Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Po wypadku we Francji

Treść

Sześciu Polaków poszkodowanych w środowym wypadku polskiego autokaru pod Dunkierką na północy Francji nadal przebywa w szpitalach we Francji i Belgii - poinformował wczoraj Konsulat RP w Lille.

Dwie osoby pozostają w szpitalu w Dunkierce, a cztery w belgijskim Furnes.

Konsul generalna w Lille Wanda Kalińska poinformowała, że kierowcy nie zostali zatrzymani, lecz uczestniczą w rutynowych przesłuchaniach policji, zmierzających do wyjaśnienia przyczyn wypadku.

Kalińska dodała, że wstępnych ustaleń policyjnego śledztwa w sprawie wypadku można spodziewać się za "dobrych parę dni". - Musi być dokładnie zbadany cały autokar, żeby można było cokolwiek powiedzieć - podkreśliła.

Wieczorem radio RMF podało, że prokuratura w Dunkierce zleciła sędziemu śledczemu sporządzenie aktu oskarżenia przeciwko kierowcy polskiego autokaru. Polak prawdopodobnie usłyszy zarzut niezamierzonego spowodowania śmierci i obrażeń ciała pasażerów.

Autokar firmy przewozowej Polonia Transport z 48 osobami jechał z Chełma na Lubelszczyźnie do Londynu i dalej do Dublina. Do wypadku doszło po przekroczeniu belgijsko-francuskiej granicy. Zginęły trzy osoby, 15 zostało rannych. (PAP)

Złe oznakowanie

Kierowca polskiego autokaru, który wywrócił się w pobliżu Dunkierki na zjeździe z autostrady na parking, "jechał, jak wszystko wskazuje, z nadmierną prędkością" - oświadczyła Cecile Petit, pełnomocnik francuskiego rządu ds. bezpieczeństwa drogowego. Autobus wjechał w zakręt z prędkością prawie 100 km/h - powiedział francuskiemu dziennikowi "La Voix du Nord" Patrick Plets z lokalnej policji.

Kierowca zeznał prokuratorowi, że nie zdawał sobie sprawy, że zjeżdża na parking i był przekonany, że jest wciąż jeszcze na autostradzie. Jak piszą francuskie gazety widoczność była fatalna ze względu na silną burzę i ulewny deszcz. "La Voix du Nord" dodaje, że kierowca mógł przeoczyć niebezpieczny zjazd (z ostrym zakrętem), gdyż tablicę informującą o parkingu częściowo zasłania roślinność. (KOS)
"Dziennik Polski" 2007-08-10

Autor: wa