Podejmuję decyzję indywidualnie
Treść
Z ministrem transportu Jerzym Polaczkiem rozmawia Jacek Dytkowski
Dlaczego zrezygnował Pan z zasiadania w Komitecie Politycznym Prawa i Sprawiedliwości?
- To jest moja decyzja indywidualna i osobista. Nawiązuje ona do niedzielnej dyskusji Komitetu Politycznego, po którym trzech wiceprezesów PiS zrezygnowało ze swoich funkcji. Przede wszystkim chcę tutaj wyraźnie podkreślić, że nie zawiera ona jakichkolwiek planów dotyczących podziałów w PiS albo "wychodzenia" z tej partii, jak to było niejednokrotnie przypisywane byłym wiceprezesom.
Poseł Piotr Krzywicki, który również zrezygnował z uczestnictwa w komitecie, powiedział, że jego decyzja jest formą solidarności z autorami memoriału do premiera Jarosława Kaczyńskiego. Czy podobnie jest w Pańskim przypadku?
- Nie. Powiedziałem, że moja decyzja nie ma charakteru grupowego, tylko indywidualny. Oczywiście ma ona związek z tą niedzielną dyskusją, natomiast nie wykracza poza wewnętrzne formuły w PiS, które regulują odpowiednie przepisy statutowe. Moja decyzja na pewno jest elementem tej rozmowy o przyszłości. Zawsze byłem człowiekiem dialogu, bo tworzy on dobre rozwiązania personalne, rozstrzygnięcia programowe, a przede wszystkim, w kontekście PiS, umacnia, a nie osłabia przywództwo Jarosława Kaczyńskiego.
W memoriale figuruje zarzut o zaniku procedur kolegialności w PiS. Zgodziłby się Pan z tym?
- Nie chcę prowadzić rozmowy dotyczącej funkcjonowania PiS w mediach. Podzielam tutaj te opinie wiceprezesów, że jest to element dyskusji wewnętrznej w PiS, która jest potrzebna, bo oczywiście powinny zapaść rozstrzygnięcia co do kierunku politycznego na najbliższe lata, gdyż jesteśmy akurat w momencie właściwym dla jej przeprowadzenia.
Nie chciał Pan poczekać z rezygnacją do grudnia, do czasu kongresu PiS?
- Nie. Powtarzam, że nie byłem twórcą ani nie znałem treści tego memoriału, ale byłem świadkiem tej rozmowy. Podejmuję decyzję indywidualnie, a nie dlatego, iż wcześniej tak się umawiałem. Nie jest ona łatwa. Mam świadomość tego, że przez niektórych odbierana jest jako decyzja pod prąd.
Dziękuję za rozmowę.
"Nasz Dziennik" 2007-11-09
Autor: wa