Papieska Intencja Misyjna na marzec 2008 r.
Treść
Aby chrześcijanie, którzy w tak wielu regionach świata cierpią różnego rodzaju prześladowania z powodu wierności Ewangelii, wsparci mocą Ducha Świętego nadal odważnie i otwarcie dawali świadectwo o Słowie Bożym. Od blisko dwóch tysięcy lat chrześcijanie są obecni w świecie. Żyją w wioskach i miastach, podejmują różne prace i zawody. Są wśród nich naukowcy i ludzie prości, bogaci i biedni, zdrowi i chorzy. W XXI w. ich obecność sięga krańców ziemi, gdzie tworzą wspólnoty Kościoła. Jednak na licznych obszarach kuli ziemskiej są mniejszościowymi wspólnotami, ale zawsze są prawdziwym Kościołem. Doświadczenia zeszłych stuleci, ale także ostatnich dziesięcioleci czy lat pokazują, że nadal poddawani są różnym doświadczeniom bezpośrednich prześladowań religijnych z powodu wierności Ewangelii - jak to ma miejsce w krajach niekoniecznie muzułmańskich - czy przy okazji różnych konfliktów społecznych lub narodowościowych. Taka sytuacja nie dziwi samych chrześcijan, ponieważ Jezus Chrystus przewidział cierpienie jako zjawisko towarzyszące życiu Jego uczniów. "Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować" (J 15, 20). Chrześcijanie - jak uczy doświadczenie wieków - nigdy nie domagali się przywilejów kosztem innych grup religijnych czy wyznaniowych. Stąd pytanie, które rodzi się z marcowej papieskiej intencji misyjnej. Dlaczego w dobie humanizmu i niekończących się dyskusji o prawach człowieka to właśnie chrześcijanie w tylu miejscach na świecie - Sudanie, Kubie, Wietnamie, Kambodży, Arabii Saudyjskiej, Indonezji, Indiach - poddawani są tak okrutnym doświadczeniom przemocy, wygnania i eksterminacji? W jakiś naturalny sposób ta sytuacja wiąże się z wypowiedzią starca Symeona sprzed świątyni jerozolimskiej w dniu ofiarowania, który mówił o Jezusie Chrystusie jako znaku sprzeciwu (por. Łk 2, 33-35). Jednak dzieła misyjnego Kościoła nie zatrzymały prześladowania i wciąż napływają nowi wyznawcy Chrystusa. W każdej epoce pojawiały się inne formy prześladowań. Dziś nikt nie pamięta o katach i zbrodniarzach, ale pamiętamy o świętych męczennikach, których imiona znamy. W encyklice "Fides et ratio" Jan Paweł II pisał, że dotarcie do źródła prawdy, które jest w Chrystusie, czyni chrześcijanina Jego świadkiem, który nie cofa się przed żadnym niebezpieczeństwem (por. FR 32). Dziś należy się dziwić, że tak trudno jest o "ekologię" życia religijnego, która nie bierze w obronę ludzi pokrzywdzonych z powodu wyznawanej przez nich religii. Benedykt XVI w swojej ojcowskiej trosce pasterza Kościoła powszechnego w papieskiej intencji misyjnej prosi, aby chrześcijanie, którzy w tak wielu regionach świata cierpią różnego rodzaju prześladowania z powodu wierności Ewangelii, wsparci mocą Ducha Świętego, nadal odważnie i otwarcie dawali świadectwo o Słowie Bożym. Prośba jest aktualna, ponieważ czasami i wyznawcom Chrystusa brakuje ludzkiej nadziei. Stąd opuszczają choćby Ziemię Świętą czy Irak. Módlmy się zatem gorąco, aby Duch Święty był ich mocą i wsparciem, a nadzieja, która rodzi się z wiary w Chrystusa, niech daje prześladowanym chrześcijanom sensowną perspektywę życia (por. Spe salvi, 40). ks. Jan Piotrowski, dyrektor krajowy PDM "Nasz Dziennik" 2008-03-04
Autor: wa