Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Pięć spraw na jednego

Treść

Z Jackiem Jezierskim, prezesem NIK, rozmawia Jacek Dytkowski

Dlaczego NIK wzięła pod lupę syndyków?
- Głównym celem kontroli było stwierdzenie, czy postępowania syndyków, którzy są odpowiedzialni za gospodarowanie majątkiem przedsiębiorstw w trakcie postępowań upadłościowych, prowadzą do zaspokajania wierzycieli. Całą ideą funkcjonowania syndyków i prowadzenia przez nich procesów upadłościowych jest przede wszystkim zaspokojenie wierzycieli. Jeżeli wierzyciele są zaspokojeni w wystarczający sposób albo syndyk uzna, że jest sens prowadzić restrukturyzację zakładu, wtedy może to robić, ale z punktu widzenia tego pierwszego założenia, czyli tylko wówczas, kiedy te działania mają polepszyć sytuację wierzycieli. Tymczasem wyniki przeprowadzonej przez nas kontroli pokazują, że ten cel zupełnie nie jest osiągalny. Aż 82 proc. przychodów do masy upadłości i środków pochodzących ze sprzedaży majątku, a także z bieżącej działalności, pochłaniają koszty postępowań upadłościowych, a tylko 12 proc. idzie na zaspokojenie wierzycieli.

Dziewięciu spółek nie dało się skontrolować...
- Była to dla nas trudna kontrola z dwóch powodów. Przede wszystkim dlatego, że same procesy upadłościowe są skomplikowane. Firmy działają w sytuacjach ewidentnych kryzysów, kiedy znajdują się już w stanie upadłości, a interesy różnych grup wierzycieli, w tym również Skarbu Państwa, interesy syndyków, przedstawicieli upadłego, czyli tej firmy, która podlega procesom, są często sprzeczne. Trudności kontroli potęgowała również nasza dbałość, żeby nie wejść w zakres niezawisłości sędziów, ponieważ syndycy są nadzorowani przez sędziów komisarzy. Mieliśmy tutaj kilka takich sytuacji, które doprowadziły do tego, że niektórzy sędziowie komisarze nie wyrazili zgody na nasze kontrole. Skontrolowaliśmy w sumie 55 przedsiębiorstw, czyli 55 syndyków, natomiast dziewięciu nie poddało się kontroli. W dwóch przypadkach z tych dziewięciu kontrole przeprowadzono u organów nadzorczych. W jednym - u wojewody, a drugim - u ministra obrony narodowej. Pokazały one, że w tych firmach istnieje cały szereg nieprawidłowości, na pewno nie mniejszych niż w tych pozostałych.

Z kontroli wynika, że system funkcjonowania syndyków w firmach będących w stanie upadłości kompletnie nie spełnia celu, nie prowadzi on do zaspokajania wierzytelności...
- Nasuwa się kilka wniosków szczegółowych, skierowanych przede wszystkim do ministra Skarbu Państwa, ale również do ministra sprawiedliwości. Chociaż tego ostatniego akurat najlepiej oceniamy. Uważamy, że nadzór ministra sprawiedliwości nad całą tą sferą był prawidłowy, stwierdzając jednak równocześnie, że jego instrumenty nadzorcze są bardzo znikome i w niewielkim stopniu mają wpływ na ten obszar. Nasze wnioski szczegółowe mówią np. o tym, aby w większym stopniu wykorzystywać potencjał syndyków. Dzisiaj bowiem mamy taką sytuację, że z listy potencjalnych syndyków wykorzystywanych jest tylko około 30 procent. W związku z tym średnio na jednego syndyka wypada pięć postępowań równocześnie, a wcale nie w tak mało licznych skrajnych przypadkach tych postępowań przypada kilkanaście. A więc jedna osoba, jeden syndyk prowadzi równocześnie kilkanaście postępowań. W związku z tym w oczywisty sposób nie mogą być one efektywne. Zatem w naszej ocenie syndycy prowadzą te postępowania w sposób bardzo nieefektywny.

Dziękuję za rozmowę.
"Nasz Dziennik" 2007-11-29

Autor: wa