Pod przykrywką usług
Treść
Strategia lizbońska i dyrektywa usługowa będą głównym tematem najbliższej Rady Unii Europejskiej. Szef Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej nie potrafi wyjaśnić, jak zasada swobody przepływu usług w połączeniu z zasadą kraju pochodzenia będzie wpływała na świadczenie "usług" prawnie zabronionych w Polsce, a dopuszczalnych w innych krajach UE, takich jak zabijanie dzieci poczętych oraz ludzi chorych - na ich żądanie.
O nowym kształcie strategii zdecyduje Rada Europejska, która zbierze się w tym tygodniu. Przypomnijmy, że dokument ten jest programem działań Unii Europejskiej, których strategicznym celem jest dogonienie do 2010 r. w poziomie rozwoju Stanów Zjednoczonych.
Niestety - pierwsze pięć lat realizacji strategii zakończyło się totalną klapą w zderzeniu z realiami globalizującej się gospodarki światowej. Takie cele strategii jak przyspieszenie wzrostu gospodarczego, poprawa konkurencyjności i innowacyjności okazały się trudne do pogodzenia z tzw. europejskim modelem społecznym i zasadą zrównoważonego rozwoju, a także z powszechną w Unii tendencją do przeregulowania gospodarki. W Unii trwa dyskusja nad tym, jak pogodzić te sprzeczności, ale konkretnych jej rezultatów nie widać. Chyba że przyjąć za dobrą monetę oczywistą konkluzję, iż bez wzrostu gospodarczego nie będzie zrównoważonego rozwoju ani ochrony socjalnej. Unia nie potrafi jednak znaleźć w sobie siły, by ruszyć z miejsca pogrążoną w zastoju gospodarkę. Biurokracja brukselska doszła w związku z tym do wniosku, że spróbuje uruchomić strategię lizbońską przy pomocy narzędzi biurokratycznych. Pojawił się pomysł biurokratycznego monitoringu ze strony Komisji Europejskiej, która wpływałaby tą drogą na realizację strategii przez rządy poszczególnych krajów.
Gorącym tematem szczytu UE będzie dyrektywa usługowa i tzw. zasada kraju pochodzenia.
- Po wprowadzeniu swobody przepływu osób, towarów i kapitału czas na swobodę świadczenia usług - powiedział szef UKIE min. Jarosław Pietras. Jego zdaniem, dyrektywa powinna być przyjęta w wersji KE bez względu na protesty Francji, która grozi, że Francuzi mogą z tego powodu powiedzieć "nie" w zbliżającym się referendum w sprawie unijnej konstytucji.
Swoboda przepływu usług oparta na zasadzie kraju pochodzenia oznacza, że podmiot zarejestrowany np. w Polsce może świadczyć usługi na rynkach pozostałych państw UE w oparciu o polskie prawo. Może to robić także wtedy, gdy standardy obowiązujące w innych państwach są odmienne od zasad w kraju pochodzenia usługodawcy.
- Wprowadzenie tej zasady zburzy stabilizację na rynku usług w niektórych krajach, ale jest konieczne do tego, by rozbić korporacje zawodowe, które zawłaszczyły rynek i dyktują na nim ceny - uważa min. Pietras. Uderzenie w korporacje polegać ma na wzmożeniu presji konkurencyjnej. Zdaniem szefa UKIE, polscy usługodawcy mają spore szanse na rynku europejskim ze względu na dobre przygotowanie fachowe i niskie koszty świadczenia usług.
Sfera usług jest najpoważniejszym segmentem gospodarki krajów rozwiniętych. Na zachodzie Europy w sektorze tym powstaje 70 proc. produktu krajowego brutto, w Polsce - ok. 50 proc. Zdaniem min. Pietrasa, Polska będzie uparta w sprawie wprowadzenia dyrektywy usługowej i być może przed wakacjami nie dojdzie do kompromisu w tej sprawie. Polska nie bierze pod uwagę wyłączenia spod tej dyrektywy jakiegokolwiek segmentu rynku, ponieważ liberalizacja całego sektora jest zapisana w traktacie akcesyjnym. Wyłączenia mogą jedynie wynikać z innych zapisów traktatowych, np. z uwagi na ochronę moralności i porządku publicznego. Minister nie potrafił wyjaśnić dziennikarzom, jak w związku z zasadą kraju pochodzenia wyglądałoby świadczenie usług niezgodnych z polskim prawem, a dopuszczalnych w krajach ościennych. Chodziło o sprawę tzw. aborcji i eutanazji. Minister zapewniał, że obce podmioty nie będą mogły na terytorium Polski wykonywać tego rodzaju praktyk, natomiast nie był pewien, czy obywatele polscy mogliby je wykonywać na terytorium np. Holandii czy Czech bez narażenia się na odpowiedzialność karną przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Według Pietrasa, ta sprawa będzie wiadoma dopiero wówczas, gdy ewentualną skargę rozstrzygnie Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Jego orzeczenie będzie wiążące na terenie całej UE.
Małgorzata Goss
"Nasz Dziennik" 2005-03-22
Autor: ab