Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Podejrzani w areszcie

Treść

Sąd Garnizonowy w Poznaniu postanowił wczoraj o tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące siedmiu żołnierzy podejrzewanych o zabójstwo kilku cywili i atak na niebronioną miejscowość w Afganistanie. Grozi im od 5 lat więzienia do kary dożywocia.

Prezes wojskowego sądu garnizonowego pułkownik Piotr Tabor stwierdził, że sąd zastosował areszt z uwagi na to, iż zachodzi obawa mataczenia ze strony podejrzanych. Ponadto za przestępstwo, o które podejrzewani są żołnierze, grozi wysoka kara.
W środę naczelna prokuratura wojskowa postawiła sześciu żołnierzom zarzuty zabójstwa ludności cywilnej. Przestępstwo to zagrożone jest karą więzienia do 12 lat, 25 lat lub dożywociem. Siódmy żołnierz jest podejrzany o atak na niebronioną miejscowość, za co grozi kara od 5 do 25 lat pozbawienia wolności. Prokuratura uznała, że wojskowi podczas ataku na afgańską wioskę Nangar Khel naruszyli przepisy prawa międzynarodowego chroniące ludność cywilną i miejscowości niebronione w trakcie działań zbrojnych.
Minister koordynator służb specjalnych Zbigniew Wassermann ocenił, że w sprawie żołnierzy należy poczekać na przedstawienie dalszych okoliczności. - Poczekajmy na szersze okoliczności tej sprawy. Dzisiaj można powiedzieć tyle, że nie powinni strzelać, że nie było uzasadnienia do takiej akcji i dlatego tak poważnie zostało to zakwalifikowane - powiedział. Minister podkreślił, że podczas wojny "reakcje ludzkie są inne niż normalnie". - To jest sytuacja, w której żyje się w ogromnym stresie daleko od kraju, w warunkach bojowych. Nie wiadomo, czy nie wjeżdża się samochodem na minę, nie wiadomo, czy nie jest się wystawionym na cel jak kaczka. To wszystko powoduje, że człowiek reaguje inaczej - stwierdził.
Mecenas Jakub Kolańczyk, który jest obrońcą dwóch żołnierzy, zaprzeczył medialnym doniesieniom o tym, że w aktach sprawy jest film nakręcony przez podejrzanych. - Nie ma filmu nakręconego przez żołnierzy, wiem to od moich klientów i od prokuratora prowadzącego sprawę - zaznaczył. Dodał, że film, którym dysponuje prokuratura, został nagrany po zdarzeniu przez Żandarmerię Wojskową w ramach postępowania śledczego.
Zenon Baranowski
"Nasz Dziennik" 2007-11-16

Autor: wa