Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Podchwycili niemiecki przykład

Treść

Podobnie jak w Niemczech, również nad Sekwaną rozpoczęto kampanię na rzecz wydłużenia obwiązującego tu 35-godzinnego tygodnia pracy. Po raz pierwszy we Francji, pod groźbą przeniesienia produkcji do innego kraju, pracownicy fabryki Bosch w Venissiex w departamencie Rhoen zgodzili się w miniony poniedziałek pracować dłużej bez dodatkowego wynagrodzenia.

Kilka dni później również załoga zakładu Cattinair w Pont-de-Roide (departament Doubs), zajmującego się odkurzaniem przemysłowym, zaakceptowała propozycję dyrekcji wydłużenia tygodniowego czasu pracy. Celem tej umowy ma być, zdaniem kierownictwa firmy, podniesienie jakości świadczonych przez nią usług.
Wszystko wskazuje na to, że tym sposobem we Francji będzie się odchodzić od masowego 35-godzinnego tygodnia pracy. Kolejne przedsiębiorstwa zapowiedziały już tego typu zmiany.
Na razie władze zachowują się w tej sprawie niejednoznacznie. Prezydent Jacques Chirac skrytykował decyzję Boscha, widząc w niej groźbę wywołania lawinowego odchodzenia od 35-godzinnego tygodnia pracy. Natomiast minister gospodarki Nicolas Sarkozy, który kilka tygodni temu opowiedział się za jego wydłużeniem, podpisaną w Boschu umowę nazwał "szantażem" wobec pracowników. Podobną ocenę wyraziły związki zawodowe.
Inną opinię na ten temat ma natomiast Gerard Larcher, pełniący funkcję ministra do spraw pracy. W wywiadzie zamieszczonym w ekonomicznej gazecie "Echos" wyraził poparcie dla porozumienia w Boschu i zapowiedział, że pod koniec sierpnia rozpocznie dyskusję na ten temat ze związkami zawodowymi.
W miniony piątek władze niemieckiego koncernu samochodowego DaimlerChrysler wymusiły na pracownikach - grożąc przeniesieniem produkcji - zgodę na dłuższy tydzień pracy i zamrożenie zarobków. Ze swej strony menedżerowie firmy zadeklarowali obniżenie swoich kolosalnych uposażeń o ok. 10 proc.
Franciszek L. Ćwik, Caen
Nasz Dziennik 26-07-2004

Autor: DW