Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Po stu latach od zwycięstwa

Treść

W ramach realizacji programu "Ossów - Wrota Bitwy Warszawskiej 1920 roku" w Ossowie, który w roku 1920 był jedną z aren Bitwy Warszawskiej, zwanej Cudem nad Wisłą, ma powstać muzeum upamiętniające wydarzenia z wojny z bolszewikami. Zdaniem autorów przedsięwzięcia, ma to być wstęp do poznania historii Bitwy Warszawskiej oraz wstęp do zwiedzenia miejsc związanych z wojną 1920 roku. Spodziewany termin ukończenia budowy muzeum to jednak dopiero rok 2020. - Lepiej późno niż wcale - komentują historycy.

Ossów to wieś położona niedaleko Wołomina. Teraz bitwę, jaka rozegrała się tu w sierpniu 1920 roku, upamiętniają: kaplica, cmentarz, na którym znajduje się 9 zbiorowych mogił, krzyż oznaczający miejsce śmierci ks. Ignacego Skorupki, kapelana walczących polskich żołnierzy, oraz pawilon historyczny usytuowany przy jednej ze stołecznych szkół, w którym znajduje się makieta bitwy wykonana przez żołnierzy.
Jak poinformował nas Andrzej Ptaszyński z Wydziału Eksploatacji Infrastruktury w Urzędzie Miejskim w Wołominie, na razie jest przygotowywana koncepcja utworzenia parku kulturowego w Ossowie o nazwie "Ossów - Wrota Bitwy Warszawskiej 1920 roku". 8 maja ubiegłego roku zostało podpisane przez powiat wołomiński, miasto Wołomin oraz gminy Zielonka i Kobyłka porozumienie w sprawie jego budowy. Łączny koszt inwestycji określa się na około 60 mln złotych.
Na terenie parku ma powstać multimedialna Pracownia Dokumentacji Wojny z 1920 roku oraz samo muzeum, w którym oprócz pamiątek i militariów znajdowałyby się, w formie cyfrowej, wszystkie opracowane dokumenty związane z tamtymi wydarzeniami, pozwalające na prowadzenie nie tylko lekcji historii, ale i prac naukowych, a także zbiór dokumentacji filmowej z tego okresu. Uzupełnieniem zasobów muzeum będą też artefakty wydobyte z mogiły żołnierzy Armii Czerwonej odkrytej na tzw. Polakówej Górce w Ossowie. W ramach parku planuje się też utworzenie centrum konferencyjnego, które czerpiąc z zasobów muzeum, pozwalałoby na organizowanie seminariów na temat wojny Polski z Rosją bolszewicką.
Jak deklaruje Mirosław Nizio, autor koncepcji architektonicznej projektu, sama powierzchnia muzeum będzie sięgać nawet do 6 tys. metrów kwadratowych. W planach jest też i to, by w obrębie parku kulturowego pojawił się kościół i hotel. Ale, jak potwierdza Nizio, to są plany wstępne, które mogą jeszcze ulec zmianie.
Spodziewany termin ukończenia budowy muzeum to dopiero rok 2020 - byłaby to więc 100. rocznica Cudu nad Wisłą. Czy jest to termin realny? Nizio podkreśla, że do tego czasu zostanie zrobione jak najwięcej, ale przyznaje przy tym, iż nie ma jeszcze nawet biznesplanu oraz sponsorów tego przedsięwzięcia.
Dobrej myśli są natomiast urzędnicy samorządowi. - Chodziło nam o utworzenie upamiętnienia pobojowisk, pól bitewnych i zabytków Bitwy Warszawskiej 1920 r., centrum informacji historyczno-turystycznej - powiedział nam Andrzej Ptaszyński, deklarując przy tym, że nie ma obaw w związku z zebraniem środków na budowę muzeum. Dlaczego jednak powstanie ono tak późno? - Ponieważ o Bitwie Warszawskiej tak naprawdę zaczęto mówić dopiero po 1990 r. - tłumaczył Ptaszyński. Podkreślił przy tym, że Ossów celowo skazywany był przez władze PRL na zapomnienie, ale jego mieszkańcy, nie bacząc na zagrożenia, opiekowali się miejscami pamięci narodowej i cmentarzem, do którego dostępu jeszcze do niedawna broniło ogrodzenie poligonu.
- Od jakiegoś czasu mamy do czynienia z trendem niepamięci - pewne rzeczy lekceważy się i zafałszowuje. Obrazuje to m.in. właśnie brak upamiętniania tak istotnych wydarzeń jak Bitwa Warszawska, która była jednym z najważniejszych wydarzeń historycznych na świecie z uwagi na to, że uchroniła Europę przed ekspansją komunizmu - komentuje dr Mieczysław Ryba, historyk z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. - Ale lepiej późno niż wcale - dodaje.
Patronat honorowy nad przedsięwzięciem objął marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. - Abstrahując od personaliów, należy się cieszyć, że druga osoba w państwie zajęła się w końcu tą sprawą - komentują historycy.
Anna Ambroziak
"Nasz Dziennik" 2009-02-03

Autor: wa