Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Podejrzane reklamówki

Treść

Na polskiej scenie politycznej dwa ugrupowania prześcigają się w publicznym chwaleniu się, że nie biorą pieniędzy z budżetu państwa - Platforma Obywatelska i Socjaldemokracja Polska. Tymczasem to właśnie one, niezgodnie z prawem, w najlepszym czasie antenowym wykupują reklamówki swoich kandydatów na prezydenta: Donalda Tuska i Marka Borowskiego. Ani KRRiT, ani Państwowa Komisja Wyborcza nie reagują. Zresztą ustawa o wyborze Prezydenta RP nie przewiduje żadnych sankcji za złamanie art. 83a.
Zgodnie z art. 83a tej ustawy, "każdy komitet może, wyłącznie w okresie od 15 dnia przed dniem wyborów do dnia zakończenia kampanii wyborczej, odpłatnie rozpowszechniać audycje wyborcze w programach publicznych i niepublicznych nadawców radiowych i telewizyjnych". Łączny czas rozpowszechniania takich audycji nie może przekraczać 15 proc. łącznego czasu przyznanego danemu komitetowi na rozpowszechnianie audycji nieodpłatnych. Emisji audycji nadawcy nie mogą odmówić, a pobierają za nie maksymalnie połowę stawki ceny inkasowanych za reklamy (ale dla wszystkich komitetów jednakowo).
Pierwszą turę wyborów prezydenckich wyznaczono na 9 października, a więc zgodnie z tym kalendarzem, pierwszą płatną audycję wyborczą, np. po prognozie pogody czy przed ciekawym filmem, powinniśmy zobaczyć 25 września. Tymczasem już od kilku dni między reklamami proszku do prania i nowej kawy możemy posłuchać życiorysu Donalda Tuska czy popatrzeć na przechadzającego się przy dźwiękach hip-hopu Marka Borowskiego.
Gdy w marcu br. Prawo i Sprawiedliwość wykupiło reklamówki, w których Lech Kaczyński deklarował chęć kandydowania na urząd prezydenta RP, Państwowa Komisja Wyborcza natychmiast zareagowała. Choć PiS nie zgadzało się z podawaną przez PKW argumentacją, zrezygnowało z nadawania reklam.
Ani PO, ani SdPl rezygnować nie zamierzają. Utrzymują, że Tusk i Borowski reklamują się jako liderzy partyjni, a nie kandydaci na prezydenta. Podtrzymywanie takiej fikcji umożliwia im Państwowa Komisja Wyborcza i ustawodawca. W ustawie o wyborze Prezydenta RP nie ma ani słowa o sankcji wynikającej ze złamania postanowień art. 83a. PKW może więc jedynie wydać oświadczenie, w którym zarekomenduje Telewizji Polskiej wycofanie spotów. W przypadku Kaczyńskiego TVP zrobiła to natychmiast.
Mikołaj Wójcik

Na czyim pasku?
Łamanie przez PO i SdPl "dziurawego" prawa to jedna strona medalu, druga - to finanse. Każda emisja półminutowej reklamówki kosztuje nawet 25 tys. zł. PO na każdym kroku podkreśla, że nie bierze pieniędzy z budżetu państwa, choć to wątpliwy powód do chwały, skoro prawo w Polsce mówi wyraźnie, że partie są finansowane z subwencji. Ustawodawca postanowił, iż lepiej, by partia chodziła na pasku szeroko rozumianego wyborcy niż, nawet jawnie przekazującego pieniądze - biznesmena. O ile jeszcze PO mogła zbierać pieniądze na kampanię przez cztery lata, to SdPl powstała przecież raptem kilka miesięcy temu, głosząc wszem i wobec, że wychodzą z SLD "bez majątku, bez pieniędzy na kontach". Organizacyjny cud?
Mikołaj Wójcik

"Nasz Dziennik" 2005-08-03

Autor: ab