Po stoczni strefa
Treść
Szczeciński samorząd chce włączyć się w walkę o ratowanie stoczni. Miasto mogłoby przejąć nieruchomości po Stoczni Szczecińskiej Nowa i utworzyć na jej terenie Specjalną Strefę Ekonomiczną. Pomysł podoba się stronie rządowej, ale listopadowy przetarg na majątek postoczniowy i tak się odbędzie. W oba rozwiązania wątpi Andrzej Jaworski, poseł PiS, który ratunek dla przemysłu okrętowego upatruje w rezygnacji ze sprzedaży poszatkowanego majątku stoczni i przekazaniu aktywów inwestorowi branżowemu.
Szczecińscy radni zobowiązali prezydenta miasta do podjęcia działań zmierzających do przejęcia nieruchomości wchodzących w skład majątku Stoczni Szczecińskiej Nowa oraz do złożenia do ministra gospodarki wniosku o objęcie przedmiotowego terenu Specjalną Strefą Ekonomiczną. Pomysł został pozytywnie przyjęty przez rząd i rozmowy na ten temat mają być kontynuowane.
Sprawa nie jest jednak łatwa, gdyż Ministerstwo Skarbu Państwa wyznaczyło na koniec listopada drugi termin aukcji, na której sprzedawany będzie podzielony majątek stoczni w Szczecinie i Gdyni. Choć miasto Szczecin nie może uczynić tego wprost, to chciałoby kupić część aktywów. W ocenie ministra skarbu Aleksandra Grada, listopadowy przetarg jest bezwarunkowy i Skarb Państwa nie może narzucić warunków sprzedaży. - By realizować jakikolwiek projekt, musimy przejść procedurę sprzedaży aktywów. Ktoś fizycznie musi w tym przetargu wziąć udział, zapłacić wadium, zawrzeć umowy i kupić te aktywa - zaznaczył Grad.
Pomysły te sceptycznie ocenia Andrzej Jaworski, który zauważa, że jeśli aktywa stoczniowe zostaną podzielone między różne podmioty, odtworzenie produkcji statków stanie się niemożliwe. Jego zdaniem, nie zagwarantuje tego też SSE. Poseł Jaworski twierdzi, iż jest jeszcze czas, aby zmienić ustawę i przekazać majątek stoczni podmiotom branżowym zainteresowanym produkcją statków. To rozwiązanie wymaga jednak szybkich działań i woli politycznej.
W majowym przetargu na majątek stoczni główne aktywa w Gdyni i Szczecinie wylicytował fundusz Stichting Particulier Fonds Greenrights. Inwestor wycofał się jednak z transakcji. Nad przejęciem stoczni zastanawiała się też katarska rządowa agencja, ale ostatecznie zrezygnowała z inwestycji. Według materiałów Centralnego Biura Antykorupcyjnego, w procesie sprzedaży stoczni urzędnicy Agencji Rozwoju Przemysłu i resortu skarbu starali się, aby przetarg wygrał fundusz SPFG. Sprawę bada Prokuratura Okręgowa w Warszawie.
Marcin Austyn
"Nasz Dziennik" 2009-10-31
Autor: wa