Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Po prywatyzacji drożej

Treść

Delegatura Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Szczecinie rozpoczęła śledztwo w sprawie dotyczącej prywatyzacji w 2002 roku Szczecińskiej Energetyki Cieplnej (SEC). Śledztwo jest wynikiem nieprawidłowości, jakich dopatrzyła się Najwyższa Izba Kontroli. Chodzi o to, że nowo wybudowana część infrastruktury cieplnej, która kosztowała 3,5 mln zł, została sprzedana SEC, kontrolowanej już przez niemieckie konsorcjum RGE, za 1,5 mln zł.
Rozpoczęte dochodzenie dotyczy podejrzenia o niedopełnienie obowiązków przez członków zarządu miasta i inne osoby odpowiedzialne za proces prywatyzacji SEC. Rzecznik szczecińskiej delegatury NIK kpt. Wojciech Mikołajuk poinformował, że jak na razie nikomu nie postawiono zarzutów w tej sprawie.
W kwietniu 2002 r. gmina miasto Szczecin podpisała z prywatnym inwestorem - konsorcjum Ruhrgas/RGE i MVV ESCO Polska SA umowę sprzedaży 49,9 proc. udziałów Szczecińskiej Energetyki Cieplnej (SEC). Pięć miesięcy później RGE przejęło większościowy pakiet udziałów (52 proc.). Obecnie do miasta należy nieco ponad 33 proc. akcji, a 15 proc. posiadają pracownicy. W listopadzie 2002 r. zarząd miasta sprzedał SEC, w której większościowe udziały miało już niemieckie konsorcjum, nową sieć cieplną wybudowaną w trakcie modernizacji drogi krajowej nr 13. Inwestycję finansowano ze środków miasta i Unii Europejskiej. Zgodnie z dokumentacją, sieć kosztowała ponad 3,5 mln zł. Niemcy "dostali" tę infrastrukturę za 1,5 mln zł, czyli o ponad 2 mln zł taniej. Raport NIK wykazuje, że wycena, na podstawie której sprzedano rurę, była nierzetelna. Potwierdza to również wykonawca robót.
- W trakcie prywatyzacji SEC do wyceny nowej rury zatrudniono specjalnie rzeczoznawcę - podkreślił poseł Gabriel Janowski (niezrzeszony). - Część pieniędzy na ową inwestycję Szczecin dostał z programu PHARE, więc wszystko było bardzo dokładanie ewidencjonowane. Wycena posiadającej pełną dokumentację inwestycji przez specjalnie zatrudnionego fachowca jest co najmniej dziwna. Najwyraźniej rzeczoznawcę zatrudniono jedynie po to, by niemiecki inwestor zapłacił o 2 mln zł mniej - wnioskuje poseł.
Tymczasem szczecińskie ciepło jest jednym z najdroższych w kraju. Zdesperowani mieszkańcy chcą odłączyć się od sieci i przejść na ogrzewanie gazowe. Pod względem wysokości pobieranych opłat SEC jest na drugim miejscu w Polsce. Jest wątpliwe, by sytuację mieszkańców poprawił niemiecki monopolista.
Sytuacja w Szczecinie nie jest odosobnionym przypadkiem, jeśli chodzi o nieprawidłowości przy sprzedaży przedsiębiorstw energetycznych - wystarczy wspomnieć Poznań, Łódź czy warszawski STOEN. Co piąta elektrociepłownia w Polsce jest sprywatyzowana. Miejskie władze pozbywają się ich na ogół szybko i po cichu, nie sporządziwszy nawet bilansu potencjalnych strat i zysków dla lokalnych społeczności. Skandalem była sprzedaż elektrociepłowni w Gdańsku państwowej firmie niemieckiej Stadtwerke Lipsk. Energetyką cieplną w Gdańsku zarządza więc dziś miasto Lipsk.
- Samorządy nie rozumieją, że to one powinny być właścicielami infrastruktury komunalnej. Aby ta infrastruktura funkcjonowała efektywnie, zarząd miasta powinien nadzór nad nią powierzyć fachowcom. Wyzbywanie się majątku narodowego jest niedopuszczalne - wskazuje Janowski.
Poseł przywołuje przykład wschodnich landów Niemiec, gdzie dużą wagę przywiązuje się do tego, aby majątek narodowy, szczególnie najważniejsze dla życia mieszkańców urządzenia, pozostał własnością komunalną. Wówczas miasto zachowuje suwerenność. Inaczej będziemy skazani na dyktat firm zachodnich.
Beata Andrzejewska


--------------------------------------------------------------------------------


Kwestię prywatyzacji polskich sieci energetycznych komentuje dr Kazimierz Głowacki, konsultant energetyczny:
W Niemczech miały i mają przewagę firmy, które są w 100 proc. własnością miast. Próba doktrynalnej prywatyzacji ciepłownictwa, gazownictwa i dystrybucji energii elektrycznej się nie powiodła. Miasta pozostały w takiej pozycji, w jakiej były, a w niektórych przypadkach jeszcze lepszej. Decydują same, jak rozwijać infrastrukturę energetyczną. Udział inwestorów prywatnych występuje ewentualnie w firmach dystrybucyjnych. W krajach z rozwiniętą gospodarką rynkową dopuszcza się prywatyzowanie energetyki, ale jest to wynik referendum w ramach miasta lub gminy. Nasze samorządy często są bardzo chętne i bardzo szybkie w rozpatrywaniu propozycji inwestorów, jednak nie zdają sobie sprawy z konsekwencji, które mogą dotknąć mieszkańców miasta. Sytuacja w Szczecinie musi być dogłębnie zbadana.
not. BA
Nasz Dziennik 23-07-2004

Autor: DW