upadku dobrze niegdyś prosperującej firmy, a wobec którego krakowska prokuratura wszczęła postępowanie - komentuje związkowiec. - Były właściciel "Igloopolu" jest podejrzany o wyprowadzenie majątku firmy, działanie na szkodę banków i wielu firm współpracujących ze spółką - dodaje. W opinii załogi, ostatnią szansą na odzyskanie zaległych kwot jest przedstawienie sprawy na forum międzynarodowym. - Skoro nie uzyskaliśmy posłuchu i nie doczekaliśmy się sprawiedliwości w kraju, to zdecydowaliśmy się zwrócić z wnioskiem do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Obecnie trwa kompletowanie stosownych dokumentów w dębickiej delegaturze Zarządu Regionu Małopolska NSZZ "Solidarność" - wyjaśnia Waldemar Cieśla.
Złe zarządzanie, rosnące zadłużenie zakładu, m.in. wobec banków, Skarbu Państwa oraz dostawców surowców, sprawiły, że w marcu 2004 r. Sąd Gospodarczy w Krakowie, na wniosek komisarza sądowego, ogłosił upadłość restrukturyzacyjną spółki przemianowaną 14 grudnia 2004 r. na upadłość likwidacyjną. Żadnych efektów nie przyniosła też ponad 3-miesięczna okupacja zakładu przez załogę i rozmowy z przedstawicielami rządu RP. Pracownikom nie udało się odzyskać zaległych pensji, ponieważ sąd uznał, że zostały one wypłacone już wcześniej przez FGŚP. Tymczasem załoga z Dębicy otrzymała jedynie równowartość półtorej pensji, a pozostała część trafiła do oddziału chłodni "Igloopol" w Krakowie. Spółka Chłodnie "Igloopol" w Dębicy posiada przeszło 150-milionowe zadłużenie, m.in. wobec banków, Skarbu Państwa, ZUS, plantatorów owoców i warzyw oraz wobec załogi, której zalega 5-7 mln zł. Większość z 250-osobowej załogi trafiła na bruk z końcem marca br. bez odpraw i zaległych wynagrodzeń. 52 pracowników pozostałych w firmie zajmuje się zabezpieczeniem majątku zakładu, obsługą kadrową i dozorem maszyn.
Mariusz Kamieniecki

"Nasz Dziennik" 2005-08-24

Autor: ab