Pamiętamy o Dachau
Treść
W przyszły piątek, 29 kwietnia, minie 60 lat od wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Dachau, w którym życie straciło blisko tysiąc polskich księży. Dziś w Instytucie Studiów nad Rodziną w Łomiankach rozpoczną się obchody 30. rocznicy istnienia uczelni, która jest swoistym wotum dziękczynnym duchownych, którzy ocaleli z Dachau.
W obozie koncentracyjnym Dachau, założonym 22 marca 1933 r., od 1941 roku przetrzymywano też polską inteligencję. Pośród 2720 duchownych (w tym 2597 księży katolickich) największą grupę stanowili polscy księża - 1780 osób. Blisko połowę Niemcy zamordowali. W obozie więziono także ok. 400 księży niemieckich oraz duchownych ewangelickich i prawosławnych. Wejście Amerykanów do obozu 29 kwietnia 1945 r. uratowało życie tysiącom więźniów. Wyzwolenie nastąpiło ok. godz. 17.00, a o godz. 21.00 miała rozpocząć się likwidacja obozu - według odnalezionego rozkazu Heinricha Himmlera na tę godzinę zaplanowano spalenie obozu i rozstrzelanie przetrzymywanych. - Chciałbym, aby pamięć o ofiarach Dachau była zachowana, a 29 kwietnia był dniem wspomnienia męczenników duchownych polskich, którzy zginęli pod okupacją niemiecką - powiedział wczoraj podczas specjalnej konferencji prasowej ks. bp Ignacy Jeż, były więzień Dachau.
- Duchowieństwo polskie było tą częścią inteligencji, która najwcześniej została aresztowana i najdłużej była przetrzymywana w obozach koncentracyjnych - zaznaczył historyk dr Jan Żaryn. Większość kapłanów, którzy znaleźli się w Dachau, pochodziła z parafii ziem bezpośrednio wcielonych do III Rzeszy, z ówczesnej archidiecezji gnieźnieńsko-poznańskiej, diecezji chełmińskiej, włocławskiej i ze Śląska. - Trafili do obozów, gdyż celem okupanta była przyspieszona germanizacja tzw. Kraju Warty, której dodatkowym efektem miała być również ateizacja ziem podległych Hitlerowi - mówił dr Żaryn. Represje, jakim poddawano więźniów Dachau, można wyliczać bardzo długo: bicie, barbarzyńskie eksperymenty, ziąb i głód. - Oprócz tych ciemności w obozie było dużo światła. Trzeba ciągle przypominać, że w tym strasznym upodleniu ludzie potrafili zachować się godnie i potrafili zdobyć się na bohaterstwo - zaznaczył ks. bp Jeż, przypominając słowa św. Pawła, że gdzie wzmógł się grzech, tam szerzej rozlała się łaska. Ojciec Gabriel Bartoszewski OFMCap., postulator spraw kanonizacyjnych, przypomniał o precedensowej sprawie o. Maksymiliana Kolbego, który w procesie beatyfikacyjnym został uznany za świadka wiary, a w czasie kanonizacji uznano go za męczennika. Od tej pory beatyfikowano 102 męczenników II wojny światowej, w toku jest proces kolejnych 120 osób. W Dachau życie stracili m.in. błogosławieni ks. bp Michał Kozal i ks. Wincenty Frelichowski. - Tydzień przed uwolnieniem Dachau złożyliśmy ślub św. Józefowi, że jeśli dożyjemy końca wojny, będziemy pielgrzymować do Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu, szerzyć jego kult i podejmiemy jakieś dzieło charytatywne - mówił ks. bp Jeż. Tym dziełem jest Instytut Studiów nad Rodziną w Łomiankach, powołany przez ks. abp. Kazimierza Majdańskiego, również byłego więźnia Dachau. Po wojnie księża - byli więźniowie, pielgrzymowali do Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. W ubiegłym roku było ich już zaledwie 11. Także w tym roku główne uroczystości jubileuszowe odbędą się 29 kwietnia w tym sanktuarium.
Beata Andrzejewska
Zło dobrem zwyciężaj
Z JE księdzem biskupem Ignacym Jeżem rozmawia Beata Andrzejewska
Ekscelencja miał 28 lat, gdy trafił do obozu koncentracyjnego. Jakie elementy wychowania młodych ludzi w okresie międzywojnia przyczyniły się do bohaterskiej postawy podczas obozowej gehenny?
- Na pewno to, co człowiek wyniósł z domu rodzinnego. Dom dawał bardzo solidną, wszechstronną formację, z którą wchodziło się w życie. Ówczesnej młodzieży ogromnie dużo dało harcerstwo - zarówno pod kątem duchowym, jak i pod kątem życiowej zaradności. To sprawiło, że człowiek dał sobie radę w tych niesłychanie trudnych warunkach obozowych. Jednak najsilniejszą podporą było życie religijne i prawdziwa świadomość, że słowa Modlitwy Pańskiej "Bądź wola Twoja" trzeba wcielać w życie, że trzeba wykazać posłuszeństwo Bożej woli, a ona może objawiać się na różne sposoby. Jeżeli Pan Bóg chciał, żebym Mu służył nie przez głoszenie kazań, a przez obecność w obozie, to odpowiadam: proszę bardzo!
Jak dziś mówić młodym ludziom o męczeństwie?
- Przede wszystkim przykładami. W moim życiu bardzo dużo dały mi przykłady świętych, o których mówiono na lekcjach religii. Myślę, że w dalszym ciągu trzeba mówić młodym ludziom o młodych świętych. Można powiedzieć, że samemu trzeba być świętym i dawać przykład. Co porywało młodych ludzi podczas spotkań z Janem Pawłem II? On sam. A więc bądźmy świętymi! Na co dzień. Zło można tylko dobrem zwyciężyć!
Bardzo dziękuję za rozmowę.
"Nasz Dziennik" 2005-04-22
Autor: ab