Poczytaj mi, mamo!
Treść
Dzieci coraz rzadziej sięgają po czasopisma i książki dla nich przeznaczone. Jakby tego było mało, wśród najmłodszych panuje regres kultury słowa pisanego - twierdzą zgodnie pedagodzy, wychowawcy i bibliotekarze. Zubożenie sfery języka powoduje, że nasze pociechy mają poważne problemy z wyrażaniem swoich uczuć i komunikacją. O inwazji kultury czy raczej wypadałoby rzec antykultury obrazkowej mówili wczoraj w Warszawie uczestnicy seminarium poświęconego stanowi czytelnictwa wśród dzieci w Polsce oraz oddziaływaniu literatury dziecięcej na ich rozwój i postrzeganie świata.
- Przeżywamy dzisiaj regres, jeżeli chodzi o kulturę słowa pisanego. Bardzo mocno życie kulturalne czy świat informacji zostały zdominowane przez obrazy, internet czy komputer - mówił Paweł Jaros, Rzecznik Praw Dziecka. Wtórowała mu Barbara Czułowska, nauczycielka języka polskiego w warszawskiej Społecznej Szkole Podstawowej nr 10. Jej zdaniem, zubożenie języka sprawia, że dzieci nie nabywają umiejętności obcowania z innymi ludźmi w świecie, nie potrafią wyrażać swoich uczuć, komunikować się z innymi, nie odczuwają też potrzeby dalszego rozwoju. - Inwazja kultury obrazkowej zalewa nas reklamami, grami komputerowymi i filmami. Powoduje, że ta sfera języka odchodzi na drugi plan, że łatwiej jest nam odczytywać gotowe obrazy, a trudniej jest je werbalizować. Powoduje to zubożenie człowieka we wszystkich sferach, w rozwoju i duchowym, i intelektualnym. Zostaje zahamowana potrzeba rozwoju emocji. To, co się łączy z pełnią człowieczeństwa, jest hamowane - tłumaczyła Czułowska.
Poważnym problemem wśród dzieci i młodzieży, na który nauczycielka zwróciła uwagę, jest nieumiejętność czytania tekstów ze zrozumieniem. W jej opinii, spowodowane jest to m.in. zniechęcaniem dzieci do czytania książek poprzez podsuwanie im różnych skrótów, opracowań lektur szkolnych czy opowiadań.
Potrzebny dobry przykład
Aby zwiększyć czytelnictwo w śród najmłodszych, ważne jest, aby rodzice już od najmłodszych lat zachęcali dzieci do lektury. - My wychowujemy nie tylko przez słowo, ale też przez przykład. Jeżeli małe dziecko nie widzi swoich rodziców czytających, to ono też nie będzie czytało, nie będzie miało tego wzoru - mówiła Czułowska, dodając, że dobre książki przeznaczone dla dzieci powinny zawierać m.in. głębię, prawdę i wiarę, że zwycięża dobro. Tylko w takich wypadkach treść lektury może kształtować charakter dziecka we właściwym kierunku.
Wszyscy prelegenci byli zgodni, że potrzebna jest współpraca wielu środowisk. Czuć się odpowiedzialni mają przede wszystkim rodzice, którzy powinni współpracować ze szkołą, nauczycielami czy bibliotekarzami. - Należałoby też powrócić do tego pięknego zwyczaju, że dobra książka jest doskonałym prezentem dla dzieci, a nie tylko misie czy słodycze - mówił ks. Andrzej Mulka, redaktor naczelny miesięcznika dla dzieci "Promyczek Dobra". Obecne na polskim rynku czasopisma dla najmłodszych cieszą się dobrą opinią. Szczególnie godne polecenia są m.in. "Mały Rycerzyk Niepokalanej", "Jaś", "Dominik" czy "Anioł Stróż". W katolickich czasopismach oprócz tematów bliskich każdemu dziecku pojawiają się zagadnienia religijne, np. opisujące święta czy liturgię roku kościelnego.
Agnieszka Niewęgłowska
"Nasz Dziennik" 2005-10-11
Autor: ab