Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Płatne tylko "nagłe przypadki"

Treść

Dyrektorzy szpitali chcą od Narodowego Funduszu Zdrowia zapłaty za ponadlimitowe świadczenia wykonane w ubiegłym roku. Domagają się także podwyżek stawek za usługi, które ich zdaniem są zaniżone. Tymczasem prezes Funduszu Lesław Abramowicz oświadczył wczoraj, że NFZ nie ma i nie znajdzie na to pieniędzy. Fundusz będzie płacił placówkom za tzw. świadczenia pozalimitowe jedynie w przypadkach ratujących życie pacjentów.
Szpitale borykają się z problemami finansowymi, które są efektem zaniżonych stawek i niepłacenia przez NFZ za świadczenia ponadlimitowe, tzn. takie, które nie zostały zakontraktowane. Na nic zdają się tłumaczenia dyrektorów placówek, że nie mogą pozostawić pacjenta bez pomocy, jeżeli takowej potrzebuje. Wielu z nich bezskutecznie domaga się od Narodowego Funduszu Zdrowia zwrotu pieniędzy za leczenie "pozalimitowych" chorych. Doktor Krzysztof Kozak, dyrektor szpitala w Gryficach, twierdzi, że tylko w ciągu trzech miesięcy tego roku szpital świadczył usługi "poza limitem" na kwotę
2,5 mln zł. Tymczasem prezes Funduszu Lesław Abramowicz oświadczył wczoraj, że "mogą być problemy" z zapłaceniem za usługi wykonane powyżej limitu określonego w kontrakcie ze szpitalem czy przychodnią. - Na dodatkowe świadczenia, które byłyby przydatne i potrzebne społeczeństwu, nie mamy po prostu pieniędzy - mówił Abramowicz. Tłumaczył, że Fundusz będzie się starał płacić za te usługi, które są związane z "nagłymi zdarzeniami i ratują życie". Poinformował jednocześnie, że NFZ ma środki na sfinansowanie zawartych kontraktów do końca roku. Jednak w związku z koniecznością wywiązania się z ugody z lekarzami rodzinnymi zrzeszonymi w Porozumieniu Zielonogórskim Fundusz przeznaczył środki rezerwowe, które pierwotnie miały być np. na programy profilaktyczne.
Anna Zalech



Zdrowie ważniejsze niż limit
Alicja Michalik, zastępca dyrektora warszawskiego szpitala dziecięcego przy ul. Kopernika:
Uważam, że ludzkie zdrowie jest ważniejsze niż limit. Pacjenci przychodzą do szpitala, bo są chorzy i trzeba im pomóc. Dziecko z zapaleniem płuc nie może czekać w domu do momentu, gdy nastąpi u niego bezpośrednie zagrożenie życia. Pacjentom takim należy się leczenie, a my, lekarze, mamy obowiązek ich przyjąć. Za te usługi szpitalowi powinny przysługiwać pieniądze.
not. AZ
Nasz Dziennik 2-04-2004

Autor: DW